2.2. Chrzest Duchem ¦wiêtym − consolamentum
a. Ludowa praktyka nowego narodzenia przez chrzest duchowy
Ju¿ w jedenastym i dwunastym wieku na po³udniu Francji istnia³y wiêc grupy neguj±ce warto¶æ katolickiego chrztu sakramentalnego zarówno dzieci, jak i doros³ych, gdy¿ uznawa³y skuteczno¶æ jedynie chrztu duchowego dokonywanego przez na³o¿enie r±k. Tradycyjny katolicki chrzest wod± uznawa³y za chrzest Janowy, podczas gdy zgodnie z ich wiar± chrztem w Duchu ¦wiêtym mia³ byæ wy³±cznie chrzest Jezusowy (czyli przez na³o¿enie r±k). Allain de Lille pisa³ o katarach (ok. 1190-1194), ¿e wed³ug nich do skuteczno¶ci przekazywania Ducha ¦wiêtego nale¿y koniecznie na³o¿enie r±k wierz±cych wspó³braci[8]. Wierzono przy tym, ¿e wszelki grzech zostaje usuniêty, je¶li nak³ada rêce „doskona³y”, a wiêc cz³onek ko¶cio³a katarów, czyli cz³owiek sam ochrzczony wcze¶niej w Duchu[9].
Bonacursus, by³y biskup katarów nawrócony pó¼niej na katolicyzm, za¶wiadcza³ w Manifestatio haeresis catharorum (ok. 1176-1190), ¿e niektórzy z nich faktycznie zaprzeczali, jakoby sakramentalny chrzest wod± udziela³ Ducha ¦wiêtego, i przypisywali to tylko nak³adaniu r±k, które nazywano chrztem i odnowieniem w Duchu ¦wiêtym[10].
Pierre des Vaux-de-Cernay († ok. 1250) w Historia albigensis pisze z kolei o obrzêdzie wyrzeczenia siê wiary katolickiej, a zw³aszcza znaków katolickiego chrztu, przed przyjmowaniem consolamentum. Dopiero po takim obrzêdzie wyrzeczenia siê katolicyzmu wszyscy obecni nak³adali na kandydata rêce, by siê modliæ[11]. Salvo Burce w Liber supra stella napisa³ ok. 1235 roku, ¿e albigensi przez na³o¿enie r±k otrzymywali Ducha ¦wiêtego, ale tylko od tych osób, które wcze¶niej Ducha ¦wiêtego ju¿ posiada³y. Na³o¿enie r±k przez osobê grzeszn± doprowadzi³oby wrêcz do przyjêcia z³ego ducha[12]. Na prze³omie dwunastego i trzynastego wieku Rupert z Deutz pisa³ w zwi±zku z takimi pogl±dami, ¿e nie brakuje ludzi mówi±cych: „To ja chrzczê, to ja u¶wiêcam. A ten cudzo³o¿nik, ten pijak i rozpustnik – czy my¶lisz, ¿e on móg³ ciê ochrzciæ lub u¶wiêciæ? Jego wiara by³a martwa i bez uczynków – on udzieli³ ci chrztu martwego”. W opozycji do takiego nauczania przypomina³ ewangeliczn± naukê, ¿e faktycznie to zawsze sam Jezus udziela chrztu, choæ oczywi¶cie pos³uguje siê przy tym cz³owiekiem (J 1,33). Dlatego – podkre¶la³ Rupert z Deutz – katolicki sakrament chrztu jest chrztem w Duchu ¦wiêtym i zawsze jest udzielony przez Chrystusa, niezale¿nie od tego, czy ko¶cielny szafarz by³ godny, czy niegodny[13].
Jacques de Capellis z Mediolanu w po³owie trzynastego wieku pisze w Summa contra haereticos, ¿e albigensi maj± sakrament nak³adania r±k nazywany „chrztem Ducha ¦wiêtego” (baptismum spiritus sancti), bez którego wed³ug nich nikt nie mo¿e zostaæ zbawiony. Maj± prawdziw± strukturê ko¶cieln± z biskupami, zastêpcami biskupów (których nazywali synami: „syn starszy” i „syn m³odszy”) oraz diakonami. Pod nieobecno¶æ wy¿szych prze³o¿onych w³adzê nak³adania r±k maj± te¿ diakoni. Sam obrzêd chrztu w Duchu ¦wiêtym przebiega³ nastêpuj±co: po zebraniu siê ca³ej grupy, kobiet i mê¿czyzn, stawiano kandydata na ¶rodku. Nastêpnie prze³o¿ony wyg³asza³ nauczanie (oratio) na temat wiary i obyczajów katarskich, o zbêdno¶ci i braku owocno¶ci wiary Ko¶cio³a rzymskiego i jego sakramentów, po czym pyta³ kandydata, czy chce w og³oszonej w³a¶nie wierze trwaæ do koñca ¿ycia. Po pozytywnej odpowiedzi kandydata prze³o¿ony zgromadzenia k³ad³ mu na g³owie ksiêgê Ewangelii, a wszyscy obecni k³adli praw± d³oñ albo na jego g³owie, albo na ramionach. Prze³o¿ony wznosi³ wtedy modlitwê w imiê Ojca i Syna, i Ducha ¦wiêtego, odmawia³ siedmiokroæ Ojcze nasz oraz czyta³ prolog Ewangelii Janowej. Uczestnicy zgromadzenia wierzyli, ¿e w ten w³a¶nie sposób dokonywa³o siê odpuszczenie grzechów i nape³nienie ³ask± Ducha ¦wiêtego[14]. Wydaje siê za¶, ¿e te dwa elementy: negatywny (odpuszczenie win) i pozytywny (nape³nienie Duchem) to nic innego jak tre¶æ biblijnego nowego narodzenia.
Moneta z Cremony w Adversus catharos et valdenses(ok. 1241) pisa³, ¿e katarzy nazywali to na³o¿enie r±k chrztem Ducha ¦wiêtego, który to chrzest przeciwstawiali chrztowi przy u¿yciu wody. Wspomina³ te¿ o niektórych innych elementach wiary katarskiej: ludzie ci odró¿niali duszê od ducha; odró¿niali te¿ Ducha ¦wiêtego od Ducha Pocieszyciela. Duch ¦wiêty mia³by byæ indywidualnym duchem, jakiego Bóg da³ duszy ka¿dego cz³owieka, aby go umocniæ i uczyniæ ¶wiêtym. Duch Pocieszyciel natomiast to ten, którego otrzymuj± wierni katarzy w czasie consolamentum. Takich duchów pocieszycieli mia³o byæ du¿o i mia³y byæ one stworzeniami Bo¿ymi[15].
Ten sam autor, Moneta z Cremony, równie¿ w innym dziele, Debaptismo, uczy³, ¿e heretycy ci przecz±, jakoby katolicki sakrament chrztu mia³ przynosiæ jakikolwiek po¿ytek w kwestii zbawienia: odpuszczenie grzechów czy ³askê Ducha ¦wiêtego. Zamiast tego chrztem Ducha ¦wiêtego nazywaj± nak³adanie r±k. Moneta potwierdza znane z dzie³ innych autorów szczegó³y obrzêdu chrztu duchowego:
– dokonywanie go przez prze³o¿onych wspólnoty, choæ w ich braku tak¿e przez inne osoby;
– okres próbny, jaki przechodzi³ kandydat w celu przygotowania siê do chrztu;
– na³o¿enie przez prze³o¿onego na g³owê kandydata ksiêgi Ewangelii;
– na³o¿enie przez zgromadzonych prawych r±k na g³owê lub ramiona kandydata w czasie modlitwy;
– g³o¶ne modlitwy i czytanie Ewangelii ¶w. Jana.
Potwierdza te¿, ¿e w przypadku gdyby cz³owiek ochrzczony w ten sposób pope³ni³ grzech ciê¿ki, consolamentum nale¿a³o powtórzyæ. Jeszcze gorsza sytuacja mia³aby powstaæ, gdyby w grzech taki popad³ sam prze³o¿ony udzielaj±cy consolamentum: powtórnemu obrzêdowi powinni poddaæ siê wszyscy przez niego duchowo ochrzczeni, choæby sami ¿adnych grzechów nie pope³nili[16]. Dlaczego? Gdy¿ pope³niony pó¼niej grzech by³by dowodem, ¿e ów prze³o¿ony równie¿ wcze¶niej nie posiada³ Bo¿ego Ducha. Gdyby Go bowiem posiada³, powinien pozostaæ bezgrzeszny.
Raynier Sacconi w Summa de catharis (ok. 1250) potwierdza: nak³adanie rêki z modlitw± katarzy nazywaj± consolamentum i duchowym chrztem lub chrztem Ducha ¦wiêtego (baptismum spiritus sancti) oraz ucz±, ¿e tylko w ten sposób mo¿na dost±piæ odpuszczenia grzechów i otrzymania Ducha ¦wiêtego. Niektórzy skrajni albigensi g³osili jednak, ¿e rêka, jako element materialny, jest stworzona przez diab³a, dlatego to nie nak³adanie r±k, ale Modlitwa Pañska przyjêta z wiar± mia³aby byæ przyczyn± chrztu duchowego. Wszyscy jednak wspólnie wyznawali, ¿e gdyby nak³adaj±cy rêce prze³o¿ony ¿y³ w grzechu, to odpuszczenie grzechów nie nast±pi. Przy tym nak³adanie r±k zawsze by³o wspólnotowe: rêce nak³ada³y co najmniej dwie osoby[17].
Katarski Rytua³ prowansalski z trzynastego wieku u¿ywa na okre¶lenie consolamentum nazwy „chrzest duchowy” i precyzuje, ¿e w ten sposób udziela siê Ducha ¦wiêtego w Ko¶ciele Bo¿ym przez modlitwê i na³o¿enie r±k „dobrych ludzi” (czyli chrze¶cijan katarów). Przewodnicz±cy zgromadzeniu „starszy” i inni „dobrzy ludzie” k³ad± swoje prawe d³onie na kandydacie i modl± siê: „Ojcze, ze¶lij na niego swoj± ³askê i Twojego Ducha ¦wiêtego”[18].
Anzelm z Aleksandrii w Tractatus de haereticis powtarza te szczegó³y. Dodatkowo wspomina o obrzêdzie przyjmowania i oddawania egzemplarza Ewangelii na znak przyjêcia prawa Nowego Testamentu przez kandydata. Wspomina, ¿e obok Ewangelii ¶w. Jana w czasie consolamentum mo¿na by³o czytaæ tekst z Ewangelii ¶w. Mateusza: „We¼cie na siebie moje jarzmo” (Mt 11,29)[19].
Wp³ywy katarów nie ogranicza³y siê tylko do krajów romañskich, ale siêga³y dalej, a¿ do Niemiec. Opat premonstratensów Evervin ze Steinfeld pisze w li¶cie z 1143 roku do Bernarda z Clairvaux o pewnych mieszkañcach Kolonii, którzy nie ceni± sobie chrztu wod± i zastêpuj± go innym chrztem, który nazywaj± chrztem ogniem i Duchem, powo³uj±c siê przy tym na tekst Ewangelii: „On was chrzciæ bêdzie Duchem ¦wiêtym i ogniem” (Mt 3,11). „Nie dbaj± o nasz chrzest”, pisa³ opat ze Steinfeld, gdy¿ – jak wyja¶nia³ – uwa¿aj±, ¿e ich chrzest jest wy¿szy od tradycyjnego chrztu katolickiego, który uto¿samiali z Janowym tylko chrztem wod±. Ich chrzest natomiast sprawowany by³ bez wody, lecz przez na³o¿enie r±k – powo³ywali siê tu na tekst z Dziejów Apostolskich o na³o¿eniu r±k na Szaw³a z Tarsu przez Ananiasza, w wyniku czego Pawe³ „przejrza³ i zosta³ nape³niony Duchem ¦wiêtym” (por. Dz 9,11-19). Ka¿dy tak ochrzczony nazwany by³ wybranym i móg³ z kolei sam przekazywaæ ów chrzest. Wspólnota katarów mia³a trzy stopnie: s³uchacz (auditor), wierz±cy (credens), wybrany (electus). Wierz±cym i wybranym zostawa³o siê po okresie próby, za ka¿dym razem przez na³o¿enie r±k[20].
W swoich kazaniach przeciw katarom (Sermones contra catharos) mnich Eckbert (opat Schönau od 1167 r.) wzmiankuje zwolenników takich praktyk. W opinii katarów cz³owiek zdolny do przyjêcia chrztu musia³ byæ w wieku u¿ywania rozumu (z czego wynika³o, ¿e nie mo¿na udzieliæ chrztu dziecku). Jednak i tak nie mieli tu na my¶li chrztu wod±, ale chrzest ogniem (in igne), poniewa¿ – jak mawiali – „chrzest wod± na nic siê nie przyda”. Katarzy powo³ywali siê przy tym na s³owa Ewangelii ¶w. Mateusza o chrzcie w Duchu ¦wiêtym. Praktykê tê Eckbert nazywa „ponownym chrztem”. Jej praktyczny przebieg opisuje tak: Zgromadzeni w zamkniêtym, jasno o¶wietlonym pokoju stawiaj± po¶ród siebie tego, który ma byæ ochrzczony, czyli w³±czony do spo³eczno¶ci katarów. Przewodnicz±cy (archicatharus) chrzci go przez na³o¿enie rêki[21].
Ermengaud z Bézier w Contra haereticos opisuje przebieg chrztu duchowego, zwanego consolamentum, podobnie jak wspomniany ju¿ wcze¶niej Jacques de Capellis: Zarówno przewodnicz±cy, jak i cz³onkowie zgromadzenia myj± rêce. Trzymaj±c w rêkach ksiêgê Ewangelii, zachêcaj±, aby przyjmuj±cy consolamentum z³o¿y³ w czekaj±cym go obrzêdzie modlitewnym ca³± swoj± nadziejê na zbawienie. K³ad± nastêpnie na g³owie kandydata ksiêgê Ewangelii, odmawiaj± siedmiokrotnie Modlitwê Pañsk±, po czym czytaj± fragment Ewangelii ¶w. Jana (J 1,1-17). Obrzêd przeprowadza przewodnicz±cy, a w przypadku jego nieobecno¶ci − jakikolwiek cz³onek ko¶cio³a katarów, który sam wcze¶niej przyj±³ consolamentum, czy to mê¿czyzna, czy te¿ (w przypadku chorych) kobieta. Katarzy wierzyli, ¿e przez owo consolamentum dost±pi± zbawienia, ¿e odpuszczone im zostaj± w owej chwili wszystkie grzechy. Jego ranga jest najwy¿sza: nikt nie mo¿e wej¶æ do królestwa bez consolamentum. Zgodnie z ich wiar± to w³a¶nie jest owe nowe narodzenie, bez którego nie mo¿na ujrzeæ zbawienia: „Powiadam ci, je¶li siê kto¶ nie narodzi powtórnie, nie mo¿e ujrzeæ królestwa Bo¿ego” (J 3,3). Gdyby jednak osoba udzielaj±ca go pó¼niej popad³a w grzechy ciê¿kie, to ci, którzy przyjêli od niej consolamentum,okazuj± siê bez ³aski, gdy¿ pó¼niejszy grzech dowodzi, ¿e ju¿ wcze¶niej osoba taka nie mia³a Ducha ¦wiêtego (inaczej by nie zgrzeszy³a), a nie maj±c Go − nie mog³a Go udzieliæ. Nale¿y wiêc w takim przypadku przyj±æ consolamentum ponownie[22].
b. Rytua³ katarów o consolamentum – duchowe odrodzenie przez na³o¿enie r±k
Najwa¿niejszy ¶redniowieczny dokument wspólnot katarskich to rytua³ ³aciñski z napisany ok. 1250 roku, a wiêc ju¿ po wojnie katarskiej[23]. Dokument ten zawiera pouczenia liturgiczne, tekst proponowanej homilii oraz opis obrzêdu udzielenia pierwszego stopnia inicjacji katarskiej: tak zwane udzielenie modlitwy Ojcze nasz, czyli w³±czenie do wspólnoty wierz±cych. Zawiera te¿ opis drugiego stopnia wtajemniczenia: udzielenia consolamentum, czyli w³±czenia do wspólnoty doskona³ych.
Wed³ug Rytua³u chrzest duchowy, czyli consolamentum, odbywa siê przez na³o¿enie r±k[24]. Mo¿na go otrzymaæ zaraz po tak zwanym otrzymaniu Modlitwy Pañskiej[25], a wiêc przy pominiêciu okresu przygotowania. Jest to chrzest duchowy na odpuszczenie grzechów, który nastêpuje przez modlitwê oraz na³o¿enie r±k „dobrych chrze¶cijan” (tj. katarów)[26].
Przez ten chrzest Bóg udziela si³y i mocy, aby ochrzczeni w ten sposób sami mogli z kolei oczyszczaæ innych przez podobny chrzest. Autor Rytua³u powo³uje siê tu m.in. na nastêpuj±ce teksty Ewangelii:
− „Jezus znowu rzek³ do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie pos³a³, tak i Ja was posy³am». Po tych s³owach tchn±³ na nich i powiedzia³ im: «We¼mijcie Ducha ¦wiêtego!»” (J 20,21-22);
− „Zaprawdê, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwi±¿ecie na ziemi, bêdzie zwi±zane w niebie, a co rozwi±¿ecie na ziemi, bêdzie rozwi±zane w niebie. Dalej, zaprawdê, powiadam wam: Je¶li dwóch z was na ziemi zgodnie o co¶ prosiæ bêdzie, to wszystko otrzymaj± od mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 18,18-19);
− „Jezus podszed³ do nich i przemówi³ tymi s³owami: «Dana Mi jest wszelka w³adza w niebie i na ziemi. Id¼cie wiêc i nauczajcie wszystkie narody, udzielaj±c im chrztu w imiê Ojca i Syna, i Ducha ¦wiêtego” (Mt 28,18-19)[27].
W Rytuale katarskim chrzest taki nazywa siê nawet wprost „chrztem na³o¿enia r±k”[28]. Wed³ug Rytua³u jest to powrót do pierwotnej praktyki uczniów Jezusa: prawdziwi chrze¶cijanie s± dziedzicami uczniów i dlatego praktykuj± chrzest na³o¿enia r±k na odpuszczenie grzechów[29]. O tym chrzcie, wed³ug rytu katarskiego, mówi³ Aposto³ Pawe³: „Gdybym mówi³ jêzykami ludzi i anio³ów, a mi³o¶ci bym nie mia³ […], nic mi nie pomo¿e” (1 Kor 13,1.3) − gdy¿ mia³ na my¶li: „Gdybym nie mia³ chrztu duchem mi³o¶ci − nic mi nie pomo¿e”. Chrzest na³o¿enia r±k „jest − jak siê wydaje − konieczny do zbawienia”[30].
A oto fragment z homilii wyg³aszanej przy udzielaniu consolamentum:
„Nazywa siê to duchowym chrztem Jezusa Chrystusa i chrztem Ducha ¦wiêtego, jak mówi³ Jan Chrzciciel: «Ja was chrzczê wod± dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mn±, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosiæ Mu sanda³ów. On was chrzciæ bêdzie Duchem ¦wiêtym i ogniem» (Mt 3,11), co oznacza: On sam obmyje was i oczy¶ci w zrozumieniu duchowym i w dobrych dzie³ach.
Przez ten chrzest nale¿y rozumieæ to odrodzenie duchowe (spiritualis renatio), o którym Chrystus mówi³ Nikodemowi: «Je¶li siê kto¶ nie narodzi z wody i z Ducha, nie mo¿e wej¶æ do królestwa Bo¿ego» (J 3,5)”[31].
Udzielaj±cy chrztu k³adzie na g³owie wierz±cego ksiêgê, a wszyscy zebrani k³ad± na nim swoj± praw± d³oñ[32]. Chrzest ten pochodzi z ustanowienia Chrystusa, a jego skutkiem jest odpuszczenie grzechów[33]. Rytua³ ³aciñski jest wyra¼nie bardziej stonowany w odniesieniu do katolicyzmu ni¿ radykalnie antykatolickie formy dualizmu pochodz±ce z Bizancjum: zaznacza, ¿e nie nale¿y gardziæ pierwszym chrztem ani dotychczasowym chrze¶cijañstwem. Po prostu ten nowy, duchowy chrzest na³o¿enia r±k jest konieczny, gdy¿ ten uprzedni nie wystarczy³by do zbawienia. Co wa¿ne, dopiero od chwili przyjêcia consolamentum cz³owiekowi przys³uguje miano chrze¶cijanina (christianus); do tej pory by³ jedynie kandydatem, nazywanym wierz±cym (credens)[34].
* * * * *
Z przytoczonych to przyk³adów wy³ania siê do¶æ jednolity obraz consolamentum rozumianego przez katarów jako chrzest w Duchu ¦wiêtym.
Po pierwsze, siêgano po Pismo ¦wiête: oczekiwano spe³nienia w praktycznym ¿yciu ewangelicznej zapowiedzi: „On was chrzciæ bêdzie Duchem ¦wiêtym i ogniem” (por. Mt 3,11).
Po drugie, odrzucano tradycyjny, katolicki sakrament chrztu jako spe³nienie tej biblijnej zapowiedzi. T³umaczono, ¿e do przyjêcia Bo¿ego daru potrzebna jest ¶wiadoma wiara, a katolicy zwykle udzielali sakramentalnego chrztu ma³ym dzieciom. W oczach katarów pozbawia³o to chrztu jakiejkolwiek mocy. Drugim powodem odrzucania katolickiego chrztu by³ te¿ jego (oczywisty przecie¿) zwi±zek z materi±: skoro u¿ywano do jego celebracji wody, to w odbiorze katarów stanowi³o to niegodne odwo³anie siê do gorszej, materialnej czê¶ci ¶wiata. Katarzy co najwy¿ej byli wiêc gotowi widzieæ w chrzcie tylko to samo, co czyni³ Jan Chrzciciel jako przygotowanie do przyjêcia orêdzia Chrystusa. Wreszcie pojawia³ siê te¿ motyw grzeszno¶ci katolików, a zw³aszcza katolickich szafarzy sakramentów: wywodzono, ¿e grzesznik nie mo¿e udzieliæ duchowego daru, skoro jego grzech wskazuje, i¿ sam Ducha nie ma.
Moc realizacji ewangelicznej obietnicy narodzenia z Boga, czyli odrodzenia z wody i z Ducha, przypisywano wiêc obrzêdowi nak³adania r±k w katarskiej wspólnocie wierz±cych oraz zdecydowanie odmawiano tej mocy katolickiemu sakramentowi chrztu.
Po trzecie, okre¶lenie chrzest Duchem ¦wiêtym (lub chrzest w Duchu) odnoszono – wskutek odrzucenia „chrztu wod±” – do pewnego rodzaju modlitwy. Chrzest w Duchu polega³ wiêc na wspólnotowej modlitwie o ten duchowy dar dla osoby ubiegaj±cej siê o niego. Skuteczno¶æ tej modlitwy wymaga³a, aby modl±ca siê wspólnota sk³ada³a siê tylko z osób, które ju¿ wcze¶niej otrzyma³y tak rozumiany chrzest w Duchu. Praktyczny przebieg modlitwy obejmowa³ na³o¿enie r±k (najbli¿ej stoj±cy dotykali swoimi d³oñmi g³owy i ramion osoby oczekuj±cej na consolamentum), symboliczne po³o¿enie Biblii na kandydata oraz przekazanie mu s³owa z Pisma ¦wiêtego dostosowanego do tej okazji.
Po czwarte, ten w³a¶nie modlitewny akt chrztu w Duchu sprawia³, ¿e cz³owiek stawa³ siê chrze¶cijaninem: do tej pory by³ tylko kandydatem na ucznia Chrystusa. Skutek ten obejmowa³ równie¿ odpuszczenie w tej w³a¶nie chwili wszystkich pope³nionych grzechów i nape³nienie ³ask±, a wiêc nowe narodzenie. Wydaje siê, ¿e z tego w³a¶nie powodu uprzywilejowanym tekstem biblijnym stosowanym podczas duchowego chrztu by³ Janowy prolog (J 1,1-17). Tam przecie¿ czytamy, ¿e „wszystkim tym, którzy Je przyjêli, [S³owo] da³o moc, aby siê stali dzieæmi Bo¿ymi, tym, którzy wierz± w imiê Jego – którzy ani z krwi, ani z ¿±dzy cia³a, ani z woli mê¿a, ale z Boga siê narodzili” (J 1,12-13). Owo „przyjêcie S³owa” by³o rozumiane jako akt modlitewny, skierowana do Boga pro¶ba o chrzest w Duchu. Mo¿na by wiêc powiedzieæ – pos³uguj±c siê (nieco sztucznie, co prawda) katolick± terminologi± – ¿e za materiê tego sakramentu uwa¿ano na³o¿enie r±k przez zgromadzon± wspólnotê „doskona³ych”.
http://www.apologetyka.katolik.pl/dysku ... ch-katarow
ps. Dodam i¿ kobiety chrzcz±ce Duchem ¦wiêtym nak³ada³y lew± rêkê w specjalnym u³o¿eniu, mê¿czy¼ni praw±. Gdy na ziemi pojawiali siê tacy Ludzie jak MM. i Jezus wspólnie nak³adali rêce, On praw± , Ona lew± tworz±c JEDNIÊ STWÓRCY. Jest to najwy¿szy akt przekazu energii mi³o¶ci, wiadomo i¿ w MI£O¦CI z MI£O¦CI¡ i dla MI£O¦CI schodzi na ziemiê Duch ¦wiêty .
Kiara.