Strony: [1] 2 3

O KOSCIELE KATOLICKIM....

  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
O KOSCIELE KATOLICKIM....
« : Listopad 12, 2009, 23:56:23 »



kosciol to perwersja

  Wywiad z prof. Hubertusem Mynarkiem - by³ym ksiêdzem, filozofem, dziekanem Uniwersytetu Wiedeñskiego i najbardziej znanym niemieckim krytykiem Ko¶cio³a Rzymskokatolickiego

– Jak to siê sta³o, ¿e ksi±dz pochodz±cy z Polski, profesor teologii kilku uczelni, stan±³ po drugiej stronie ideologicznej barykady?

By³em przez bardzo d³ugi czas produktem mojego ¶l±sko-katolickiego ¶rodowiska. Z czasem jednak zrozumia³em lepiej znaczenie katolickiej teologii. Jedynym jej zadaniem jest legitymizowanie strategii hierarchii ko¶cielnej. Papie¿, który jest antydemokratycznym autokrat±, deklaruje: „Objawienie istnieje, przysz³o z nieba, przyniesione przez Jezusa Chrystusa, jest zapisane w Pi¶mie ¦wiêtym, w czterech Ewangeliach i w listach aposto³ów”. Jednak to papie¿, jako „nieomylny”, decyduje o tym, jak interpretowaæ tre¶æ Biblii. Jednocze¶nie w Starym i Nowym Testamencie znajdujemy mnóstwo okrucieñstw, scen pornograficznych, niemoralnych zasad i nakazów. A do tego hierarchia ko¶cielna, papie¿e i sobory deklaruj±, ¿e Biblia jest od A do Z ¶wiêt± ksiêg±, dan± nieomylnie przez Boga.

– Chce Pan powiedzieæ, ¿e teologowie, ludzie inteligentni i z tytu³ami naukowymi, nie widz± tej sprzeczno¶ci?

Naturalnie, ¿e teologowie s± ¶wiadomi, i¿ niezale¿ne badania Biblii dowodz± czego¶ zupe³nie przeciwnego: odkrywaj± przecie¿ w tym „¶wiêtym pi¶mie” mnóstwo mitów, oszustw i fa³szerstw. Jednak jako urzêdnicy ko¶cielni teologowie musz± mówiæ, uzasadniaæ i legitymizowaæ to, co papie¿ i biskupi nakazuj±. Nie wolno im powiedzieæ ludowi katolickiemu prawdy! W rzeczywisto¶ci nic siê nie zmieni³o od czasów ¶wiêtego Ignacego Loyoli, za³o¿yciela jezuitów, który og³osi³: „Aby doj¶æ do prawdy we wszystkich sprawach, musimy byæ gotowi do wiary, ¿e to, co nam wydaje siê bia³e, jest czarne, je¿eli Ko¶ció³ hierarchiczny tak to definiuje”.

Pod wp³ywem d³ugich badañ historycznych, filozoficznych i egzegetycznych sta³o siê dla mnie zupe³nie jasne, ¿e teologia nie jest obiektywn± nauk±. Teologia jest ideologi± w s³u¿bie w³adzy hierarchicznej, która sam± siebie ustanowi³a nieomyln± prawd±. Tej „prawdy” potrzebuje Ko¶ció³, aby ludzi straszyæ piek³em, grzechem, kar± za niepos³uszeñstwo, wyrzutami sumienia, spowiedzi± itp. Ko¶ció³ hierarchiczny chce jedynie panowaæ i odnosiæ korzy¶ci, a religia jest dla niego jedynie fasad±, za któr± ukrywa swoje w³a¶ciwe zamiary. Oto dlaczego zrzuci³em sutannê i wyst±pi³em z Ko¶cio³a katolickiego!

– Odchodz±c z Ko¶cio³a w 1972 roku, napisa³ Pan list otwarty do papie¿a Paw³a VI, wzywaj±c do zniesienia celibatu i demokratyzacji w Ko¶ciele
...

http://www.eioba.pl/a111461/kosciol_to_perwersja
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #1 : Marzec 07, 2010, 17:41:52 »

Polska kultura Chrzescijanska.


Korzenie polskiej kultury od ¶reniowiecza do renesansu.

W zwi±zku ze wst±pieniem Polski do Unii Europejskiej, jak mantra przewija siê w naszym kraju problem wpisania do konstytucji europejskiej chrze¶cijañskich korzeni (patrz artyku³ "Chrze¶cijañska wizja Europy. Czy s³usznie?"). Zrezygnowali¶my z zasad nicejskich, ale chrze¶cijañstwo pozosta³o. Nasza historiografia od wielu dziesiêcioleci podporz±dkowa³a swoje wyniki dociekañ i¿ kultura polska (podobnie jak polska historia) integralnie zwi±zana jest z chrze¶cijañskim rodowodem. Wed³ug przyjêtej tezy chrze¶cijañstwo stanowi³o -  i stanowi - najwa¿niejsze ¼ród³o w rozwoju naszego kraju.

Rodowodowi polskiej kultury po¶wiêcono niezliczon± ilo¶æ publikacji, a problemu nie rozstrzygniêto ostatecznie. Wrêcz mistyfikacji ulega zafa³szowanie nieprawdy i manipulacja faktami historycznymi i naukowymi. Mo¿na odnie¶æ wra¿enie, ¿e g³ówn± przyczyn± takiej interpretacji jest a priori przyjête za³o¿enie i¿ polska kultura narodowa wyrasta³a z inspiracji chrze¶cijañstwa, pod patronatem ko¶cio³a.


http://interia360.pl/artykul/polska-kultura-a-chrzescijanstwo,31877
« Ostatnia zmiana: Marzec 07, 2010, 17:44:23 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #2 : Listopad 24, 2010, 20:57:49 »

Warto przeczytac na czym naprawde opiera sie istnienie KK.

"Przez osiemnascie wiekow plynie rzeka krwi....."


http://nwomedia.pl/artykul.php?id=2676
       

Historia Europy nierozerwalnie zwi±zana jest z nominalnym chrze¶cijañstwem. Czy o tak± spu¶ciznê chodzi Ko¶cio³owi (domagaj±cemu siê stosownego zapisu w preambule europejskiej konstytucji)? — opisuje ten drastyczny artyku³.

 

„Przez osiemna¶cie wieków p³ynie rzeka krwi, a na jej brzegach mieszka chrze¶cijañstwo”.
(Ludwig Boerne, niemiecki filozof i pisarz, 1786–1837)

PRZEZ pó³tora tysi±clecia chrze¶cijañstwo kszta³towa³o Europejczyków, pokolenie za pokoleniem, rz±dz±cych i rz±dzonych, kap³anów i ludzi ¶wieckich, nauczycieli i uczniów. Chrze¶cijañstwo przenika³o wszêdzie, wszystko determinowa³o, mia³o wp³yw na ¿ycie prywatne, publiczne, na rodzinê, ma³¿eñstwo, mi³o¶æ, kszta³cenie, gospodarkê, prawodawstwo i pañstwo. A jednak jeszcze w XX wieku chrze¶cijañskie narody toczy³y najwiêksze w dziejach wojny, w których zginê³o wiêcej ludzi ni¿ kiedykolwiek przedtem.

Jak to by³o mo¿liwe? Jak te narody osi±ga³y dojrza³o¶æ? Jak wychowywano owych ludzi? Jak rz±dzono nimi?

Najlepszej odpowiedzi na te pytania udziela przesz³o¶æ Ko¶cio³a. Ko¶ció³ bowiem wp³ywa³ d³u¿ej i przemo¿niej na mieszkañców Europy, d³u¿ej determinowa³ ich losy ni¿ wszelkie królestwa, dynastie, ustroje spo³eczne, a by³ to wp³yw pod ka¿dym wzglêdem wysoce negatywny, tak te¿ oceniany zgodnie — czego nie nale¿a³oby lekcewa¿yæ — przez my¶licieli ca³kowicie odmiennych od siebie: Goethego, Nietzschego, Marksa, Kierkegaarda, gdy tymczasem historycy, z nielicznymi wyj±tkami, nadal go nie dostrzegaj±, a w najlepszym razie ów wp³yw bagatelizuj±. A przecie¿ w³a¶nie to jest istotne,

Niech wyka¿e to zaprezentowana tu zwiêz³a prehistoria dwudziestowiecznego barbarzyñstwa: jedynie zarysowana i byæ mo¿e jednostronna, ale w tym tylko, ¿e dalej bêdzie wci±¿ mowa o regule, nie za¶ o wyj±tkach. Na¶wietlam bowiem wy³±cznie decyduj±ce, przes±dzaj±ce o orientacjach politycznych oddzia³ywanie miarodajnego chrze¶cijañstwa reprezentowanego przez Ko¶ció³ powszechny, a ignoranci, pochlebcy, najrozmaitsi piewcy religijnej idylli zechc± je na pewno poddaæ w w±tpliwo¶æ.


1. USTAWICZNE POD¯EGANIE DO WOJEN

Dla najdawniejszych chrze¶cijan s³u¿ba frontowa by³a nie do pomy¶lenia. Nigdzie w ich pi¶miennictwie z pierwszych stuleci nie ma zgody na to. Co wiêcej, wszyscy Ojcowie Ko¶cio³a zakazywali zabijania w obronie koniecznej — i oto w 313 roku cesarz Konstantyn obdarzy³ chrze¶cijan pe³n± swobod± praktyk religijnych, po czym — w 314 roku — uchwalono ekskomunikê dla dezerterów. Kto porzuca³ broñ, nara¿a³ siê na wykluczenie z Ko¶cio³a. Przedtem wykluczano tych, którzy broni nie porzucali. Dawnych pacyfistów zast±pili wiêc kapelani polowi, a zabijanych chrze¶cijan uchylaj±cych siê od udzia³u w wojnie — zabijaj±cy chrze¶cijañscy wojownicy. Sprzyjaj±cy armii Ko¶ció³ wykre¶li³ spiesznie wszystkich ¿o³nierzy-mêczenników ze swych kalendarzy i odt±d wspiera³ w³adców dopuszczaj±cych siê masowych mordów, a nawet niebawem sam ich zacz±³ do takich mordów nak³aniaæ — i czyni to po dzi¶ dzieñ.

Papie¿ Stefan II, w worku pokutnym i z g³ow± posypan± popio³em, wy¿ebra³ od króla Franków Pepina wojnê przeciw Longobardom, z którymi Frankowie ¿yli przedtem w najlepszej zgodzie. Gigantyczne klerykalne fa³szerstwo (wyznane po jedenastu wiekach) oraz dwie krwawe kampanie doprowadzaj± do za³o¿enia Pañstwa Ko¶cielnego, które by³o uznawane i powiêkszane przez kolejnych w³adców frankijskich i saskich.

Ale i papie¿e zaczêli niezad³ugo pokazywaæ siê w he³mach, zbrojach, z mieczami. Mieli w³asne wojska l±dowe, marynarkê wojenn±, fabrykê broni. Walczyli o ka¿de hrabstwo, ka¿dy zamek, ka¿d± twierdzê. Zagrabiali ca³e ksiêstwa. Wszêdzie werbowali ¿o³daków i dokonywali rzezi na w³asnych ziomkach.

 

Leon IX zignorowa³ w 1053 roku uchwa³y pokojowe z Cluny, zignorowa³ wydany przez siebie zakaz s³u¿by wojskowej duchownych, zignorowa³ obiecan± mu przez chrze¶cijañskich Normanów przysiêgê na wierno¶æ oraz wasalne uzale¿nienie i rozpocz±³ wojnê przeciw nim. Kluniacki teolog Hildebrand — jako Grzegorz VII (jego ulubiona dewiza: „Niech bêdzie przeklêty ten, kto nie chce miecza umaczaæ we krwi!”) — wezwa³ ca³y ¶wiat do stworzenia armii, któr± chcia³ poprowadziæ w roli „wodza i biskupa”. Grzegorz IX zwróci³ siê zbrojnie przeciwko powracaj±cemu jako zwyciêzca z krucjaty cesarzowi Fryderykowi II. Urban VI, który miêdzy innymi rêkoma by³ego pirata mianowanego genera³em zakonu joannitów — nakaza³ zamordowanie po straszliwych torturach biskupa Akwilei oraz egzekucjê piêciu kardyna³ów, wzi±³ ze swymi ¿o³dakami udzia³ w sycylijskiej wojnie sukcesyjnej. Pius V i Sykstus V stoczyli wielkie bitwy morskie: pierwszy pod Lepanto przeciw Turkom, drugi na kanale La Manche przeciwko Anglikom.

Juliusz II (jego dewiza; „Je¶li nie pomog± klucze Piotrowe, to niechaj pomo¿e jego miecz!”) prowadzi³ wojny niemal¿e w ka¿dym roku swojego pontyfikatu, i to tak skutecznie, ¿e cesarz Maksymilian rozwa¿a³, czy nie zostaæ papie¿em. Pawe³ IV wyzna³ w po³owie XVI wieku, ¿e ma rêce „po ³okieæ unurzane we krwi”, by³ jednak takim moralist±, i¿ kaza³ zamalowaæ „nieprzyzwoite” fragmenty S±du ostatecznego Micha³a Anio³a.

Jeszcze nieco ponad sto lat temu (w wieku XIX) Pius IX werbowa³ ¿o³nierzy. I jeszcze w latach czterdziestych, dwudziestego wieku, mogliby papie¿e powtórzyæ s³owa Paw³a IV, maj±c wiêcej podstaw po temu — chocia¿ i oni bardzo dbali o moralno¶æ; na przyk³ad Pius XII, który w wystosowanym pod koniec 1939 roku li¶cie do hierarchii ko¶cielnej USA dopatrzy³ siê przyczyny „dzisiejszych nieszczê¶æ” bynajmniej nie w faszyzmie, który w³a¶nie pogr±¿y³ ¶wiat w najwiêkszej wojnie w dziejach ludzko¶ci, lecz miêdzy innymi w krótkich spódnicach pañ. Nie jest to kuriozalny epizod historii Ko¶cio³a, raczej fakt ¶wiadcz±cy o istniej±cej równie¿ dzisiaj moralno¶ci — je¶li nie braæ pod uwagê owych stuleci, w których niejeden klasztor ¿eñski by³ czê¶ciej odwiedzany ni¿ burdele, a wszyscy duchowni — od szczytów hierarchii po wiejskiego proboszcza — mieli konkubiny.

Co za¶ czynili papie¿e, to powtarzali biskupi, opaci. Byli oni synami, braæmi, kuzynami ¶wieckich przedstawicieli szlachty, nie mniej pazernymi i ¿±dnymi w³adzy ni¿ ta ostatnia, zapewne te¿ równie znienawidzonymi, o czym ¶wiadcz± czêste w ¶redniowieczu morderstwa spotykaj±ce biskupów i opatów, wojny przeciw klechom i polowania na nich, a tak¿e niezliczone dokumenty literackie.

 

W dawnym pañstwie niemieckim duchowni bywali ministrami, podskarbimi, dowódcami królewskich wojsk. Za czasów cesarza Ottona II Ko¶ció³ wystawi³ dwukrotnie wiêcej rycerzy ni¿ wszyscy ksi±¿êta ¶wieccy. I na Pó³nocy, i na Po³udniu kardyna³owie i biskupi dowodzili ca³ymi armiami. Niektórzy wy¿si duchowni dokonywali w³asnorêcznie krwawej zemsty. Nie by³o te¿ takiej diecezji, w której choæby jeden z biskupów nie toczy³by d³ugoletniej wojny lokalnej. Czêsto nie oszczêdzali ani kobiet, ani dziewcz±t, zabijali starców i dzieci, czasami nawet rêka w rêkê z „kacerzami” (heretykami), jak w wypadku arcybiskupa Kolonii Dietricha von Moers. Wyk³uwali wrogom oczy, tak jak to uczyni³ w 1368 roku opat klasztoru w Reichenau z ka¿dym obywatelem Konstancji, który wpad³ mu w rêce. Posy³ali na tamten ¶wiat wszystkich jeñców, jak tego w 1379 roku dopu¶ci³ siê biskup Osnabrück Dietrich. Zmuszali powstañców do b³agania na klêczkach o lito¶æ, a potem jednak kazali ich masowo zabijaæ, tak jak to uczyni³ w roku 1415 biskup Liège, Johann von Wittelsbach. „Z kleszym stanem bywa³o tak, i¿ gdy s³yszano o czym¶ z³ym czy o jakiej¶ wojnie i pytano, kto by owo sprawi³, to pokazywa³o siê, ¿e biskup, klecha”.

Biskupi sprzymierzali siê z królami przeciw ksi±¿êtom, walczyli u boku ksi±¿±t przeciw królom, u boku papie¿a przeciwko cesarzowi, u boku cesarza przeciw papie¿owi, po stronie jednego papie¿a przeciwko innemu (a¿ sto siedemdziesi±t jeden lat !), po stronie duchownych duszpasterzy przeciw duchownym z zakonów, ale i przeciw innym duszpasterzom — biskup Dietrich z Osnabrück przeciw biskupowi Gerardowi z Minden; biskup Eryk z Osnabrück przeciw biskupowi Henrykowi z Münster itd. — na polu bitwy, na ulicy, we wnêtrzu ¶wi±tyni, sztyletem, trucizn±, na wszelkie sposoby…

Przez ca³e wieki kler propagowa³ te¿ ¶wiêt± wojnê, do której Urban II jeszcze w roku 1095 — w³a¶ciwie rzecz oceniaj±c — nak³ania³ zbójców. Papie¿ zapewnia³ odpuszczenie grzechów, obfity ³up, krainê mlekiem i miodem p³yn±c± i krzycza³: „To nakazuje Chrystus!”

I wyruszyli z krzy¿ami na odzieniu i na sztandarach. Ju¿ nad Renem i nad Dunajem wymordowali tysi±ce ¯ydów. Potem dopuszczali siê gwa³tów i mordów na chrze¶cijañskich Wêgrach. Podczas zwyciêskiego ataku na Jerozolimê, latem 1099 roku w pi±tek, w godzinie ukrzy¿owania, o czym donosz± urzeczeni tym kronikarze — zmasakrowali blisko siedemdziesi±t tysiêcy Saracenów… Zabijali, bo, jak pisze arcybiskup Wilhelm z Tyru, postanowili grabiæ zawsze i wszêdzie, „ka¿dego mieszkañca miasta”. Ociekali krwi± i u wej¶cia do ka¿dego „oczyszczonego” domu wieszali, na znak przejêcia na w³asno¶æ, swoje tarcze — jest to jedno z najstarszych ¶wiadectw u¿ywania tarcz herbowych jako dowodów to¿samo¶ci. W ¶wi±tyni urz±dzili tak± jatkê, ¿e — jak pisze ksi±dz Rajmund z Agiles — „za spraw± cudownego, sprawiedliwego zrz±dzenia bo¿ego a¿ po kolana, a nawet a¿ po koñskie siod³a, nurzali siê we krwi”. A nastêpnie, co odnotowa³ autor Gesta Francorum, ¶wiadek naoczny, „szczê¶liwi, z rado¶ci roni±c ³zy, poszli nasi oddaæ cze¶æ grobowi Zbawiciela”.

¯aden artysta kabaretowy nie potrafi³by lepiej sparodiowaæ tego chrze¶cijañstwa.

Tabula rasa! Wojna totalna. Ich idea³ od ¶redniowiecza po faszystowskie krucjaty w Abisynii, Hiszpanii, Chorwacji, Rosji. A¿ po masowe mordowanie w Wietnamie z udzia³em kardyna³a Spellmana. A¿ po moralno-teologiczne placet ciesz±cego siê zaufaniem Pacellego (papie¿a — Piusa XII) — niemieckiego jezuity Gundlacha dla masowej zag³ady poprzez wojnê atomow±. A¿ po „odwagê” jezuity Hirschmanna „przyzwolenia na ofiarê zbrojeñ atomowych w obecnej sytuacji, mimo perspektywy utraty ¿ycia przez miliony ludzi”, co — wed³ug niego — jest bliskie „postawy ¶wiêtego Franciszka” oraz „ducha teologii krzy¿a”. A¿ po ksi±¿kê Die sittliche Ordnung der Völkergemeinschaft (£ad moralny spo³eczno¶ci miêdzynarodowej), w której spora grupa teologów katolickich pochwala „stworzenie zapasu broni j±drowej” i bagatelizuje masow± ¶mieræ niewinnych ofiar jako dopuszczalne „dzia³anie uboczne”, co — wed³ug nuncjusza apostolskiego, arcybiskupa Muencha, który okazywa³ ju¿ sw± sympatiê hitlerowcom, „stanowi odpowied¼ zgodn± z zaleceniami ojca ¶wiêtego”.

„Wyznawca nihilizmu i wyznawca chrystianizmu — te okre¶lenia siê rymuj±, ale ich obu ³±czy wiêcej […]”.

Krucjaty sta³y siê wkrótce dla ¶wiata katolickiego jedn± wielk± klêsk±. Ca³e armie znika³y niemal¿e bez ¶ladu, zniknê³o nawet piêædziesi±t tysiêcy dzieci; potem ju¿ tylko Hitler i Chomeini posy³a³ dzieci na wojnê. Umocni³ siê natomiast islam i to by³ najtrwalszy efekt wypraw krzy¿owych. Muzu³manie bywali zreszt± nierzadko skorzy do rokowañ i kompromisów. Po odzyskaniu przez nich w roku 1187 Jerozolimy nawet chrze¶cijañscy kronikarze przyznawali, ¿e su³tan Saladyn okaza³ siê wspania³omy¶lny, ludzki. Islamska obyczajno¶æ zrobi³a zreszt± niebawem pozytywniejsze wra¿enie na wielu krzy¿owcach ni¿ obyczaje ich w³asnych dowódców.

Ale papie¿e nie ustawali w nak³anianiu do nowych krucjat. By³a to my¶l przewodnia ca³ej ich polityki zewnêtrznej, nie „tylko” w XII i XIII wieku, lecz a¿ po schy³ek ¶redniowiecza. Eugeniusz III, Innocenty III, Grzegorz IX, Klemens VI, Urban V, Klemens VII — który podczas wyprawy krzy¿owej do Tunisu ju¿ wypróbowa³ proch strzelecki, co stanowi jeden z najwcze¶niejszych wypadków u¿ycia go w dziejach ¶wiata — oraz Benedykt XIII, Bonifacy IX i Eugeniusz IV niezmordowanie propagowali ¶wiêt± wojnê, w której — jak wiadomo — coraz bardziej liczy³y siê aspekty polityczne, militarne, gospodarcze; „wy¿sze stadium piractwa — mówi Nietzsche — i nic wiêcej”! Jeszcze pod koniec XV wieku Pius II ¿±da³ od wszystkich europejskich monarchów powszechnej krucjaty. A przekonanie Piusa, i¿ „pañstwa trwaj± dziêki broni, nie dziêki prawom”, podziela³a bez w±tpienia wiêkszo¶æ papie¿y, którzy przecie¿ zawsze pozwalali na to, ¿eby wierni wykrwawiali siê w³a¶nie dla dobra pañstw, choæby istnia³y tam okrutne, zbrodnicze re¿imy. Podczas gdy wierni gin± jako ofiary coraz straszliwszych rzezi, papie¿e pozostaj± przy ¿yciu. To nazywa siê dziejami zbawienia!

Ach, „jakie¿ to wspania³e przyk³ady niez³omnej wierno¶ci wobec monarchów, które nie mog³y nie wynikn±æ z przestrzegania ¶wiêtych zasad religii chrze¶cijañskiej”. Tak zachwyca siê Grzegorz XVI, w³a¶nie ten, który — wyraziwszy to, co ojcom ¶wiêtym le¿y na sercach od 1789 roku — gani wolno¶æ sumienia jako „szaleñstwo”, jako „zara¼liwy b³±d”, który zjadliwie wypowiada siê przeciw wolno¶ci handlu ksi±¿kami, „zas³uguj±cej na ci±g³e potêpianie i odrazê”, który jeszcze w wydanym w 1836 roku Indeksie ksi±g zakazanych uzale¿nia czytanie Biblii w jêzykach narodowych od zgody rzymskiej inkwizycji. To rozporz±dzenie odwo³a³ definitywnie dopiero Leon XIII w 1897 roku.

„Duchowieñstwo — pisze Schiller (dla chrze¶cijañstwa, tego „szaleñstwa, które skorumpowa³o ¶wiat”, maj±cy równie ma³o estymy, jak Goethe, któremu „nauki Chrystusowe” nie wydawa³y siê „nigdzie bardziej poniewierane ni¿ w Ko¶ciele chrze¶cijañskim”, któremu protestantyzm jawi³ siê jako „stek bredni”, a katolicyzm przypomina³ teatr, karnawa³, „hokus-pokus”) — by³o od niepamiêtnych czasów podpor± w³adzy królewskiej i musia³o ni± byæ. Z³ote czasy duchowieñstwa i królów przypada³y zawsze na czas zniewolenia umys³ów — i duchowni, i monarchowie zbierali ¿niwo g³upoty i nonsensu”.

cd...


« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 01, 2010, 11:09:30 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #3 : Grudzieñ 01, 2010, 11:22:06 »

2. MORDOWANIE INACZEJ MY¦L¡CYCH


http://nwomedia.pl/artykul.php?id=2676

Strach przed czarownicami doprowadzi³ do stracenia wielu tysiêcy niewinnych ludzi.

Przed Stalinem i Hitlerem nikt w Europie nie gardzi³ tak bezwstydnie ludzkim ¿yciem, nie pomiata³ nim tak, jak czyni³ to chrze¶cijañski Ko¶ció³, powo³uj±c siê wrêcz, co jest szczytem cynicznej przewrotno¶ci, na „wolê bo¿±”.

¦wiadczy o tym tak¿e rozprawienie siê z pogañstwem. Pocz±tkowo odnoszono siê wprawdzie do pogan, jako do znikomej mniejszo¶ci, z wyra¼n± rezerw±, czasem tylko polemizowano z nimi, a co wiêcej: z anielsk± s³odycz± w g³osie opowiadano siê za wolno¶ci± religijn±. Ale poczucie wiêkszej si³y ka¿e — na prze³omie II i III wieku — dzia³aæ bardziej stanowczo, atakowaæ ca³± moc± w³asnych s³ów. Deprecjonuje siê, choæ bynajmniej nie jednomy¶lnie, tradycyjn± kulturê, filozofiê, z której czerpie siê korzy¶æ, jeszcze gwa³towniej atakuje siê widowiska i oczywi¶cie najokrutniej szydzi siê z pogañskiej religii, z kultu dla kosmosu, z deifikacji wody, ognia, gleby, nie mówi±c o uznawaniu zwierz±t za ¶wiête.

I ledwo siê prze³om dokona³ — komentuje to teolog von Campenhausen — „dawna ko¶cielna ideologia mêczeñstwa i prze¶ladowania zniknê³a bez ¶ladu, przemieniaj±c siê prawie ¿e we w³asne przeciwieñstwo”. Ju¿ za czasów pierwszego chrze¶cijañskiego cesarza proklamowana w 313 roku koegzystencja i stanowi±ca zasadê wolno¶æ wyznania, ustêpuj± miejsca uciskowi. Ju¿ i Konstantyn zabrania stawiaæ nowe pos±gi bóstw, zabrania kultu dla istniej±cych, radzenia siê wyroczni oraz wszelkich nabo¿eñstw pogañskich. Ju¿ Konstantyn ka¿e zamykaæ, ograbiaæ, demolowaæ, burzyæ ¶wi±tynie, na przyk³ad sanktuarium Eskulapa w Egeis, ¶wi±tyniê Afrodyty na Golgocie, Afakê w Libanie, Heliopolis. Jego syn, arianin Konstancjusz przeciwstawia siê jeszcze radykalniej „zabobonowi”, „bezsensowi ofiar”. Jest pierwszym z cesarzy chrze¶cijañskich, który wyznacza karê ¶mierci za uprawianie pogañskiego kultu i zarz±dza konfiskatê mienia skazanych. Dochodzi ju¿ wówczas do ataków na ¶wi±tynie, tortur, terroru s±downiczego. A katolicki cesarz Teodozjusz I zwalcza pogañstwo nie tylko mnóstwem surowych przepisów prawnych, lecz i prowadzon± zaciekle wojn±.

Krótko mówi±c, ju¿ w IV, a jeszcze wyra¼niej w V wieku, Ko¶ció³ idzie ku triumfowi krzy¿a po zgliszczach i trupach.

W Aleksandrii, ariañski biskup-autokrata Jerzy nakazuje atak na ¶wi±tyniê Mitrasa, obrazoburstwo, pl±drowanie sanktuariów. Jego nastêpca, katolicki patriarcha Teofil w³asnorêcznie niszczy toporem s³ynny pos±g Serapisa i poleca, by w s±siednim o¶rodku handlu, mie¶cie Kanopos, zrównano wszystkie ¶wi±tynie z ziemi±. Jego z kolei bratanek i nastêpca, Ojciec Ko¶cio³a ¶wiêty Cyryl, wielki adorator Maryi, który uciekaj±c siê do przekupywania ogromnymi sumami, przeforsowuje dogmat o Bogurodzicy, poleca w 415 roku napad na znan± i czczon± w ca³ym ówczesnym ¶wiecie kobietê-filozofa Hypatiê, zakoñczony sprowadzeniem jej do jednego z ko¶cio³ów, rozebraniem do naga i dos³ownie rozerwaniem na strzêpy kawa³kami szk³a. Wyznawców dawnej wiary zwalcza te¿ fanatycznie patriarcha Jan Chryzostom, inny Ojciec Ko¶cio³a. W budz±cych podziw mowach, dziêki którym stanie siê patronem kaznodziejów, nie tylko l¿y pogan, lecz równie¿ nak³ania do zburzenia wielu fenickich ¶wi±tyñ.

 

Szczególnie w prowincjach wschodnich, gdzie chrze¶cijanie byli pocz±tkowo najliczniejsi, ju¿ pod koniec IV wieku niszczono coraz wiêcej ¶wi±tyñ, a podjudzane t³umy nierzadko masakrowa³y pogan. Nieomal zawsze dzia³o siê to pod przewodem biskupów czy opatów, przy czym najaktywniejsi byli mnisi, „¶wiñskie czarne habity”, jak nazywali ich Grecy, wygl±dali bowiem jak ludzie, lecz ¿yli jak ¶winie. Atakuj± oni ¶wi±tynie — twierdzi³ Libaniusz w napisanej w 389 roku, adresowanej do cesarza rozprawie Pro templis — „ob³adowani drewnem albo uzbrojeni w kamienie i miecze, czasem nawet bez tego, tylko z si³± r±k i nóg. Potem, tak jakby chodzi³o o dobro bezpañskie, zrywaj± dachy, burz± mury, roztrzaskuj± wizerunki bóstw, rozbijaj± o³tarze. Kap³anom pozostaje tylko wybór miêdzy milczeniem a ¶mierci±. Po zniszczeniu pierwszej ¶wi±tyni spiesz± ku drugiej i trzeciej, i gromadz± ³upy, drwi±c z prawa”.

Jednym z najgorzej os³awionych niszczycieli ¶wi±tyñ by³ Szenute (= syn Boga), przeor „Bia³ego Klasztoru” w Tebaidzie, klasztoru mêsko-¿eñskiego, mieszcz±cego w pewnych okresach bez ma³a dwa tysi±ce dwustu braci oraz tysi±c osiemset sióstr zakonnych. Jako „wielki opat”, „prorok”, „aposto³” nie cofa³ siê ani przed oszustwem, ani przed w³asnorêcznym zabijaniem, morderstwami. Na czele wystarczaj±co wyg³odzonych hord wdziera³ siê do ¶wi±tyñ, rabowa³, dewastowa³ i wyrzuca³ „obrazy bo¿ków” do Nilu. Wszystko, co cenne, co nadawa³o siê do spieniê¿enia, zabiera³ ze sob±. Zdarza³o siê — tak by³o w Achminie — ¿e ograbia³ ca³e miasto, po czym je podpala³, a mieszkañców okrutnie masakrowa³.

Nie ustawano w wymuszaniu okupów za ocalenie ¶wi±tyñ od podpalenia, w przemienianiu ich w ¶wi±tynie chrze¶cijañskie, niszczono unikatowe dzie³a sztuki, urz±dzano szydercze procesje, pogañskich kap³anów spotyka³a ¶mieræ i wreszcie — w VI wieku — wszyscy poganie zostali uznani za ludzi bez maj±tku i bez praw, „i¿by — jak g³osi dekret chrze¶cijañskiego cesarza — ograbieni z mienia, popadli w nêdzê”.

Ale dwudziestowieczny katolicki teolog Jean Daniélou stwierdza: „Ko¶ció³ zawsze podkre¶la³ swój szacunek dla warto¶ci religijnych ¶wiata pogañskiego”.

 

 

W rzeczywisto¶ci ¿aden ko¶cielny autorytet nie wyst±pi³ przeciw owej eksterminacji. Przeciwnie: zachêcano do niej, z pozorn± dba³o¶ci± o interes pañstwa apelowano do w³adców: „Naj¶wiêtsi cesarze, zabierajcie, zabierajcie bez skrupu³ów ¶wi±tynne ozdoby” — judzi ju¿ oko³o roku 347 Ojciec Ko¶cio³a Firmicus Maternus. „Niechaj ogieñ mennicy albo p³omieñ pieca hutniczego roztopi pos±gi owych bo¿ków, obróæcie wszystkie dary wotywne na swój po¿ytek i przejmijcie je na w³asno¶æ. Po zniszczeniu ¶wi±tyñ zostaniecie przez Boga wywy¿szeni”. Ten sycylijski renegat spo¶ród senatorów zaleca chrze¶cijañskim monarchom „najsurowsze prawa”, stosowanie „ognia i ¿elaza”, prze¶ladowanie „na wszelkie sposoby”, „i¿by nie zachowa³a siê nawet najmniejsza czê¶æ tego diabelskiego nasienia […], by nie zachowa³ siê ¿aden ¶lad po owym pogañskim plemieniu”.

I Augustyn by³ w¶ród tych doctores Ecclesiae (ojców ko¶cio³a),którzy wystêpowali przeciw poganom — przeciwstawia³ siê „najrozmaitszym monstrualnym bo¿kom”, „blu¼nierczym kultom”, „ba³wochwalczemu mot³ochowi”, mówi³ o „zarazie” i „zbrodni”. Zapala³ siê, szydzi³, wci±¿ na nowo podsyca³ furiê niszczycieli, w swoim magnum opus pod tytu³em O pañstwie bo¿ym przedstawia politeizm jako przyczynê wszystkich okropno¶ci, wszystkich mala, bella, discordiae w dziejach Rzymu, nie cofa siê nawet przed ¶wiadomym przeinaczaniem, mówi±c o poganach, pozwala sobie wrêcz na stosowanie „wszelkich ¶rodków” a¿ po „fa³szowanie cytatów” (Andresen).

Owe pogromy przebiega³y wiêc nieporównywalnie bardziej krwawo i okrutniej ni¿ jakiekolwiek wcze¶niejsze prze¶ladowania chrze¶cijan. Tabula rasa! Totalna „czystka”, Usuniêcie wszystkich elementów szkodz±cych spo³eczeñstwu. „To, co nie jest zgodnie z prawd± czy z norm± obyczajow± — poucza jeszcze w 1954 roku papie¿ Pius XII — nie ma prawa istnieæ”.

Dlatego te¿ likwidacja pogañstwa temu Ko¶cio³owi nie wystarczy³a.

Z pocz±tku zwracano siê przeciw niekatolikom. Zakazywano im nabo¿eñstw, niszczono pi¶miennictwo, grabiono ko¶cio³y, rabowano mienie i skazywano ich na banicjê. Ale ju¿ w 385 roku, w Trewirze, katoliccy biskupi polecili po raz pierwszy ¶ci±æ innych chrze¶cijan z powodów wyznaniowych.

Od Augustyna, prekursora ³owców kacerzy (heretyków), wiedzie prosta linia ku inkwizycji, ta za¶ ju¿ w epoce Karolingów zainicjowa³a tworzenie specjalnych s±dów biskupich i stopniowo doprowadzi³a do prze¶ladowania sekt, z premedytacj± rozpêta³a terror, który w ci±gu nastêpnych stuleci pozbawi³ ¿ycia niezliczone masy ludzi i który odnowi³ siê w czasach faszystowskich, kiedy to nawet uczniowie Franciszka z Asy¿u stali siê ludobójcami, prowodyrami strasznych pogromów, komendantami obozów koncentracyjnych. (patrz artyku³: Paveliæ — katolicki nazizm)

 

Kulminacj± zbrodni inkwizycji by³o wycinanie jêzyków, duszenie, palenie na stosie, uprawomocnione najpierw — w 1194 roku — w Hiszpanii, a nastêpnie we W³oszech, Niemczech, Francji i wreszcie tak¿e w Anglii. W bulli Ad extripanda z 1252 roku papie¿ Innocenty IV przyrówna³ wszystkich chrze¶cijan-niekatolików do zbójców i zobowi±za³ w³adców do tego, by winnych heretyków zabijano w ci±gu piêciu dni. Dominikanie, uczniowie Tomasza z Akwinu, oficjalnego filozofa tego Ko¶cio³a, który sam domaga³ siê wykluczenia „ludzi dotkniêtych zaraz±” ze spo³eczeñstwa, zaczêli tresowaæ psy do polowañ na kacerzy i przez pó³ tysi±clecia przewodzili inkwizycji.

I oto zaczê³y siê tortury, oblewanie wod± ¶wiêcon±, uk³adanie na specjalnych ³awach, sadzanie na hu¶tawce, na roz¿arzonych wêglach, zak³adanie butów hiszpañskich. Robiono znak krzy¿a i robiono miazgê z ludzi. Gdy zbiera³ siê trybuna³, odwo³ywa³ siê do Ducha ¦wiêtego, po czym zezwala³ na wszelkie oszustwa. „Dla dobra sprawy — skomentowa³ zbiór zeznañ, przez szesna¶cie dni coraz okrutniej torturowanego Savonaroli, jeden z jego sêdziów — to i owo pominiêto, to i owo dodano”. Podobnie fa³szowano protoko³y zeznañ ¶wiadków obrony.

Ka¿dy katolik by³ zobowi±zany sk³adan± przez siebie przysiêg± do prze¶ladowania heretyków i musia³ tê przysiêgê powtarzaæ co dwa lata, rodzice musieli denuncjowaæ dzieci, te za¶ swoich rodziców, mê¿owie denuncjowali ¿ony, a te ostatnie — swoich mê¿ów. Tak rozpoczê³y siê donosicielstwo, dzia³alno¶æ konfidentów, szpiegowanie i zastraszanie, co pó¼niej bardzo rozwinê³y nowoczesne pañstwa policyjne, tak rozpoczê³o siê na wielk± skalê wymuszanie pozornej uleg³o¶ci i zarazem owo niepowtarzalne, ohydne po³±czenie strusiej polityki z ob³ud±, charakterystyczne odt±d dla mentalno¶ci narodów chrze¶cijañskich.

Jak¿e tolerancyjne by³y — w porównaniu z nimi — kulty pogañskie! Jak¿e wspania³omy¶lni bywali czêsto sami Rzymianie wobec chrze¶cijan, którym po dzi¶ dzieñ zdarza siê w groteskowy sposób wyolbrzymiaæ zaciek³o¶æ doznanych prze¶ladowañ. Reskrypt Trajana z roku 112, który przes±dza o stosunku do chrze¶cijan przez nastêpnych sto kilkadziesi±t lat, nie zezwala na ¶ledzenie ich ani te¿ na anonimowe donosy. „Albowiem by³by to z³y przyk³ad, niegodny naszej epoki”. „Nie chcê — dekretuje pó¼niej cesarz Hadrian — by drêczono niewinnych, i trzeba uniemo¿liwiæ oszczercom bezkarne uprawianie ich haniebnego procederu”.

A tysi±c lat pó¼niej: jaki¿ postêp w obyczajowo¶ci czasów chrze¶cijañskich! Przy tropieniu „kacerzy” dopuszczalne jest wszelkie oszustwo. Ludzie s± wszêdzie podjudzani do polowañ na heretyków, otwarcie zaszczepia siê okrucieñstwo. Du¿o p³aci siê za miejsca w oknach z widokiem na stos, a wiernym, którzy zgromadz± drewno, zapewnia siê odpust zupe³ny. Urz±dzane s± imponuj±ce autodafe, stanowi±ce okazje do masowego mordowania ludzi — czasem na oczach dwustu tysiêcy widzów. Na ostatni± drogê zak³ada siê skazanym nawet czapki b³azeñskie, przytyka im siê do cia³a roz¿arzone obcêgi, niekiedy ucina siê im praw± rêkê, a potem s³ychaæ ¶piew, podczas gdy ofiary — zale¿nie od kierunku wiatru — ju¿ to siê dusz±, ju¿ to z wolna siê pal±: „Chwalimy Ciê, wielki Bo¿e”. „Buduj±cy przyk³ad spo³ecznej doskona³o¶ci” — tak chwali jeszcze w 1853 roku inkwizycjê wydawane przez jezuitów watykañskie czasopismo.

¯aden artysta kabaretowy nie potrafi³by lepiej sparodiowaæ chrze¶cijañstwa.
 

« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 01, 2010, 19:17:45 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #4 : Grudzieñ 01, 2010, 12:01:33 »

cd.....

http://nwomedia.pl/artykul.php?id=2676


Zdarza³o siê, ¿e umieraj±ce kobiety zabierano w ³ó¿kach na miejsce egzekucji i tam wrzucano je w ogieñ.

Sam wielki inkwizytor, Torquemada, osobi¶cie pos³a³ w Hiszpanii dziesiêæ tysiêcy dwie¶cie dwadzie¶cia osób na stos oraz dziewiêædziesi±t siedem tysiêcy trzysta siedemdziesi±t jeden osób na galery. I jeszcze w po³owie XX wieku chrze¶cijanie torturuj± we frankistowskiej Hiszpanii, w Korei, Algierii, Grecji, Wietnamie i w wiêzieniach Republiki Federalnej Niemiec. W hitlerowskich Niemczech zostaje przywrócona straszliwa kara odpowiedzialno¶ci rodzinnej — papie¿ Grzegorz IX ekskomunikowa³ a¿ do siódmego pokolenia, a papie¿ Urban II nie uwa¿a³ za morderstwo zabicia osoby ekskomunikowanej, „gwoli przys³u¿enia siê Ko¶cio³owi — naszej matce”.

Nie wszystkich heretyków palono. Skruszonym okazywano ³askê. Bito ich w niedziele podczas mszy, raz w miesi±cu w ka¿dym domu, gdzie spotykali siê z podobnymi sobie, oraz w czasie procesji, na ka¿dej stacji. Czasem pêdzono ich te¿ nago po ulicach, po czym byli biczowani przy o³tarzach i nawet legaci papiescy nie uwa¿ali udzia³u w tym za uw³aczaj±cy im. Inni skruszeni trafiali pod „mur”. Skazywano ich na murus largus, dosyæ ³agodne ograniczenie wolno¶ci, albo na murus strictus, co oznacza³o do¿ywotnie przykucie r±k i nóg do ¶ciany pozbawionej okien celi, zgodnie z nakazem papie¿a, jak najmniejszej i jak najciemniejszej, a wiêc karê nie stosowan± nawet za Hitlera. Jeszcze straszniejszy by³ murus strictissimus, o którym protoko³y inkwizycji jednak milcz±.

Znani nam s± katolicy, którzy w XIII wieku za¶wiadczali swoj± prawowierno¶æ nastêpuj±c± przysiêg±: „Nie jestem kacerzem, bo mam ¿onê i ¶piê z ni±, mam dzieci i jem miêso, k³amiê, przeklinam i jestem wierz±cym chrze¶cijaninem, tak mi dopomó¿ Bóg!”

Zmar³ych, których „herezja” wychodzi³a na jaw dopiero po ich ¶mierci, trzeba by³o ekshumowaæ i traktowaæ tak, jak gdyby jeszcze ¿yli. Nies³awnym wczesnym przyk³adem na to jest postêpowanie z papie¿em Formozusem. Stefan VI kaza³ go w 897 roku wykopaæ, wyda³ nañ wyrok i pozbawi³ go dwóch palców prawej rêki. Sergiusz III zarz±dzi³ w 905 roku ponown± ekshumacjê zw³ok Formozusa, poleci³ przyodziaæ je w szaty papieskie, posadziæ na tronie, po czym — skazawszy go jeszcze raz — kaza³ odr±baæ mu kolejne trzy p±lce oraz g³owê.

Gdy zad¼gano Zwingliego, zosta³ poæwiartowany i spalony, a dla zbezczeszczenia jego prochów dorzucono do ognia ¶wiñskie ³ajno. Pod stosem Husa umieszczono natomiast potajemnie zgni³ego mu³a, ¿eby zademonstrowaæ ludowi odór diab³a.

Ale sporadyczne akcje przeciw „kacerzom” nie zadowala³y papie¿y. Pogr±¿yli oni ca³± Europê w wojnie. Na po³udnie i na pó³noc wysy³ali krucjaty. To, co nie by³o katolickie, musia³o znikn±æ, i tak samo dzia³o siê jeszcze w XX wieku w klerykalno-faszystowskiej Hiszpanii oraz w Chorwacji.

Pierwsza krucjata przeciwko chrze¶cijanom odbywa³a siê od 1209 roku i dotknê³a albigensów, „zaka³ê i hañbê rodu ludzkiego”, jak pisa³ jeszcze w XIX wieku papie¿ Grzegorz XVI, albigensów, którzy ewidentnie i w takiej mierze nawi±zywali do pierwotnego chrze¶cijañstwa, ¿e nawet doktor Ko¶cio³a Bernard z Clairvaux mówi³ o nich: „Nie ma pewno bardziej chrze¶cijañskich kazañ ni¿ wyg³aszane przez nich, czyste by³y te¿ ich obyczaje”. A tymczasem Innocenty III wezwa³, w nieca³e dwa miesi±ce po intronizacji, ca³y ¶wiat chrze¶cijañski do palenia „kacerzy”, którzy by siê nie wyrzekli swojej wiary. Szlachcie pó³nocnofrancuskiej obieca³ posiad³o¶ci, królowi Francji (który wyrazi³ swoje w±tpliwo¶ci co do krucjaty!) panowanie nad krain± zamieszkiwan± przez albigensów, a wszystkim katolickim krzy¿owcom, nawet najgorszym grzesznikom, wieczn± szczê¶liwo¶æ w raju.

 

Po owym wezwaniu chwycili za krzy¿e w³adcy duchowni i ¶wieccy, ca³e hufce rycerzy, w³óczêgów, tysi±ce ³upie¿ców zw³ok, najemni ¿o³dacy, ladacznice z przewo¼nych ¶wi±tyñ Wenery. Z pie¶ni± Przyjd¼ Duchu ¦wiêty atakowali miasta, wyrzynali mieszkañców, i „heretyków”, i katolików, jak popad³o. Wyrzynali trzymaj±cych monstrancje kap³anów przy o³tarzach, wyrzynali niemowlêta i starców: w samym tylko Beziers — dwadzie¶cia tysiêcy ludzi. Ju¿ wówczas matki tuli³y dzieci do piersi, by nie widzia³y wrzucania w ogieñ, tak jak to by³o pó¼niej w komorach gazowych Auschwitz. Ale ¿e jeszcze po dwudziestu latach tej rzezi jacy¶ albigensi siê uchowali, Ko¶ció³ p³aci³ dwie marki srebrem jako premiê za ka¿dego ¿ywego lub martwego „kacerza”, dostarczonego ju¿ po zawarciu pokoju.

Krucjaty i wojny religijne szalej± odt±d w Europie przez ca³e stulecia. Kontynuowane jest równie¿ nawracanie pogan na Wschodzie, zainicjowane ju¿ w 782 roku nakazan± przez Karola „Wielkiego” egzekucj± czterech i pó³ tysi±ca Sasów. W roku 1147 odbywa siê krucjata na ziemie Wenetów. Has³o: „Kto nie zechce siê ochrzciæ, niech zginie”.

U schy³ku ¶redniowiecza rycerze w habitach wymordowuj± na Wschodzie mieszkañców ca³ych regionów. I w koñcu katolicy staczaj± dziewiêæ bitew miêdzy sob±, bo papie¿ ¿±da dla siebie — jako „dziedzictwa Matki Boskiej” czego¶, co rycerze te¿ chc± sobie zatrzymaæ.

W po³owie XV wieku ofiar± trwaj±cej wojny prowadzonej przez Zakon Krzy¿acki w Polsce pad³o tysi±c dziewiêtna¶cie ko¶cio³ów i siedemna¶cie tysiêcy dziewiêæset osiemdziesi±t siedem wsi. Piêæset lat pó¼niej „europejska krucjata” (jak okre¶la j± katolicki kapelan polowy Wehrmachtu), kampania rosyjska Hitlera, której postêpy odnotowuj± „z satysfakcj±” wszyscy biskupi niemiecko-austriaccy i któr± papie¿ Pius XII pochwala jako „obronê podstaw cywilizacji chrze¶cijañskiej”, otó¿ ta „krucjata” poci±ga za sob± zniszczenie ponad tysi±ca siedmiuset miast i siedemdziesiêciu tysiêcy wsi i pozbawia dwadzie¶cia piêæ milionów ludzi dachu nad g³ow±, nie mówi±c ju¿ o zabitych. O dalszych perspektywach pisze katolik Friedrich Heer: „Planowanie, obmy¶lanie, przygotowywanie nowej wojny przez chrze¶cijañski Ko¶ció³ — chc±cy odegraæ rolê wspólnika w tej zbrodni — jest prost± kontynuacj± poparcia dla wojny prowadzonej przez Hitlera, udzielonego przez przywódców obu g³ównych Ko¶cio³ów”.

Sze¶æset lat prze¶laduje siê waldensów — tylko dlatego, ¿e powa¿niej traktuj± Bibliê. W roku 1234 papie¿ Grzegorz IX nak³ania do krucjaty przeciw ch³opom ze Steding, którzy odmawiaj± arcybiskupowi Bremy nadmiernej daniny. Piêæ tysiêcy mê¿czyzn, kobiet i dzieci ginie z r±k krzy¿owców, a zagrody owych ch³opów zajmuj± osadnicy obdarzeni nimi przez Ko¶ció³.

Na pocz±tku XV wieku Marcin V i Eugeniusz IV propaguj± krucjaty przeciw husytom, podczas których dochodzi do strasznych wyczynów obu stron: katolikom rze¼bi siê na czo³ach krzy¿e, a husytom — kielichy; kap³anów piecze siê w beczkach pe³nych smo³y albo zasztyletowuje siê ich przy o³tarzach. Dokonywane rzezie wyludniaj± ca³e miasta, setki wiosek p³on±, ju¿ wtedy zostaje wypróbowana taktyka spalonej ziemi. Ale jeszcze po drugiej wojnie ¶wiatowej zostajemy pouczeni przez protestanckiego teologa Thielickego: „Chrze¶cijanie, którzy sw± s³u¿bê frontow± odbywaj± pod okiem Boga, zawsze pojmowali rzemios³o wojenne jako wykonywane w imiê mi³o¶ci [!]”. A jego kolega Künneth o¶wiadcza w trzyna¶cie lat po Hiroszimie: „Nawet bomby atomowe mog± s³u¿yæ okazywaniu mi³o¶ci bli¼nim”.

¯aden artysta kabaretowy…

W 1538 roku Pawe³ III wzywa do krucjaty przeciw odszczepieñczej Anglii, której „kacerzy” chcia³by przemieniæ w niewolników — wszystkich razem i ka¿dego z osobna.

W roku 1568 hiszpañski trybuna³ inkwizycji postanawia likwidacjê trzech milionów Niderlandczyków, którzy — jak brzmi has³o wypisane na kapeluszach „gezów” — wol± byæ „raczej Turkami ni¿ papistami”. Gdy ksi±¿ê Alba ma ju¿ za sob± wymordowanie wielu tysiêcy ludzi, papie¿ przesy³a mu dla podtrzymania ducha po¶wiêcon± szpadê i od tej chwili rozpoczyna siê wyludnianie ca³ych miast, nie oszczêdzaj±ce nawet jednego dziecka, a towarzysz± temu wymy¶lne okrucieñstwa, na przyk³ad d³awienie córek krwi± ich ojców.

We Francji dochodzi, w 1573 roku, okrzyk bojowy: „Niech ¯yje msza! Zabijajcie, zabijajcie!”. W ci±gu jednej nocy do zmasakrowania dwudziestu tysiêcy hugenotów. „wyplenienia” ich — ¿±da³ Pius V; Grzegorz XIII za¶ urz±dza z uciechy publiczne festyny i ka¿e wybiæ okoliczno¶ciowy medal z wizerunkiem anio³a, który zabija hugenota, na awersie i w³asn± podobizn± na odwrocie.

Potem, po roku 1685, opuszcza Francjê dwie¶cie tysiêcy hugenotów. Masowe przesiedlenia, banicje, emigracje obserwowane w XX wieku maj± swoje wielkie precedensy ju¿ w ¶redniowieczu, kiedy to w ró¿ne strony ¶wiata uciekaj± waldensi, humani¶ci, luteranie, erazmianie, bapty¶ci, socynianie, antytrynitarze itd.

W roku 1584 papie¿ Grzegorz XIII stawia w bulii In coena Domini protestantów na równi z piratami i zbrodniarzami. A gdy po toczonej przez trzydzie¶ci lat XVII wieku wojnie religijnej, która poch³onê³a od czterdziestu do siedemdziesiêciu procent ludno¶ci krajów zaanga¿owanych w ni±, ca³kowicie wyczerpane strony walcz±ce zawieraj± traktat westfalski, z oficjalnym protestem wystêpuje papie¿ Innocenty X.
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 01, 2010, 12:08:46 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #5 : Grudzieñ 01, 2010, 19:15:50 »


3. PRZE¦LADOWANIA i EKSTERMINACJA



http://nwomedia.pl/artykul.php?id=2676

Pokrótce tylko wspomnimy tu o krwawej dzia³alno¶ci misyjnej Ko¶cio³ów chrze¶cijañskich poza Europ±: w Indiach, Afryce, Ameryce, gdzie eksterminacja spotka³a wiele milionów ludzi, na Kubie, gdzie objê³a wszystkich mieszkañców, a wszystko to dzia³o siê oczywi¶cie równie¿ — jak szydzi Schopenhauer — „in maiorem Dei gloriam i gwoli ewangelizacji, a ponadto dlatego, ¿e kto nie by³ chrze¶cijaninem, tego nie uwa¿ano za cz³owieka”.

Teoretycznie chrze¶cijañstwo jest najbardziej pokojow±, ale w praktyce najkrwawsz± religi± w dziejach ¶wiata. Uczciwi badacze podkre¶lali to niejednokrotnie. Angielski historyk William E. H. Lecky nie uwa¿a bynajmniej za przesadne stwierdzenia, i¿ „Ko¶ció³ zada³ ludziom wiêcej niezas³u¿onych cierpieñ ni¿ jakakolwiek inna religia”. A niemiecki teolog Bruno Bauer przyznaje: „¯adna religia nie poch³onê³a tylu ofiar w ludziach, i tak haniebnie ich wymordowuj±c, jak ta, która szczyci siê przezwyciê¿eniem ¶mierci na zawsze”.

Oni toczyli wojny i nak³aniali innych do prowadzenia wojen, które im w³a¶nie s³u¿y³y. Rozprawili siê z pogañstwem. Stworzyli inkwizycjê. Wywo³ywali krucjaty przeciw Turkom i chrze¶cijanom. Ale tego im nigdy nie wystarcza³o.

Od wieku XIII do XIX chrze¶cijañski Ko¶ció³ pali³ czarownice — podczas gdy w staro¿ytnej Babilonii palono tylko ich wizerunki. Charakteryzuj±ca nawet najs³awniejszych katolików nader prymitywna, obsesyjna wiara w zjawy (Augustyn wierzy mocno w faunów napastuj±cych kobiety; Tomasz z Akwinu — w demony wp³ywaj±ce na pogodê; papie¿ Grzegorz I — uczczony przydomkiem Wielkiego i rzadkim tytu³em doctor Ecclesiae, przyznanym prócz niego jednemu tylko papie¿owi, przez z gór± piêæset lat ¼ród³o chrze¶cijañskiej inspiracji i „nauki” — wype³nia cztery ksi±¿ki stekiem nonsensów, od których w³os siê je¿y, na przyk³ad doniesieniem o zakonnicy, która nieopatrznie po³yka szatana siedz±cego na li¶ciu sa³aty itp.; wszystko najzupe³niej serio!), owa nader prymitywna wiara w zjawy, groteskowa psychoza strachu przed diab³em, t³umiony popêd seksualny i bezgraniczna ¿±dza wzbogacania siê sprowadzi³y na miliony ludzi, zw³aszcza na kobiety, ¶mieræ w strasznych mêczarniach.

Papie¿e Grzegorz IX, Aleksander VI, Leon X, Juliusz II, Hadrian VI i wielu innych wierzyli w istnienie czarownic, w istnienie mê¿czyzn i kobiet, którzy — jak to formu³uje Innocenty VIII w swojej bulli O czarownicach, „obcuj± ciele¶nie z nocnymi duchami”, czyni±c tym wielk± szkodê ziemi, ludziom i zwierzêtom. Tak wiêc prócz pogan, Turków i „kacerzy” polowano ju¿ te¿ na czarownice i wyznaczano nagrody za schwytane kobiety — w katolickim Offenburgu, na przyk³ad, dwa szylingi za sztukê — podczas gdy trzy tysi±ce lat wcze¶niej babiloñski w³adca Hammurabi grozi w §2. (najstarszego kodeksu ¶wiata) ka¿demu, kto fa³szywie oskar¿y kogo¶ o uprawianie czarów, ¶mierci± i konfiskat± mienia.

W czasach nowo¿ytnych ofiary oskar¿eñ poddawano bezlitosnym torturom, zmuszano dzieci i matki do wzajemnych denuncjacji, wymuszano torturami k³amliwe zeznania i nazwiska kolejnych ofiar, z których potem, równie¿ torturami, wydobywano nastêpne nazwiska. W podziemnych lochach przywi±zywano owe nieszczêsne kobiety do drewnianych krzy¿y, przykuwano je od zewn±trz do murów, nara¿ano je na ataki szczurów, na wszelk± pogodê, a ponadto znêcano siê nawet nad dzieæmi, czêsto bliskimi ¶mierci po oæwiczeniu przez duchownych i oprawców. By³y one na ³añcuchach wywieszane z wie¿ na zewn±trz, g³odzone, pozwalano, by zamarz³y, a potem sma¿ono je na ogniu. Jedno z hase³ towarzysz±cych rozprawianiu siê z czarownicami brzmia³o: „Bêdziesz torturowana, dopóki twoje cia³o nie zacznie przepuszczaæ promieni s³onecznych”.

Ws³uchajmy siê w krzyki tych nieszczêsnych ludzi! Wczytajmy siê w to, co niektórzy pisali z wiêzieñ, ¿ony do mê¿ów, ojcowie i matki do dzieci: zapewnienia o w³asnej niewinno¶ci, s³owa po¿egnania na zawsze. Trzeba to poznaæ, by zrozumieæ, ¿e diabe³ jest chrze¶cijaninem, a chrze¶cijanin czêsto diab³em, albo inaczej: ¿e — jak mówi Kierkegaard — chrze¶cijañstwo to „wynalazek szatana”.

Zaraza w¶ród byd³a, w archidiecezji salzburskiej, doprowadzi³a w 1678 roku do ¶mierci dziewiêædziesiêciu siedmiu kobiet na stosie. Biskup Bambergu, Fuchs von Dornheim, wymordowa³ oko³o roku 1630 blisko sze¶æset osób p³ci obojga, które oskar¿ono o czary, oraz wszystkich piêciu burmistrzów miasta. Jego kuzyn, arcypasterz Würzburga — Adolf von Ehrenberg, pos³a³ na stos oko³o tysi±ca dwustu czarownic i magów, po czym zarz±dzi³ odprawianie mszy ¶wiêtych za ich dusze. Arcybiskup Trewiru, Jan, zlikwidowa³ w 1585 roku tyle czarownic, ¿e w dwóch wioskach ocala³y tylko dwie kobiety. „Niechybnie zginie ca³e miasto” — skar¿y siê w po³owie XVII wieku pewien ksi±dz z Bonn, gdzie pod naciskiem arcybiskupa Kolonii, bawarskiego ksiêcia krwi Ferdynanda palono nawet trzyletnie dzieci za rzekome obcowanie z diab³ami.

Jak pisze siê w chrze¶cijañskich kronikach, wszêdzie „sprz±tano” i „usuwano brud”, pozbywaj±c siê owych kobiet. „Jako ¿e ze starymi nieomal siê uporali¶my i zosta³y one na nasze polecenie pozbawione ¿ycia — informuje landgraf Jerzy z Darmstadt w roku 1582 swojego przedstawiciela w augsbruskim Reichstagu — teraz zabierzemy siê do m³odych […]„. W ogieñ wrzucano stuletnie kobiety, roczne dzieci, kalekich i ¶lepych, ¶miertelnie chorych, kobiety ciê¿arne, ca³e klasy szkolne, nawet duchownych i zakonnice. Szkody czynione w poszczególnych krajach by³y wiêksze ni¿ na skutek wojen. A ka¿dy, kto przeciwstawia³ siê temu szaleñstwu, jako uznawany za „protektora czarownic”, najczê¶ciej sam s³u¿y³ za „opa³” (¿e u¿yjemy tu okre¶lenia z czasów hitlerowskich, zilustrowanego przez d³ug± praktykê Ko¶cio³a). Bo przecie¿ w archidiecezji bamberskiej i w diecezji wroc³awskiej istnia³y ju¿ piece krematoryjne dla czarownic!

Po u¶mierceniu owych nieszczê¶ników kler zagrabia³ ich mienie i nierzadko by³ to prawdziwy powód wszczynania procesów o kacerstwo i czary. Jeden z mogunckich dziekanów zarz±dzi³ spalenie ponad trzystu osób z dwóch wsi po to tylko, by móc przy³±czyæ ich ziemie do swoich. Pewien skryba w Fuldzie, którego prze³o¿ony, opat, by³ znanym ³owc± czarownic, grozi³ zw³aszcza bogatym i pyszni³ siê tym, ¿e w ci±gu dziewiêtnastu lat trafi³o na stos siedemset osób p³ci obojga. Ka¿dy z licznych wyroków wydanych w diecezji augsburskiej koñczy³ siê formu³±: „Ich maj±tek przepada na rzecz fiskusa Jego Ksi±¿êcej Wysoko¶ci, przewielebnego Marquarda, biskupa w Augsburgu i proboszcza katedry w Bambergu”. Cesarz Ferdynand II przestrzega³ biskupa Bambergu: „Co siê jednak tyczy niegodnej zaiste konfiskaty, My nie mo¿emy ju¿ bynajmniej pod ¿adnym pozorem pozwoliæ Wam na takie poczynania”.

Skropione krwi± pieni±dze inkasowali te¿ inkwizytorzy i spowiednicy. Kata czarownic, Geifßa — który dzia³aj±c w Wetteru, nie tylko wspomina³ w swoich rachunkach o pokryciu kosztów „gorza³ki wypitej tam w ci±gu dwóch dni polowania na czarownice przez cz³onków komisji”, ale równie¿ zabiera³ dla siebie jedn± trzeci± mienia ofiary — uratowa³a przed gniewem ludu jedynie ucieczka; lecz gdy zwolniono go ze s³u¿by, za¿±da³ dalszego wyp³acania poborów, postêpuj±c bardzo podobnie, jak wielu sêdziów hitlerowskich w Republice Federalnej. Najszybszy i naj³atwiejszy sposób wzbogacenia siê — mawiano — to palenie czarownic. Czêsto ustawa³o ono, gdy znika³a perspektywa ob³owienia siê.

Reformacja nie zahamowa³a tego szaleñstwa. Wrêcz przeciwnie. Tak jak zwolennicy reformacji w Holandii w barbarzyñski sposób zdziesi±tkowali katolików, tak jak pl±drowali, burzyli ich ko¶cio³y i klasztory, wrzucali w ogieñ krucyfiksy, wizerunki ¶wiêtych oraz ksiê¿y i zakonników, tak jak w 1527 roku w Rzymie luterañscy lancknechci u¶miercili tysi±ce papistów i nawet w bazylice ¦wiêtego Piotra zmasakrowali dwie¶cie osób, po czym pod gro¼b± palenia domów wymuszaj±c ogromne okupy albo — jak uwa¿aj± sami luteranie — „dziêki ³asce bo¿ej wzbogacili siê tak, ¿e niepodobna tego opisaæ”, tak zabijali teraz równie¿ czarownice. Luter, który wszêdzie widzia³ szatana, zgadza³ siê na spopielenie „diabelskich ladacznic” równie ³atwo jak papie¿ albo powtórzmy jego okre¶lenie — jak ta „papieska ¶winia”, której zreszt± tak¿e chcia³ — podobnie jak ca³ej Kurii — wyrwaæ jêzyk przez gard³o na zewn±trz, a potem wszystkich tych dostojników wed³ug starszeñstwa w takim stanie przygwo¼dziæ do szubienicy. Kalwin za¶, który swoich krytyków z zapa³em uspokaja³ torturami i mieczem, a ponadto pos³a³ na stos Serveta, chêtnie przyznawa³ genewskiej radzie miejskiej wielkie zas³ugi w ³owieniu czarownic i zwraca³ uwagê na to, ¿e „jest takich jeszcze wiele”, domagaj±c siê, by „wypleniono […] tê rasê”.

Na wielu ziemiach zamieszkanych przez protestantów zabijano w istocie wiêcej czarownic ni¿ na ziemiach katolickich. W Brunszwiku, w okolicy Wolfenbüttel, gdzie pod koniec XVI wieku palono czêsto nawet dziesiêæ kobiet dziennie, s³upy, przy których stawa³y one trafiaj±c na stos, wygl±da³y jak zwêglony las. Prze¶ladowania osi±gnê³y punkt kulminacyjny dopiero po okresie reformacji. Jeszcze w XVII wieku ich ofiar± pad³o w Europie przypuszczalnie oko³o miliona ludzi, g³ównie kobiet. I nawet u schy³ku XVIII wieku ewangelicki biskup Troilus, ze szwedzkiej diecezji Dalarna, wyrazi³ g³êbokie zatroskanie „nasz± epok± obojêtno¶ci i wolnomy¶lno¶ci”, w której nie chciano ju¿ paliæ kobiet oskar¿onych o czary.

W ca³ych dziejach ¶wiata chrze¶cijañskiego kobieta by³a w ogóle ¼le traktowana, co te¿ sta³o w sprzeczno¶ci z postaw± Jezusa. Rozpocz±³ to Pawe³, stawiaj±cy mê¿czyznê znacznie wy¿ej ni¿ kobietê, a prócz Paw³a równie¿ inni Dawni teologowie, wypaczaj±c nauczanie aposto³a Paw³a, racjonalnie nawo³uj±cego do podporz±dkowania, w duchu mi³o¶ci i partnerstwa — dopatrywali siê w kobiecie tylko istoty ni¿szego rzêdu, uosobienia cielesno¶ci, istoty uwodz±cej mê¿czyznê, po prostu Ewy i grzesznicy, któr± najchêtniej ostrzy¿ono by do go³ej skóry, co zaleca ¶wiêty Hieronim, której czasem zabrania siê nawet ¶piewu w ko¶ciele, a czêsto i wchodzenia doñ i przyjmowania komunii w czasie menstruacji, i to pod gro¼b± surowych kar. Kontynuatorem tej postawy okazuje siê Luter i znajduje ona swoje odzwierciedlenie w wielu dyskryminuj±cych przepisach prawnych — a¿ po XX wiek.

Parlament niemiecki odrzuca projekt ustawy o prawie g³osu dla kobiet jeszcze w sierpniu 1918 roku. We Francji kobiety uzyskuj± czynne i bierne prawo wyborcze dopiero w roku 1955. A w kraju pochodzenia papie¿a istnia³o i po tej dacie dwojakie ustawodawstwo dotycz±ce jednej i drugiej p³ci, a mianowicie zdrada mê¿a — jak jeszcze niedawno uzna³ S±d Najwy¿szy W³och, powo³uj±c siê na stare prawo, w ra¿±cej sprzeczno¶ci z konstytucj± — nie by³a nawet wykroczeniem, natomiast zdrada kobiety uchodzi³a za przestêpstwo.
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 01, 2010, 19:18:11 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #6 : Grudzieñ 01, 2010, 21:51:31 »

4. PROGRAMOWY ANTYSEMITYZM KO¦CIO£A

http://nwomedia.pl/artykul.php?id=2676

Ko¶cio³owi nie wystarcza³o jednak tak¿e nabo¿ne polowanie na pogan, muzu³manów, „kacerzy”, czarownice — do³±czono do nich ¯ydów.

Co prawda wszystko w chrze¶cijañstwie, co nie pochodzi³o od pogan, by³o ¿ydowskie, od Starego Testamentu pocz±wszy, poprzez zastêpy anio³ów, praojców, proroków, Modlitwê Pañsk±, a¿ po ca³± liturgiê s³owa. Ale w³a¶nie dlatego, ¿e ¯ydzi nie potrafili poj±æ rzekomo chrze¶cijañskiego charakteru swojej wiary, dlatego ¿e pozostawali „uparci”, w ci±gu dwóch tysi±cleci — p³on±³ ogieñ nienawi¶ci do ¯ydów.

Chrze¶cijanie w ¶redniowieczu wierzyli, i¿ mycie siê przywo³uje Diab³a (np. Hiszpañska królowa, Izabela, che³pi³a siê tym, i¿ tylko raz w ¿yciu wziê³a k±piel !). Wynikiem tego przes±du i ¿yciu w brudzie by³y czêste epidemie, zbieraj±ce obfite ¿niwo ¶mierci, za które win± obarczano… ¯ydów, gdy¿ ci — zgodnie z nakazami Prawa — zawsze skrupulatnie dbali o higienê.

I ta nienawi¶æ wci±¿ przybiera³a na sile. Ju¿ w II wieku, najwybitniejszy podówczas apologeta Ko¶cio³a powszechnego, ¶wiêty Justyn uznaje ¯ydów nie tylko za winnych z³a, jakie sami wyrz±dzaj±, „ale i tego, które wyrz±dzaj± wszyscy inni ludzie” — czego nie zdo³a³ przelicytowaæ nawet Streicher. Doktor Ko¶cio³a, Efraim — „cytra Ducha ¦wiêtego” — l¿y naród ¿ydowski jako ludzi o naturach niewolników, szaleñców, s³ug szatana, morderców; ich przywódcy s± nazywani zbrodniarzami, a sêdziowie niegodziwcami; „oni s± dziewiêædziesi±t dziewiêæ razy gorsi ni¿ nie-¯ydzi”. Doktor Ko¶cio³a Jan Chryzostom uwa¿a ¯ydów za „nie lepszych ni¿ ¶winie i barany”, a o synagodze mówi: „Choæby j± nazwaæ domem publicznym, miejscem rozpusty, przybytkiem diab³a, twierdz± szatana, zgub± duszy, otch³ani± pe³n± wszelkiego z³a albo jakkolwiek inaczej, to nie powie siê jednak wszystkiego, na co synagoga zas³uguje”.

Nie ma wiêc nic dziwnego w tym, ¿e ju¿ w IV wieku dymi± ¿ydowskie bo¿nice, ¿e równie¿ rzymscy chrze¶cijanie podpalaj± ju¿ wówczas jedn± synagogê, a inn± ka¿e zburzyæ biskup Dertony Innocenty, ¿e nawet ¶wiêty doktor Ko¶cio³a biskup Ambro¿y deklaruje ¿arliw± solidarno¶æ z podpalaczami z Kallinikon i utrzymuje, i¿ spopieli³by tak¿e synagogê mediolañsk±, gdyby nie zniszczy³o jej uderzenie pioruna. Nic dziwnego, ¿e w V wieku staje w p³omieniach nastêpna rzymska synagoga; ¿e patriarcha Aleksandrii Cyryl, równie¿ ¶wiêty i doktor Ko¶cio³a, konfiskuje wszystkie synagogi Egiptu i ¿e pod jego przewodem, co prawda bez ¿adnej podstawy prawnej, synagoga w jego mie¶cie rezydencjonalnym staje siê obiektem szturmu ogromnego t³umu i ulega zniszczeniu, maj±tek ¯ydów zostaje rozgrabiony, a oni sami, obarczeni ¿onami i dzieæmi, lecz wyzuci ze wszystkiego i g³odni, musz± opu¶ciæ miasto; by³o ich ponoæ z gór± sto tysiêcy, a mo¿liwe, ¿e i dwie¶cie, i tak przedstawia³o siê to pierwsze „ostateczne rozwi±zanie” Endlösung.

¯ydów zmuszano do noszenia szpiczastych czapek. Chrze¶cijanie wierzyli, i¿ ¯ydzi maj± rogi, które musza ukrywaæ w³a¶nie pod takim nakryciem g³owy.

Ju¿ u schy³ku staro¿ytno¶ci uchwala siê na dziesi±tkach synodów kolejne surowe restrykcje antysemickie, a¿ wreszcie w 638 roku szósty sobór w Toledo nakazuje przymusowe ochrzczenie wszystkich ¯ydów; zamieszka³ych w Hiszpanii. Natomiast siedemnasty sobór toledañski roku 694 uznaje wszystkich ¯ydów za niewolników. Ich kapita³y ulegaj± konfiskacie, zostaj± im te¿ odebrane dzieci od siódmego roku ¿ycia wzwy¿.

Zdarza³o siê oczywi¶cie i tak, ¿e w³adcy ¶wieccy i duchowni ochraniali ¯ydów, ale na ogó³ tylko z motywów ekonomicznych albo politycznych; kazali sobie za to s³ono p³aciæ, a ponadto czêsto ¿±dali zmiany wiary. Kiedy Ojcowie Ko¶cio³a wystêpuj±cy u schy³ku staro¿ytno¶ci wprowadzili pojêcie ¿ydowskiego zniewolenia, servitus Judeorum, listy ¿elazne cesarzy i królów z czasów ostatnich Karolingów ustanawia³y coraz wiêksz± zale¿no¶æ ¯ydów, najpierw w zachodniej Francji, a potem w Anglii, gdzie w XII wieku zadekretowano: „¯ydzi i wszystkie rzeczy, jakie posiadaj±, nale¿± do króla”. W Niemczech byli odpowiednio w³asno¶ci± „komory” cesarza, który uwa¿a³ siebie za w³a¶ciciela ¿ydowskiego mienia, a przynajmniej mia³ do niego sta³e prawo hipoteczne i odstêpowa³ to prawo episkopatowi, szlachcie, miastom, przez co sytuacja ¯ydów destabilizowa³a siê coraz bardziej, biskupi pochwalali stosowanie przemocy wobec ¯ydów i zapewniali im ochronê tylko w wypadku ochrzczenia siê, choæby ci ludzie zdychali na ich oczach.

Od 1103 roku ochrona królewska zosta³a przyznana wszystkim ¯ydom — z niewielkim po¿ytkiem dla nich — na sto dwadzie¶cia, sto trzydzie¶ci lat, a ustanowi³ to Henryk IV, którego panowanie zapocz±tkowa³ spór z papiestwem o inwestyturê. Za ow± ochronê ¯ydzi musieli co rok p³aciæ wysokie podatki, co wiêcej, za „³askê” ocalenia od stosu przychodzi³o im wyzbywaæ siê jednej trzeciej maj±tku przy okazji wyboru ka¿dego kolejnego króla Rzymu oraz koronacji ka¿dego cesarza rzymskiego.

Byli co prawda chronieni ponadto bullami protekcyjnymi niejednego papie¿a: Aleksandra III w koñcu XII wieku, Grzegorza IX w roku 1237, Innocentego IV w roku 1247, ale ten ostatni ju¿ w 1244 roku kaza³ spaliæ Talmud. W innych jednak bullach — z roku 1279, 1577, 1584 itd. — papie¿e regularnie zmuszali ¯ydów do s³uchania ¶ci¶le kontrolowanych kazañ nawracaj±cych, przy czym byli oni bici laskami, ¿eby nie zasypiali.

„Z³e traktowanie ¯ydów uwa¿a siê za dzie³o mi³e Bogu” — donosi w XII wieku Abelard. „Gdy chc± udaæ siê do nastêpnej miejscowo¶ci, musz± wysokimi sumami zapewniaæ sobie ochronê ze strony Ko¶cio³ów chrze¶cijañskich, które w istocie pragn± ich ¶mierci, by przyw³aszczyæ sobie spu¶ciznê. Ziemi uprawnej ani winnic ¯ydzi posiadaæ nie mog±, bo nie ma komu gwarantowaæ ich mienia. Jako ¼ród³o zysku pozostaje im wiêc tylko lichwa, a to z kolei nara¿a ich na nienawi¶æ chrze¶cijan”.

W 1179 roku trzeci sobór laterañski dekretuje, ¿e „chrze¶cijanie, którzy wa¿yli siê wspó³¿yæ z ¯ydami, podlegaj± ekskomunice”. Innocenty III nazywa ich w roku 1205 „wyklêtymi przez Boga niewolnikami” i pisze do hrabiego Tuluzy, którego ob³o¿y³ ekskomunik±: „Na pohañbienie chrze¶cijañstwa obdarzasz ¯ydów urzêdami […]. Nasz Pan zmia¿d¿y Ciê!”, a ponadto pragnie widzieæ ich w wiecznej niewoli. Sobór w Zamorze w roku 1313 ponownie zarz±dza zniewolenie ich i pod gro¼b± ekskomuniki ¿±da wykonania tego postanowienia przez w³adze ¶wieckie. Krótko mówi±c, antysemickie dekrety ko¶cielne pojawiaj± siê a¿ do wieku XIX. Jeszcze Leon XII, intronizowany w 1823 roku (papie¿ tak moralny, ¿e zakazuje walca jako tañca nieprzyzwoitego), tworzy nowe getta i poddaje ich mieszkañców inkwizycji.

Nic dziwnego, ¿e stale podjudzany chrze¶cijañski mot³och zacz±³ równie¿ likwidowaæ ¯ydów. Byli oni kamienowani, topieni, ³amani ko³em, wieszani, r±bani na kawa³ki, paleni ¿ywcem i grzebani ¿ywcem. Na postronkach i za w³osy zaci±gano ich do chrzcielnicy i czynny udzia³ w tym przymusowym chrzczeniu bra³ wy¿szy kler, który ci±gle domaga³ siê coraz zacieklejszych prze¶ladowañ.

Pierwsze rzezie ¯ydów na wiêksz± skalê by³y nastêpstwami krucjat. Wyprawy krzy¿owe finansowano w znacznym stopniu, po¿yczonymi lub zagrabionymi ¿ydowskimi pieniêdzmi, tak wiêc zabijanie ¯ydów uwalnia³o od zwrotu kapita³u z procentami. Pierwszy taki wypadek to ograbienie przez krzy¿owców w 1096 roku gminy ¿ydowskiej w Rouen, po czym spalono domy i wymordowano ludno¶æ ¿ydowsk± miasta. To samo spotka³o ¯ydów nadreñskich w Kolonii, Wormacji, Trewirze, gdzie biskup Egilbert uratowa³ tylko tych, którzy siê ochrzcili, a pozosta³ych zamordowano. W Moguncji arcybiskup Ruthard obieca³ ¯ydom ochronê w zamian za wysok± sumê, a potem jednak kaza³ ich zlikwidowaæ — od siedmiuset do tysi±ca dwustu osób. Podobny los zgotowano im w Ratyzbonie, Pradze i innych miastach. Podczas szturmu na Jerozolimê 15 lipca 1099 roku, kiedy to krzy¿owcy nurzali siê we krwi po kolana i po siod³a koni, zapêdzono ludno¶æ ¿ydowsk± do synagog i tam spalono ¿ywcem.

W czasie tak zwanej drugiej i trzeciej krucjaty równie¿ dosz³o do prze¶ladowania ¯ydów, do czego we Francji zachêca³ opat Cluny Piotr, wielce czcigodny i ¶wiêty, w Niemczech natomiast inicjatorem dzia³añ terrorystycznych by³ brat zakonny Rudolf. W Anglii rzezie rozpoczê³y siê podczas trzeciej krucjaty lat 1189/1190; jak siê twierdzi, tamtejsze gminy ¿ydowskie nigdy nie przezwyciê¿y³y w pe³ni skutków owych rzezi.

W wieku XIII i XIV wybuchy antysemickiej nienawi¶ci, które wstrz±snê³y ca³± Europ±, by³y inicjowane przede wszystkim przez sobory laterañskie. Czwarty z nich, który obradowa³ za czasów Innocentego III, najpotê¿niejszego papie¿a w ca³ych dziejach — „¯yd — napisa³ on w 1205 roku do biskupa Pary¿a — jest jak ogieñ w ³onie, jak mysz w worku, jak ¿mija u szyi” — otó¿ ten sobór potwierdzi³, powo³uj±c siê na Augustyna, tezê o wiecznym podporz±dkowaniu, zniewoleniu ¯ydów i wyda³ szereg antysemickich dekretów. I tak zakazano ¯ydom sprawowania funkcji publicznych, co rok w okresie Wielkiejnocy musieli p³aciæ specjalny podatek i pozostawaæ w domach, maj±c zamkniête sklepy. Nie wolno im by³o wspó³¿yæ z chrze¶cijanami, a ponadto musieli nosiæ zarówno okre¶lon± odzie¿ lub znaki rozpoznawcze, jak te¿ wysokie sto¿kowate kapelusze, tak zwane kapelusze ¿ydowskie (wierzono, ¿e owe kapelusze s± dlatego wysokie, bo zakrywaj± rogi), pó¼niej za¶ ¿ó³ty pier¶cieñ; st±d wziê³a siê hitlerowska gwiazda dla ¯ydów. Surowo zakazane by³y stosunki p³ciowe miêdzy ¯ydami a chrze¶cijanami. Taka kopulacja, potem têpiona przez nazistów, uchodzi³a za zbrodniê przeciw chrze¶cijañstwu, zaparcie siê wiary, czasem te¿ objaw zezwierzêcenia. Prawo miejskie Moguncji kara³o to uciêciem cz³onka i pozbawieniem jednego oka, prawo jihlavskie — pogrzebaniem za ¿ycia, praskie — wbiciem na pal i konfiskat± mienia, augsburskie prawo miejskie oraz Zwierciad³o szwabskie — spaleniem u³o¿onych warstwowo „winnych”.

W 1235 roku zabito w Fuldzie trzydzie¶ci cztery osoby, mê¿czyzn i kobiety, poniewa¿ dwoje spo¶ród tych ¯ydów zamordowa³o jakoby pi±tkê chrze¶cijañskich dzieci, co pó¼niej zwo³ana cesarska komisja uzna³a za oskar¿enie ca³kowicie bezpodstawne. W latach 1257 i 1267 wymordowano cz³onków gmin ¿ydowskich w Londynie, Canterbury, Northampton, Lincoln, Cambridge i innych miastach. W roku 1281 wtr±cono do wiêzieñ wszystkich ¯ydów Kastylii i wymuszono na nich horrendalne kontrybucje: metoda stosowana równie chêtnie jak banicja, je¶li biskup albo w³adca ¶wiecki zapragn±³ wiêkszych pieniêdzy. Z Francji wypêdzano ¯ydów piêciokrotnie miêdzy rokiem 1182 a 1322, za ka¿dym razem ograbiaj±c ich i ponawiaj±c wypêdzenie. W 1290 roku pogrom dokonany w Czechach pozbawi³ ¿ycia oko³o dziesiêciu tysiêcy ¯ydów.

Czasami z ¯ydami dyskutowano. Jednak czê¶ciej bywa³o tak, jak zanotowa³ polski kronikarz, Jan D³ugosz, pod rokiem 1407 swej Kroniki: „Gdy kanonik wi¶licki, mistrz Budek, po wyg³oszeniu kazania do ludu w ko¶ciele ¶w.Barbary, mia³ schodziæ z ambony, powiedzia³, ¿e kartka, która po³o¿ono na ambonie, zawiera pro¶bê i napomnienie, ¿eby og³osi³ ludowi pewne nowe wydarzenie, straszny wystêpek […] Ta pro¶ba za¶ zawiera³a wiadomo¶æ, i¿ ¯ydzi mieszkaj±cy w Krakowie, zabiwszy poprzedniej nocy chrze¶cijañskie dziecko, w jego krwi czynili bezbo¿ne niegodziwo¶ci…”

 

We Frankonii, Bawarii oraz Austrii dosz³o, jak siê utrzymuje, w 1298 roku, po oskar¿eniu o mord rytualny, do eksterminacji stu czterdziestu sze¶ciu gmin ¿ydowskich, przy czym pierwsz± wiêksz± gmin±, któr± spotka³y prze¶ladowania, by³a wspólnota würzburska: dziewiêæset ofiar. W katolickim Bambergu zginê³o wówczas oko³o stu trzydziestu piêciu ¯ydów, w katolickiej Norymberdze — sze¶æset dwadzie¶cia osiem osób: mê¿czyzn, kobiet i dzieci. W roku 1328 nastêpuje niemal ca³kowita likwidacja gmin ¿ydowskich w Królestwie Nawarry. W 1337 roku z Deggendorfu rozprzestrzenia siê na Bawariê, Czechy, Morawy i Austriê fala mordów, która obejmuje piêædziesi±t jeden miejscowo¶ci. W roku 1348 zostaj± na jednej z wysp reñskich spaleni ¯ydzi bazylejscy, strasburscy za¶ — na cmentarzu.

W 1349 roku w ponad trzystu piêædziesiêciu niemieckich miastach i wsiach gin± niemal¿e wszyscy ¯ydzi, na ogó³ paleni ¿ywcem. W tym jednym roku chrze¶cijanie wymordowali o wiele wiêcej ¯ydów ni¿ niegdy¶, w ci±gu dwustu lat prze¶ladowañ, poganie zd±¿yli wymordowaæ chrze¶cijan! Wielu ¯ydów mog³oby ocaleæ dziêki ochrzczeniu siê, ale prawie zawsze przedk³adali mêczeñsk± ¶mieræ nad ¿ycie w katolicyzmie. W Moguncji katolicy zlikwidowali podówczas najwiêksz± gminê ¿ydowsk± Niemiec: sze¶æ tysiêcy osób. Po wymordowaniu ¯ydów norymberskich nastêpuje konfiskata ich domów i mienia, z czego biskup Bambergu inkasuje osiemset guldenów. W samym Bambergu czê¶æ ¯ydów wybito, a inni z rozpaczy dokonywali samospalenia z ca³ym maj±tkiem. Wszystkie niemal¿e domy ofiar przypadaj± bamberskiemu biskupowi Fryderykowi, a synagoga zostaje zamieniona w kaplicê ku czci Maryi. W Würzburgu nastêpuje zbiorowe samospalenie w domach ca³ej ludno¶ci ¿ydowskiej.

W Hiszpanii wielkie rzezie rozpoczynaj± siê w XIV wieku straszliwymi krwawymi orgiami w Geronie i Barcelonie. W Sewilli likwiduje siê w 1391 roku, pod przewodem arcybiskupa koadiutora Martineza, cztery tysi±ce ¯ydów, a bez ma³a dwadzie¶cia piêæ tysiêcy zostaje sprzedanych w niewolê. Potem pogromy objê³y liczne inne miasta, wszystkie dzielnice ¿ydowskie zamieni³y siê w zgliszcza, a ich mieszkañcy zostali poæwiartowani b±d¼ wypêdzeni.

Wydana 1 listopada 1478 roku bulla papie¿a Sykstusa IV upowa¿nia monarchów hiszpañskich do ustanowienia trybuna³u inkwizycyjnego, który 17 wrze¶nia 1480 roku otrzymuje polecenie rozpoczêcia „pracy” w Sewilli. Potem ca³kiem otwarcie odbywaj± siê istne festyny ludowe z okazji palenia na stosach. Jeszcze Za pontyfikatu Sykstusa inkwizycja pali w Toledo, w ci±gu trzech dni, dwa tysi±ce czterystu marranów — tak nazywano przechrzczonych ¯ydów, a s³owo to oznacza ¶winiê. W krótkim czasie egzekucje objê³y, jak siê oblicza, blisko trzydzie¶ci tysiêcy osób.

W roku 1389 ginie w Pradze jednego tylko dnia trzy tysi±ce ¯ydów, w roku 1420 w Austrii — tysi±c trzystu ¯ydów, w 1453 roku na ¦l±sku, w nastêpstwie agitacji genera³a kapucynów Jana Kapistrana — zaciek³ego antysemity, orêdownika krucjat, inkwizytora i ¶wiêtego Ko¶cio³a katolickiego, który czci go po dzi¶ dzieñ 28 marca — wybito wszystkich ¯ydów, a w 1648 roku w Polsce — oko³o dwustu tysiêcy ¯ydów (z czego 100 tys. wymordowa³ Chmielnicki). Takich danych liczbowych mo¿na by podaæ wiêcej.

Reformacja nie zmienia³a ani na jotê chrze¶cijañskiego antysemityzmu. Wrêcz przeciwnie. Po wczesnym okresie filosemityzmu, kiedy to urzeczeni Lutrem ¯ydzi rozg³aszali, i¿ nasta³ czas pojawienia siê Mesjasza, ów reformator zaleca³ w zjadliwych pamfletach „surowe mi³osierdzie” i ze swad± powtarza³ gwoli przekonania wyznawców prawie wszystkie k³amstwa i straszliwe opowie¶ci soborowych. Biskupi i ¶wiêci chrze¶cijañscy ju¿ w czasach antycznych masowo konfiskowali lub palili synagogi, ju¿ wówczas pisali, ¿e ojcem ¯yda jest diabe³, co powraca u Streichera, ju¿ w IX wieku antycypowali dos³ownie nazistowski slogan: „Nie kupujcie u ¯ydów!”, w wiekach ¶rednich stworzyli precedens hitlerowskiej gwiazdy dla ¯ydów i uznali odpowiednie zarz±dzenie soborowe za czê¶æ prawa kanonicznego. Ju¿ oni wyjmowali ¯ydów spod prawa, ograbiali ich, umieszczali w gettach, przepêdzali z niezliczonych spo³eczno¶ci i krajów i setki tysiêcy tych ludzi zmasakrowali.
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #7 : Grudzieñ 01, 2010, 21:53:27 »

cd.


http://nwomedia.pl/artykul.php?id=2676

katolików, miêdzy innymi pos±dzenie o zatruwanie studni i o mordy rytualne. Uto¿samia³ ¯ydów ze ¶winiami, uznawa³ ich za „gorszych ni¿ prosiêta”, ¿±da³ dla nich kary ¶mierci za odprawianie nabo¿eñstw, domaga³ siê zakazu publikacji, zniszczenia domów, spalenia szkó³ i bo¿nic, „i¿by nikt nigdy nie zobaczy³ pozosta³ego po nich kamienia czy popio³u. I niechaj to siê dzieje na chwa³ê Pana naszego i chrze¶cijañstwa, by Bóg widzia³, ¿e jeste¶my chrze¶cijanami”. Jeszcze na krótko przed swoj± ¶mierci± namawia³ Luter w³adców niemieckich do wypêdzenia ¯ydów. Ale z wiêkszo¶ci du¿ych miast wypêdzono ich ju¿ wcze¶niej.

Kontrreformacja, zapocz±tkowana w 1540 roku utworzeniem zakonu jezuitów — ¿±dali oni od ka¿dego kandydata udowodnienia braku koligacji ¿ydowskich najpierw do pi±tego, potem za¶ do trzeciego pokolenia wstecz — ze szczególnym fanatyzmem têpi³a ¯ydów. Pawe³ IV, który — jeszcze jako kardyna³ Caraffa by³ ¶wiadkiem zarz±dzonego przez siebie w 1553 roku spalenia na rzymskim Campo dei Fiori wszystkich znalezionych w mie¶cie egzemplarzy Talmudu (na tym samym placu spalony zosta³ kilkadziesi±t lat pó¼niej jeden z najwiêkszych geniuszów czasów nowo¿ytnych Giordano Bruno), w roli papie¿a restytuowa³ wiele ¶redniowiecznych dekretów antysemickich, narzuci³ ¯ydom noszenie ¿ó³tych kapeluszy, zakaza³ im posiadania ziemi i pe³nienia urzêdów, uniemo¿liwi³ im wykonywanie wszelkich profesji akademickich — te rozporz±dzenia zachowa³y siê we W³oszech, prawie bez wyj±tków, a¿ po wiek XIX — i kaza³ spaliæ publicznie dwudziestu czterech mê¿czyzn oraz jedn± kobietê spo¶ród marranów. Gdy wielu marranów po odkryciu Ameryki przenios³o siê pospiesznie do „Nowego ¦wiata”, Stary ¦wiat dopad³ ich tam niebawem, urz±dzaj±c okrutne autodafe — to s³owo, pochodz±ce od ³aciñskiego actus fidei, oznacza „akt wiary”.

We Francji los ¯ydów uleg³ poprawie dziêki rewolucji, w wiêkszo¶ci miast niemieckich za¶, ale nie w Bawarii, dziêki wydarzeniom roku 1848. Natomiast w Rosji, gdzie w XIX wieku ¿y³y dwie trzecie ¯ydów ca³ego ¶wiata, przy czym w znacznej liczbie byli to potomkowie ludzi, którzy w ¶redniowieczu salwowali siê ucieczk± przed krzy¿owcami i innymi pobo¿nymi chrze¶cijanami, otó¿ w Rosji dochodzi do pogromów wynik³ych z kaznodziejstwa, postawy wrogo¶ci i jawnego szczucia ze strony kleru prawos³awnego. Nie by³ to przypadek, i¿ owe ekscesy zaczê³y siê na Wielkanoc 1881 roku, a w nastêpnych latach zabijano, wypêdzano, na przyk³ad w roku 1903 usuniêto ¯ydów z dwustu osiemdziesiêciu czterech rosyjskich miast i zapowiedzi± akcji sta³o siê bicie ko¶cielnych dzwonów, czasem te¿ na czele ludu stawa³ pop ze sztandarem ukazuj±cym Chrystusa ukrzy¿owanego: przy aprobacie rz±du wymordowano piêædziesi±t tysiêcy ludzi.

I na Zachodzie antysemityzm trwa, nadal dochodzi do oskar¿eñ o mordy rytualne, tortur, ofiar krwi. W Pañstwie Ko¶cielnym zostaje ze wszystkimi szczegó³ami odtworzony system gett. W Niemczech powstaje pod koniec XIX wieku protestancki zwi±zek antysemicki na czele z kapelanem nadwornym Adolfem Stoeckerem z Berlina; jako gadzinówki antysemickie funkcjonuj± przede wszystkim protestancka „Kreuzzeitung” i katolicka „Germania”, której g³ównym udzia³owcem jest w 1924 roku pó¼niejszy zastêpca Hitlera i szambelan papieski Franz von Papen.

Na wzór niemiecki powstaje równie¿ w Austrii Partia Antysemicka, której przywódcy ksi±¿ê Liechtenstein i Karl Lueger otrzymuj± przed wyborami placet papie¿a. Lueger by³ potem d³ugoletnim burmistrzem Wiednia, antysemityzm za¶ sta³ siê jedynym niezmiennym punktem programu austriackiej Partii Chrze¶cijañsko-Spo³ecznej, a „bezpo¶redni± negatywn± pochodn±” (wed³ug katolika F W Foerstera, autora jednej z publikacji katolickiego wydawnictwa Herder Verlag): Adolf Hitler.

Przyjmuj±c 26 kwietnia 1933 roku w Berlinie biskupa Berninga oraz wikariusza generalnego, ksiêdza pra³ata Steinmanna, powiedzia³ on, „w pe³ni przekonany o wielkiej potêdze i g³êbokim sensie religii chrze¶cijañskiej”: „Atakowano mnie za sposób rozwi±zywania kwestii ¿ydowskiej, Ko¶ció³ katolicki uwa¿a³ ¯ydów przez tysi±c piêæset lat za szkodliwych, umieszcza³ ich w gettach itd., bo rozumiano, jacy s± ¯ydzi (…]. Ja nawi±zujê do tego, co robiono przez tysi±c piêæset lat […], widzê w przedstawicielach tej rasy ludzi szkodz±cych pañstwu i Ko¶cio³owi, i mo¿liwe, ¿e najwiêksz± przys³ugê wy¶wiadczê chrze¶cijañstwu”.

Owi duchowni nie zaprotestowali ani jednym s³owem. A przecie¿ w tym samym miesi±cu redaktor teologiczny miesiêcznika „Seele” skar¿y³ siê w li¶cie do arcybiskupa Monachium, kardyna³a Faulhabera, „¿e w tych czasach rozniecania skrajnej nienawi¶ci do — zapewne w ponad dziewiêædziesiêciu dziewiêciu procentach niewinnych — obywateli ¿ydowskich, jak widzê, ¿adne pismo katolickie nie mia³o odwagi g³osiæ katolickiej nauki katechetycznej, i¿ nie wolno nienawidziæ ani te¿ prze¶ladowaæ innych ludzi — a ju¿ najmniej ze wzglêdu na ich rasê”. Faulhaber zareplikowa³ z za¿enowaniem, rozdra¿nieniem, ironi± i wyja¶ni³, ¿e ka¿dy chrze¶cijanin musi wystêpowaæ przeciw prze¶ladowaniu ¯ydów; natomiast „najwy¿sze w³adze Ko¶cio³a” maj± do czynienia z „o wiele wa¿niejszymi aktualnymi sprawami” i nie uwa¿aj± za stosowne „daæ rz±dowi pretekst do przeorientowania nagonki — z ¯ydów na jezuitów”.

Ale Ko¶ció³ katolicki niejednokrotnie w przesz³o¶ci inicjowa³ i popiera³ nagonkê na ¯ydów. Jeszcze w XX wieku Pius X o¶wiadczy³ dos³ownie: „Religia ¿ydowska by³a podstaw± naszej religii; zosta³a jednak zast±piona nauk± Chrystusa i nie mo¿emy uznaæ dalszej racji istnienia tamtej”. Dlatego te¿ papie¿, którego Pontyfikat przypad³ na lata drugiej wojny ¶wiatowej, Pius XII, sprzeciwia³ siê stanowczo utworzeniu pañstwa izraelskiego. Gdy za¶ powsta³o, „wci±¿” nalega³ na „umiêdzynarodowienie Jerozolimy i miejsc ¶wiêtych w ca³ej Palestynie. Watykan nigdy nie uzna³ pañstwa Izrael i z tego w³a¶nie powodu nie utrzymuje z nim stosunków dyplomatycznych” (Günter Stemberger). [Watykan uzna³ pañstwo Izrael dopiero w 1993 roku — Rumburak]

W czasach hitlerowskich Ko¶ció³ czêsto wygrywa³ dla siebie antysemityzm i narodowosocjalistyczn± teoriê ras. [zobacz artyku³ w uStroniu, pt. ”Hitler a Papiestwo”]

I tak w opatrzonej ko¶cielnym imprimatur ksi±¿ce katolickiego teologa Johannesa Petem Junglasa z roku 1935 pod tytu³em Christus und der deutsche Mensch (Chrystus a naród niemiecki) ca³y jeden rozdzia³ omawia naukowo, politycznie i ¶wiatopogl±dowo temat: „chrze¶cijañstwo a rasa”. W wywodzie naukowym czytamy: „Ko¶ció³ nie ma nic do zarzucenia temu nowemu rozumieniu kwestii. Bo Ko¶ció³ b³ogos³awi wszelkie d±¿enie do prawdy. Musi on wiêc przyj±æ z uznaniem tê now± naukê […]”.

Wywód polityczny wrêcz piêtnuje — „ze zrozumieniem” fakt, ¿e „w warunkach dotkliwego kryzysu gospodarczego tyle dziedzicznie zdrowych ludzi pozostaje w stanie bez¿ennym i bezdzietnym b±d¼ ma niewiele dzieci, gdy tymczasem ludzie dotkniêci chorobami dziedzicznymi rozmna¿aj± siê bez skrupu³ów i obarczaj± naród osobami niepe³nowarto¶ciowymi pod wzglêdem duchowym i cielesnym”.

Trzeci wywód, ¶wiatopogl±dowy, poucza nas jak nastêpuje: „Rasa ¿ydowska istotnie od zarania dziejów odnosi³a siê z najwiêksz± wrogo¶ci± do chrze¶cijañstwa. W dzisiejszej ewangelii sam Zbawiciel [!] zapowiada odtr±cenie plemienia Izraela […], Zbawiciel mówi: «Dzieci tego królestwa zostan± wrzucone w najciemniejsz± otch³añ, bêdzie s³ychaæ p³acz i zgrzytanie zêbów»”. Chrze¶cijañski Ko¶ció³ jest tu gloryfikowany jako „Ko¶ció³ ludów pogañskich”. „Wszystkie warto¶ci rasy potwierdzaj± siê i wzmagaj±”, ale „wed³ug tego, co za¶wiadcza teoria ras, najszlachetniejszymi przedstawicielami rasy nordyckiej w dotychczasowych dziejach ¶wiata byli ¶redniowieczni rycerze epoki Hohenstaufów”, przy czym oczywi¶cie „w³a¶nie rycerstwo ukszta³towa³o siê pod wp³ywem chrze¶cijañskiego Ko¶cio³a”.

Zbiór kazañ Lebendige Predigt (Kazania ¿ywe), wydany z ko¶cielnym imprimatur w 1936 roku, proponuje na niedziele wielkopostne homiliê O wy¿szo¶ci rasowych chrze¶cijan, a w niej fragment opatrzony podtytu³em Krew Chrystusa przewa¿y³a nad religijno¶ci± ¯ydów. Po wysuniêciu na plan pierwszy „rasowo¶ci”, „rasowych chrze¶cijan” oraz „najautentyczniejszych rasowych chrze¶cijan”, ¶wiêtych, nastêpuje podsumowanie: „(…] religia ¿ydowska musia³a zostaæ przezwyciê¿ona. Chrystus mo¿e sobie przypisaæ dokonanie tego nadludzkiego dzie³a (…]. Kto ¿yje we krwi Chrystusa, ten przezwyciê¿a w sobie stopniowo ducha i formy zewnêtrzne religii ¿ydowskiej”.

Jeszcze w 1941 roku jezuita Peter Browe dokumentuje obszernie na ³amach „Archiv fur katholisches Kirchenrecht” sytuacjê ¯ydów ochrzczonych oraz ich dzieci z punktu widzenia prawa kanonicznego, przy czym wci±¿ jest mowa o „potomstwie ¯ydów”. Ani w staro¿ytno¶ci, ani w szczytowym okresie ¶redniowiecza nie istnia³a co prawda dyskryminacja tych konwertytów de facto czy de iure, ale jednak pleni±ca siê wszêdzie, zw³aszcza w Hiszpanii i Portugalii, pogarda dla ¯ydów dotyczy³a równie¿ „nowych chrze¶cijan”.

Na prze³omie XV i XVI wieku zaczê³o siê usuwanie takich „potomków ¯ydów” z wiêkszo¶ci zakonów rycerskich, na przyk³ad z zakonu alkantarskiego, z zakonu ¶wiêtego Jakuba od Miecza, a poza Pó³wyspem Iberyjskim z rycerskiego zakonu joannitów oraz zakonu rycerzy ¶wiêtego Stefana. Ale i inne zgromadzenia zakonne wystêpowa³y po okresie ¶redniowiecza przeciw chrze¶cijanom krwi ¿ydowskiej, na przyk³ad kanonicy regularni, trynitarze, mercedarianie, karmelici, benedyktyni, cystersi, eremici ¶wiêtego Hieronima, franciszkanie, teatyni, dominikanie szczególnie po to, „by móc us³u¿yæ inkwizycji”; ewidentnie chodzi³o o nieskaziteln± czysto¶æ rasow± inkwizytorów.

Papie¿ Klemens XIV, pod naciskiem monarchii ¶wieckich i w nastêpstwie nies³awy za zbrodnie Inkwizycji, którym przewodniczy³ zakon Towarzystwa Jezusowego (Jezuitów), po wypêdzeniu ich, kolejno: w 1759 z Portugalii, w 1764 z Francji, w 1767 z Hiszpanii i Neapolu — zmuszony zosta³, w 1773r. do kasacji tego zakonu.

W 1814 Pius VII przywróci³ istnienie zakonu w ca³ym Ko¶ciele, a papie¿ Urban VIII, w swojej bulli z 1623 zaliczy³ za³o¿yciela tego zakonu — I.Loyolê w poczet ¶wiêtych ko¶cio³a (czyli na wzór do na¶ladowania!!!).

Aktualnie jezuici prowadz± w³asne uniwersytety oraz seminaria, wychowuj±ce elitê duchowieñstwa. Wydaj±
czasopisma w 50 jêzykach, maj± w³asne rozg³o¶nie radiowe i o¶rodki telewizyjne. Nadal zajmuj± siê zwalczaniem wszelkiej opozycji wobec papie¿a, zarówno w p³aszczy¼nie teologicznej, jak i spo³ecznej.

 

Za³o¿yciel zakonu jezuitów by³ co prawda niechêtny przyjmowaniu „potomków ¯ydów”, ale dwa razy stwierdzi³, ¿e uwa¿a pochodzenie od ¯ydów za wielk± ³askê Pana, bo „czy¿ spokrewnienie z naszym Panem i Naj¶wiêtsz± Mari± Pann± nie mia³oby byæ wielk± ³ask±?”. Niebawem jednak, ju¿ w roku 1592, prze³o¿eni jezuitów na Pó³wyspie Pirenejskim zaczêli odtr±caæ ludzi „których ród nie jest rasowo czysty […]; musimy bowiem oczy¶ciæ z nich spo³eczeñstwo, bo s± tylko ciê¿arem, przynosz± szkody i wielu powa¿nym krêgom, zw³aszcza ¦wiêtemu Oficjum, sprawiaj± k³opoty”. W rok pó¼niej, w 1593 roku, zwo³ana do Rzymu pi±ta kongregacja generalna rozci±gnê³a ów zakaz niemal¿e jednog³o¶nie na ca³e Towarzystwo Jezusowe, przy czym nawet genera³ zakonu nie móg³ w ¿adnym przypadku udzieliæ dyspensy. Bo przecie¿ genera³owie jezuitów niejednokrotnie postanawiali, ¿e kandydaci, których ¿ydowskie pochodzenie by³o znane, nie mog± zostaæ przyjêci, „choæby ich antenaci byli dobrymi chrze¶cijanami do szesnastego pokolenia i jeszcze dawniej” i „choæby ród wyda³ dwóch kardyna³ów”.

Jezuita Browe koñczy w roku 1941 swoj± rozprawê jak nastêpuje: „Wed³ug prawa powszechnego, jakie dzisiaj obowi±zuje, ta przeszkoda wynikaj±ca z krwi ju¿ nie istnieje; jedynie dla neofitów pozostaje aktualny, zgodnie z §6. artyku³u 987., okres próby, ¿±dany przez sobór nicejski. Mimo to zapewne i dzi¶ ludzie pochodz±cy od ¯ydów, których rodowód jest znany, nie zostaliby w wielu krajach tak ³atwo wy¶wiêceni na ksiê¿y ani nie doczekaliby siê wy¿szych dostojeñstw, jak inni kandydaci, których rodzice i wcze¶niejsi przodkowie byli bez wyj±tku chrze¶cijanami”.

Ko¶ció³ ewangelicki Niemiec, który ju¿ w roku 1933 stworzy³ antysemicki paragraf dotycz±cy pochodzenia aryjskiego, og³osi³ 17 grudnia 1941 roku nastêpuj±cy komunikat na temat stanowiska Ko¶cio³a wobec ewangelickich ¯ydów (podpisany przez biskupów b±d¼ prezesów Ko¶cio³ów krajowych Saksonii, Hesji, Meklemburgii, Szlezwika-Holsztynu, Anhaltu, Turyngii oraz przez prezesa ewangelicko-luterañskiego Ko¶cio³a Lubeki):

„Narodowosocjalistyczne kierownictwo pañstwa dowiod³o niezbicie za pomoc± licznych dokumentów, ¿e ta wojna o zasiêgu ¶wiatowym zosta³a wywo³ana przez ¯ydów. Dlatego te¿ podjê³o ono skierowane przeciw ¯ydom decyzje wewnêtrzno- i zewnêtrznopolityczne, niezbêdne dla zapewnienia bezpieczeñstwa Niemcom.

Jako elementy niemieckiej wspólnoty narodowej, ni¿ej podpisane niemieckie ewangelickie Ko¶cio³y krajowe oraz ich przywódcy znajduj± siê na froncie tej historycznej walki obronnej, która m.in. uczyni³a niezbêdnym zarz±dzenie policji Rzeszy dotycz±ce znaków rozpoznawczych dla ¯ydów jako naturalnych wrogów ca³ego ¶wiata i Rzeszy, podobnie jak ju¿ doktor Marcin Luter [!] wysun±³, nauczony do¶wiadczeniem, ¿±danie, by podjêto jak najsurowsze kroki przeciw ¯ydom i skazano ich na banicjê z krajów niemieckich.

Od dnia ukrzy¿owania Chrystusa a¿ po dzieñ dzisiejszy ¯ydzi zwalczali chrze¶cijañstwo b±d¼ te¿ wykorzystywali je lub wypaczali dla osi±gniêcia swoich egoistycznych celów. Chrzest nie zmienia niczego w rasowej odrêbno¶ci ¯ydów, ich przynale¿no¶ci narodowej i egzystencji biologicznej. Niemiecki Ko¶ció³ ewangelicki musi dbaæ o ¿ycie religijne niemieckich wspó³obywateli i sprzyjaæ mu. Chrze¶cijanie rasy ¿ydowskiej nie znajd± dla siebie miejsca w tym Ko¶ciele ani ¿adnych praw

Ni¿ej podpisane niemieckie Ko¶cio³y ewangelickie oraz ich kierownictwa znios³y dlatego wszelk± wspólnotê z ¯ydochrze¶cijanami. Ko¶cio³y te nie bêd± tolerowaæ ¿adnego wp³ywu ducha ¿ydowskiego na niemieckie ¿ycie religijne i ko¶cielne”.

I st±d wiedzie prosta droga do komór gazowych Auschwitz, utorowana tysi±cami traktatów, kazañ, listów papieskich, postanowieñ
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #8 : Grudzieñ 01, 2010, 22:38:05 »

5. WYZYSKIWANIE i BOGACENIE SIÊ

http://nwomedia.pl/artykul.php?id=2676

Ko¶ció³ zwalcza³ i eksploatowa³ wszystkich, w niema³ym stopniu równie¿ w³asne owieczki, co niech zostanie w proponowanych teraz rozwa¿aniach o dziejach spo³eczeñstw przedstawione nieco szczegó³owiej choæby dlatego, ¿e wielka chêæ wzbogacania siê, widoczna u wy¿szego duchowieñstwa, czyni nieuchronnym jego sprzymierzanie siê z pañstwami oraz obligatoryjne sankcjonowania masowej zag³ady — od Konstantyna po Wietnam. Gdy Ko¶ció³ stan±³ po stronie bogatych, to chwyci³ tak¿e za ich miecz po czym szybko obrasta³ w dostatek…

Biblijny Jezus pojawi³ siê co prawda jako przyjaciel pariasów i ludzi wyzutych z praw, poborców ce³ i grzeszników, kalek, ludzi napiêtnowanych. Chwali³ biednych i grozi³ bogatym. ¯±da³ rezygnacji z wszelkiego maj±tku. Potêpia³ „niesprawiedliw± mamonê”, „u³udê bogactwa”, a jego „dobra nowina” dla ujarzmionych zapewne przyspieszy³a dzia³ania misji chrze¶cijañskich, zapewne przyci±ga³a niewolników, wyzwoleñców, robotników, drobnych rzemie¶lników, wygnanych ch³opów, z których w wiêkszo¶ci sk³ada³a siê najdawniejsza wspólnota chrze¶cijañska. Zniewoleni przez rzymski kapitalizm agrarny i dyktatury cezarów, ci ludzie têsknili od pokoleñ do wybawienia z nêdzy i dostrzegali w chrze¶cijañstwie nie tylko idealn± religiê, ale i spe³nienie proletariackich nadziei, wyzwolenie z niedostatku.

Ale pó¼niej kler nie zamierza³ bynajmniej zmieniaæ struktur spo³ecznych. Podczas gdy nauka Chrystusa by³a wrêcz ekstremalnie rewolucyjna, Ko¶ció³ stawa³ siê potêg± na wskro¶ konserwatywn±, t³umi³ kompromisami i relatywizacj± ewangeliczny radyka1izm, ca³kowicie od¿egna³ siê od tradycji pierwotnego chrze¶cijañstwa, natomiast przej±³ antyczny ustrój gospodarczy ze wszystkimi jego elementami.

Najjaskrawiej wykazuje to utrzymywanie przez Ko¶ció³ niewolnictwa. Niewolnicy powinni „na chwa³ê Boga jeszcze gorliwiej wykonywaæ pracê niewolnicz±”! — tego ¿±da w II wieku biskup Ignacy. Doktor Ko¶cio³a Ambro¿y nazywa, za¶, niewolnictwo „darem Boga”. A inny doktor Ko¶cio³a, Augustyn, ju¿ bez zastrze¿eñ stoi po stronie bogatych i propaguje idea³ „pracowito¶ci w biedzie” — pozostaæ biednym i du¿o pracowaæ to jedna z najistotniejszych rad, jakich udziela biednym; otó¿ Augustyn z jednej strony pociesza (jak mutatis mutandis wszystkie encykliki spo³eczne ostatnich stu lat) niewolników stwierdzeniem, ¿e ich los to przejaw woli Boga, a z drugiej strony u¶wiadamia w³a¶cicielom niewolników korzy¶ci p³yn±ce dla nich z takiego uzale¿nienia.

Równouprawnienie religijne niewolników, przyznane im ju¿ wcze¶niej w kulcie Dionizosa, ustaje jednak niebawem, w roku 257, w chrze¶cijañstwie, z chwil± gdy papie¿ Stefan I zabrania im ubiegania siê o godno¶æ kap³añsk±. „Pod³y niewolnik nie jest przecie¿ godzien takiego zaszczytu” — pisze w 443 roku doktor Ko¶cio³a, papie¿ Leon I „Wielki”. Otó¿ to — w czasach pogañskich, przede wszystkim dziêki stoickiej doktrynie równo¶ci ludzi, nast±pi³a wreszcie pewna poprawa losu niewolników, ale w IV wieku Ko¶ció³ znowu pogorszy³ ich status prawny. I nie tylko przodowa³ w liczebno¶ci posiadanych niewolników, lecz równie¿ — co nie istnia³o nigdzie indziej — uniemo¿liwia³ ich wyzwolenie. Jako „dobro ko¶cielne” byli oni niezbywalni. Ma³o tego. W ka¿dym kolejnym stuleciu zwiêksza³o siê zniewolenie i niewolnictwo utrzyma³o siê za spraw± Ko¶cio³a przez ca³e ¶redniowiecze. Tomasz z Akwinu jednoznacznie je usprawiedliwia³, Egidiusz Rzymianin za¶ wys³awia³ je wrêcz jako „instytucjê chrze¶cijañsk±”.

U schy³ku ¶redniowiecza ta chrze¶cijañska instytucja nawet rozwinê³a siê w Europie Po³udniowej. Spo¶ród wielkich miast zachodnioeuropejskich najd³u¿ej zachowa³ j± — konsekwentnie papieski Rzym. Nies³uszne to, ale zrozumia³e, je¶li siê pomy¶li o ogromnym maj±tku Ko¶cio³a, choæ przecie¿ groteskowe, gdy wspomnimy Jezusa i „komunizm mi³o¶ci” g³oszony przez aposto³ów, do którego nawi±zuj± nie tylko liczne sekty chrze¶cijañskie, lecz równie¿ wielu Ojców i doktorów Ko¶cio³a, jak Jan Chryzostom, ¿±daj±cy niejednokrotnie wspólnoty dóbr zamiast w³asno¶ci prywatnej i nakazuj±cy, by wszystko „posiadano na sposób komunistyczny”. Albo doctor Ecclesiae Bazyli, jeden z najlepszych chrze¶cijan wszechczasów, który ca³y swój maj±tek oddaje biednym, a potem do³±cza do tego ogromne dziedzictwo i wreszcie przekazuje ludziom bêd±cym w potrzebie wiêkszo¶æ dochodu z bardzo bogatej diecezji; chrze¶cijanin, który innych chrze¶cijan posiadaj±cych cokolwiek stawia na równi ze zbójcami. Ale gdy ci doktorzy Ko¶cio³a jeszcze radykalnie krytykowali kapitalistyczny ustrój gospodarczy, domagali siê jego likwidacji od podstaw i g³osili jako g³ówn± naukê chrze¶cijañsk±: „komunizm mi³o¶ci” pierwotnej gminy — zd±¿y³a siê ju¿ ukszta³towaæ sytuacja najbezwzglêdniejszej eksploatacji w ca³ych dziejach ludzko¶ci. I by³a to te¿ eksploatacja najbardziej bezwstydna.

Ju¿ za czasów pierwszych cesarzy chrze¶cijañskich maj±tek Ko¶cio³a znacznie siê powiêkszy³. W VI wieku pobiera siê ko¶cieln± dziesiêcinê, zawarowan± prawnie za Karola „Wielkiego” i ¶ci±gan± a¿ do XIX wieku. W VIII wieku oszustwem i wojnami zostaje uzyskane Pañstwo Ko¶cielne. I w ¶redniowieczu co najmniej jedna trzecia ca³ej ziemi uprawnej w Europie znajduje siê w rêkach duchowieñstwa, a pracuj± na niej niewolni ch³opi.

Kuria przechodzi wcze¶niej ni¿ wiêkszo¶æ dworów monarszych od gospodarki naturalnej do pieniê¿nej i rych³o, dziêki nawi±zaniu ¶cis³ych kontaktów z nowo powstaj±cymi bankami, staje siê jedn± z najwiêkszych potêg finansowych ¶wiata. Inkasuje, co jej siê nale¿y, uciekaj±c siê do ekskomuniki albo interdyktu, czasem te¿ egzekwuje nale¿no¶ci od opornych d³u¿ników przy pomocy w³adców, z którymi proporcjonalnie dzieli siê przychodem. W podziemiach zamku papieskiego w Awinionie, „najohydniejszym i najbrudniejszym mie¶cie, jakie zdarzy³o mi siê poznaæ” — jak pisze Petrarca, gromadzone s± skarby ze wszystkich stron ¶wiata. Alvarez Pelajo, szczerze dochowuj±cy papie¿om wierno¶ci dostojnik Kurii, opowiada, ¿e ilekroæ przybywa³ na pokoje papieskie, zawsze zastawa³ duchownych przy liczeniu pieniêdzy.

Ju¿ oko³o roku 1000 wypomina biskup Orleanu tê „hañbê”, ¿e w Kurii prawie wszystko jest do kupienia i wyroki wymierza siê wed³ug wagi z³ota. W wieku XIII skar¿y siê biskup Jakub z Vitry: „Wszystko dotyczy tylko spraw przyziemnych i doczesnych, królów i królestw, procesów i sporów. Rzadko kiedy pozwalano na rozmowê o sprawach duchowych”. Pod koniec XV wieku wykrzykuje we Florencji Savonarola: „Oni handluj± beneficjami i nawet sprzedaj± krew Chrystusa”. A w po³owie XX wieku francuski ksi±dz-robotnik Henri Perrin dziwi siê, „jak niewielk± wagê przywi±zywa³y w przesz³o¶ci ¶rodowiska chrze¶cijañskie do problemu losu robotników. Z roku na rok nic prócz nabo¿nych s³ów” — co potwierdzaj± dobitnie papieskie „encykliki spo³eczne”: Rerum novarum (1891), Quadragesimo anno (1931) oraz ³agodniejsza tylko w tonie, ale merytorycznie prezentuj±ca to samo, Mater et magistra (1961).

Ale równocze¶nie papie¿ Pius XII (który pisze ponadto o robotniku i przedsiêbiorcy co nastêpuje: „Tworz± oni co¶ wspóln± prac±. Chcia³oby siê wrêcz powiedzieæ, ¿e jedz± przy tym samym stole. Bo przecie¿ ¿yj± z ogólnego dochodu gospodarki swego kraju”.) stwierdza: „Ko¶ció³ Chrystusowy idzie drog± wyznaczon± mu przez boskiego Zbawiciela […]. Nie wtr±ca siê do spraw czysto politycznych i gospodarczych”. Mniejsza o to, ¿e nale¿±ce do Ko¶cio³a ziemie, w sumie kilka milionów hektarów, w niektórych krajach stanowi± prawie dwadzie¶cia procent wszystkich pól i jeszcze dzi¶ jest to najwiêksza posiad³o¶æ w ¶wiecie chrze¶cijañskim; ¿e Ko¶ció³ posiada kilka najbardziej wp³ywowych rzymskich banków oraz udzia³y w przera¿aj±co wielu spo¶ród najpotê¿niejszych zak³adów przemys³owych w Ameryce Pó³nocnej i Po³udniowej; ¿e niektóre z nich s± nawet prawie wy³±czn± w³asno¶ci± Ko¶cio³a, jak czo³owe w³oskie towarzystwo lotnicze Alitalia, jak zak³ady samochodowe Fiat (gdy tymczasem rokrocznie umieraj± z g³odu miliony ludzi i tylko w Ameryce Po³udniowej, gdzie ¿yje trzydzie¶ci trzy procent wszystkich katolików, trzydzie¶ci procent ludzi to bezdomni) — równie¿ trzej bratankowie Piusa XII s± wysokimi dostojnikami watykañskimi, prezesuj± licz±cym siê bankom, firmom monopolistycznym, i gromadz±, w ma³o którym wielkim skandalu finansowym we W³oszech nie umoczywszy palców, maj±tek rzêdu stu dwudziestu milionów marek. A sam papie¿ Pius XII, którego beatyfikacja jest ju¿ bliska, pozostawia w spadku mienie osobiste warto¶ci osiemdziesiêciu milionów marek, w z³ocie i walucie.

Zaiste: w¶ród wszystkich dziwnych ¶wiêtych Ko¶cio³a katolickiego — a s± w tym gronie znani fa³szerze dokumentów, jak doktor Ko¶cio³a Atanazy („doktor Ko¶cio³a” to najwiêksze wyró¿nienie dla katolika; spo¶ród dwustu sze¶ædziesiêciu papie¿y tylko dwóch otrzyma³o ten tytu³); znani specjali¶ci od przekupywania, jak doktor Ko¶cio³a Cryl Aleksandryjski, znani z³odzieje i podpalacze, jak Marcin z Tours, patron Francuzów — w¶ród wszystkich dziwnych ¶wiêtych Ecclesiae Catholicea Eugenio Pacelli by³by jednym z najdziwniejszych, gdyby zosta³ kanonizowany. I nie tylko ze wzglêdu na s³owa £ukasza (12,33 albo 14,33) b±d¼ Jana Chryzostoma, doktora Ko¶cio³a: „Bez niesprawiedliwo¶ci nie sposób siê wzbogaciæ” oraz „Cz³owiek godny czci nie mo¿e, nie mo¿e byæ bogaty”.

Papie¿e przemieniali w pieni±dze prawie wszystko, daj±c w ka¿dym stuleciu przyk³ad wielkiej korupcji i demoralizacji. Mimo zakazu sprzedawali ka¿d± nominacjê na biskupa, ka¿d± godno¶æ opata, ka¿de probostwo katedralne. Co wiêcej, sprzedawali ju¿ sam± mo¿liwo¶æ ubiegania siê o to, czasem nawet kilku chêtnym jednocze¶nie, przy czym op³ata ros³a proporcjonalnie do prawdopodobieñstwa uzyskania tego, o co chodzi³o. Sprzedawali ka¿d± bullê, ka¿d± ³askê, wszelkie dokumenty, wszelkie decyzje. Sprzedawali naj¶wiêtsze relikwie i jeszcze w czasach antycznych zaczêli rozprowadzaæ je masowo, na przyk³ad ju¿ w IV wieku produkowano w Rzymie relikwie bêd±ce replikami ca³unu. Ko¶ció³ zamkowy w Wittenberdze posiada³ oko³o roku 1510 a¿ piêæ tysiêcy piêæset relikwii. A po dziewiêtnastu sprawdzonych ¶wiêtych pozostaje po dzi¶ dzieñ w ko¶cio³ach i klasztorach sto dwadzie¶cia jeden g³ów, sto trzydzie¶ci sze¶æ torsów oraz zadziwiaj±ca obfito¶æ innych czê¶ci cia³a. „Napletek Chrystusa — pisze Alfonso de Valdes — widzia³em osobi¶cie w Rzymie, Burgos i Antwerpii” ponoæ wystêpuje on jeszcze w czternastu innych miejscowo¶ciach — „w samej tylko Francji znajduje siê piêæset zêbów Dzieci±tka Jezus. Mleko Matki Boskiej, pióra Ducha ¦wiêtego przechowuje siê w wielu miejscach”.

Tak oto z gór± tysi±c lat og³upiali oni ludzi. Nic dziwnego, ¿e i w XX wieku ludzie s± podatni na wszelkie ideologiczne szalbierstwo! Nic te¿ dziwnego, ¿e hierarchia ko¶cielna, ju¿ od czasów aposto³ów i zacieklej ni¿ hitlerowcy, zakazywa³a wszelkich pism krytycznych, pali³a tak± literaturê, przez pó³ tysi±clecia zabrania³a nawet ludziom ¶wieckim lektury ksiêgi nad ksiêgami, zw³aszcza poszczególnych Ewangelii, i to „z ca³± moc±”, jak pisano jeszcze w XVI wieku, gdy za pontyfikatu Juliusza III w mie¶cie biskupim Würzburgu skracano o g³owê ch³opów, którzy czytali Bibliê; hitlerowcy nie musieli tego stosowaæ w wypadku Mein Kampf, bo i ta ksi±¿ka zawiera³a tylko opis czynów faktycznie przez nich pope³nianych.

Papie¿e inkasowali czynsz dzier¿awny i ¶wiêtopietrze z ziem im podleg³ych, z podporz±dkowanych im bezpo¶rednio ko¶cio³ów, klasztorów, miast, ze wszystkich krajów objêtych obowi±zkiem daninyy. Inkasowali ca³y maj±tek wszystkich „kacerzy” skazanych w Pañstwie Ko¶cielnym i od ka¿dego ko¶cio³a na ¶wiecie dziesi±t± czê¶æ jego dochodów, a od niejednego nawet znacznie wiêcej. Inkasowali dochody biskupów zawieszonych w czynno¶ciach oraz mienie duchownych zmar³ych bez sporz±dzenia testamentu.

Inkasowali pieni±dze za przyznanie i potwierdzenie prawowito¶ci w³adzy królewskiej, za obowi±zkowe wizyty ksi±¿±t Ko¶cio³a ad limina apostolorum, za uchylenie niepo¿±danych wizytacji. Inkasowali ogromne ³apówki, na wielk± skalê handlowali odpustami, coraz czê¶ciej og³aszali lukratywne lata jubileuszowe, kiedy to zdarza³o siê, ¿e pieni±dze zgrabiano z o³tarzy. Stale zwiêkszali podatki i wymy¶lali coraz to inne, jeden tylko papie¿ Urban VIII a¿ dziesiêæ. Wymy¶lali dziesiêciny od wypraw krzy¿owych, które nigdy siê nie odby³y, i tymi pieniêdzmi finansowali, cokolwiek zechcieli — Jan XXII, jeden z najwiêkszych w dziejach ¶wiata geniuszów w obracaniu pieniêdzmi, sfinansowa³ w ten sposób swoj± wojnê z Ludwikiem Bawarskim; Grzegorz IX d³ugoletni± wojnê z Fryderykiem II, na którego pañstwo ten papie¿ dokona³ wrêcz inwazji, gdy cesarz odbywa³ krucjatê. Bonifacy IX anulowa³ w 1402 roku wszystkie wnioski o beneficja, by móc ka¿dego, kto ju¿ co¶ zap³aci³, zaszanta¿owaæ po raz drugi. Papie¿ Sabinian gromadzi³ zbo¿e, i w 605 roku, gdy panowa³ g³ód, sprzedawa³ je po lichwiarskiej cenie. Papie¿ Sykstus IV, niegdy¶ franciszkanin, który wspó³¿y³ fizycznie ze swoja siostr± i z w³asnymi dzieæmi, zak³ada³ w Rzymie domy publiczne, wydzier¿awia³ je kardyna³om i, co wiêcej, ob³o¿y³ specjalnym podatkiem ladacznice. A Benedykt IX sprzeda³ — kiedy ju¿ wyzby³ siê wszystkiego — Grzegorzowi VI godno¶æ papiesk± w zamian za do¿ywotni± rentê.

Skoro wielu papie¿y, tak jak wiêkszo¶æ potentatów, wydawa³o du¿e sumy na reprezentacjê, luksus, metresy, bratanków, synów, córki, skoro dziêki ³upie¿czym wyprawom wojennym, lichwiarskim zyskom, k³amstwom handlarzy odpustami, wznosili ko¶cio³y, które ¶wiat podziwia jeszcze dzisiaj; skoro Eugeniusz IV naby³ koronê warto¶ci dwóch milionów franków; skoro Leon X (jego motto: „Niechaj nasz pontyfikat bêdzie radosny!”) trwoni³ miesiêcznie od dziesiêciu do dwunastu tysiêcy dukatów na jad³o; skoro Miko³aj III rozdawa³ swym krewnym jedno ksiêstwo po drugim i skoro jeszcze w ci±gu siedemdziesiêciu piêciu lat XVII wieku „namiestnicy” przeszastali ogromn± sumê bez ma³a siedemnastu milionów z³otych skudów — oznacza to, ¿e pieni±dze stawa³y siê w ich rozumieniu coraz wa¿niejszym ¶rodkiem sprawowania w³adzy, najwa¿niejszym instrumentem rz±dzenia a¿ po dzieñ dzisiejszy, kiedy wygl±da na to, ¿e nie chc± oni ju¿ ewangelizowaæ, lecz kupiæ ca³y ¶wiat, co mia³oby zreszt± wiêksze szanse powodzenia (je¶li zwa¿ymy, ¿e nawet w Rzymie a¿ siedemdziesi±t procent ludno¶ci umiera bez ostatniego sakramentu).

Grzegorz IX poleci³ — ju¿ w XIV wieku — by Ko¶cio³y poszczególnych krajów zasila³y bezpo¶rednio papiesk± kasê wojenn±, a jego nastêpcy zbroili siê na coraz wiêksz± skalê. Bo nawet gdy utrzymywali trójkê nie¶lubnych dzieci oraz dwudziestu nepotów,jak Pius IV, to nie zapominali o subwencjonowaniu wojenreligijnych przeciw hugenotom i Turkom. I je¶li nawet, mimo olbrzymich dochodów, zastawiali swoje korony, tapety Rafaela, serwisyi zostawiali po sobie milionowe d³ugi, jak w wypadku LeonaX, to ju¿ kolejni papie¿e gromadzili nowe skarby, na przyk³ad —

cd....
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 01, 2010, 22:40:13 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #9 : Grudzieñ 01, 2010, 22:38:48 »

http://nwomedia.pl/artykul.php?id=2676

znowu mimo wielkiego marnotrawstwa osobistego — Pawe³ III zgór± siedemset tysiêcy dukatów, która to suma zniknê³a po jego ¶mierci tak szybko, ¿e to, co zosta³o, starczy³o tylko na ¿o³d dla gwardii potrzebnej na nastêpne konklawe.

Do¶æ. Ta gospodarka pieniê¿na, trwaj±ca sporo ponad tysi±c lat i na¶ladowana przez biskupów, opatów, ¶wieckich mo¿now³adców, by³a i jest oczywi¶cie prowadzona kosztem ludu, najwcze¶niej w³oskiego, który przez ca³e ¶redniowiecze by³ wyzyskiwany najbardziej i ze wszystkich stron, ale szczególnie przez kler. „¦mieræ klechomi mnichom! — krzyczano w Perugii. „¦mieræ Ko¶cio³owi!” — to w Bolonii. „Precz z papie¿em!” — a to w Neapolu. Florentyñczycy szturmowali siedzibê inkwizycji i karmili psy ksiê¿ym miêsem. Rzym sta³ siê najbardziej buntowniczym i najbardziej eksploatowanym miastem w ¶wiece zachodnim. G³ód, despotyczne rz±dy, rewolty powtarzaj± siê bez koñca. W roku 1585, gdy rozpocz±³ siê pontyfikat Sykstusa V, toczy³o siê ponoæ po ulicach Rzymu wiêcej g³ów ni¿ trafi³o melonów na targ. Rygorystyczne ustawy wyj±tkowe i akcje polityczne to odpowied¼ papie¿a na rewolucjê francusk±, któr± Kant powita³ ³zami rado¶ci. „[…] wolne W³ochy!” — wo³a jeszcze lord Byron. „Czego¶ takiego nie by³o od czasów Augusta”. W 1849 roku stu trzydziestu sze¶ciu spo¶ród stu czterdziestu jeden w³oskich delegatów g³osuje za pozbawieniem papie¿a suwerennej w³adzy nad Pañstwem Ko¶cielnym..

Nie mog± go ju¿ uratowaæ zmobilizowane przeciw rodakom, sprowadzone z po³owy Europy wojska. W roku 1870 papiestwo popada w „niewolê watykañsk±”, z której wyzwalaj± je dopiero faszy¶ci.

G³ówny ciê¿ar ery arystokratyczno-hierarchicznej spoczywa³ jednak, równie¿ przez d³u¿szy okres epoki nowo¿ytnej, nie na mieszczanach, lecz na ch³opach czy raczej niewolnikach rolnych.

Nieliczne wolne ch³opstwo zniknê³o bowiem wkrótce ca³kowicie na skutek rozpowszechnienia siê prawa rzymskiego w Europie — zosta³o wch³oniête przez latyfundia ¶wieckie b±d¼ ko¶cielne. Postêp cywilizacji chrze¶cijañskiej poci±ga³ za sob± coraz wiêkszy ucisk ch³opów, najpierw przemienionych w ludzi przypisanych do ziemi, a pó¼niej w odrabiaj±cych pañszczyznê. Mogli byæ razem z ziemi± dziedziczeni, sprzedawani, wymieniani, darowani i dla swoich panów znaczyli czêsto mniej ni¿ byd³o. Wielki mistrz zakonu krzy¿ackiego Siegfried von Feuchtwangen zwyk³, oko³o roku 1300, mawiaæ, ¿e nie smakuje mu ani jeden kês, je¶li przedtem nie ka¿e powiesiæ kilku ch³opów.

W ¶wiecie zachodnim powstania ch³opskie rozpleni³y siê tak, ¿e historycy wol± ich nie dostrzegaæ a¿ do wieku dwudziestego.

W roku 997 burz± siê ch³opi Normandii, w 1008 roku ch³opi bretoñscy. We Fryzji, Holandii, Francji bunty ch³opskie powtarzaj± siê w ci±gu ca³ego XI wieku. Jeden niewolnik rolny kosztowa³ wówczas we Francji trzydzie¶ci osiem, a koñ — sto sous.Francuska wojna ch³opska rozpoczyna siê w roku 1358, szlachta doprowadza do egzekucji dwudziestu tysiêcy osób, ale zamieszki nie ustaj± przez nastêpnych piêæset lat. W Anglii król Ryszard II t³umi krwawo wielkie powstanie ch³opów, które wybuch³o w 1381 roku. W roku 1437 buntuj± siê ch³opi siedmiogrodzcy. W 1514 roku szczególnie liczne i okrutne egzekucje k³ad± kres gro¼nemu powstaniu ch³opów wêgierskich. A w Rumunii bunty uci¶nionych zdarzaj± siê jeszcze w XIX i XX wieku.

W Niemczech niepokoje zaczynaj± siê na d³ugo przed wojn± ch³opsk± i prowodyrzy s± wszêdzie paleni, wieszani, ¶cinani, æwiartowani. W roku 1460 przeciwstawiaj± siê opatowi ch³opi z Kempten. W 1476 roku szesna¶cie tysiêcy ch³opów manifestuje noc± przy blasku pochodni pod zamkiem biskupa Würzburga, który ka¿e do nich strzelaæ z ustawionych na wa³ach dzia³. W 1490 roku ch³opi augsburscy zwracaj± siê przeciw biskupowi Fryderykowi z rodu Hohenzollernów. W roku 1493 zostaje zawi±zany alzacki Bundschuh; ich has³o brzmia³o: „Ruszajcie, có¿ to za ¿ywot? Przez klechów i szlachtê nie ma dla nas ¿ycia”.

Duchowni i szlachta, tron i o³tarz — za ich spraw± ca³e narody by³y przez tysi±c lat otaczane pogard±, uciskane, wyzyskiwane. Ka¿dy móg³ budowaæ na tyranii tamtego drugiego. I chocia¿ czêsto wystêpowali przeciw sobie nawzajem, z socjologicznego punktu widzenia stanowili jedno¶æ, w uk³adzie spo³ecznym trzymali siê razem, byli klas± zorientowan± na w³adzê i zysk, ¿yj±c± z potu i krwi innych ludzi, zdemoralizowan± mniejszo¶ci±, jak pisze ze Strasburga o w³adcach swoich czasów Büchner, mniejszo¶ci±, która „przemienia masy obywateli w haruj±ce byd³o”.

Niemiecka wojna ch³opska wybuch³a nieprzypadkowo na po³udniowym zachodzie kraju, gdzie austriacki arcyksi±¿ê Ferdynard i biskup Konstancji, wspólnie prze¶ladowali „kacerzy” w sposób szczególnie barbarzyñski. I tak jak wielu innym maj±cym pod³o¿e socjalne powstaniom chrze¶cijan przy¶wieca³y rewolucyjne idee wczesnego chrze¶cijañstwa — na przyk³ad powstaniu ch³opów angielskich, którym przewodzili ksiê¿a pozostaj±cy pod wp³ywem nauk Wiklefa; niektórym rewoltom proletariatu w³oskiego albo husyckiej infiltracji na Wêgrzech, w Polsce, Niemczech, Belgii oraz Francji — tak przy¶wieca³y one te¿ niemieckiej wojnie ch³opskiej, we Frankonii i w Tyrolu skierowanej przede wszystkim przeciw wy¿szemu duchowieñstwu. Ch³opi walczyli jako „bractwo ewangeliczne”, jako „wojsko chrze¶cijañskie i ewangeliczne”, na ich sztandarach by³y wizerunki Ukrzy¿owanego i imiê Jezusa. Ich manifest, napisany przez spalonego w 1528 roku w Wiedniu by³ego kaznodziejê katedralnego z Ratyzbony Balthasara Hubmaiera, profesora i prorektora jednego z uniwersytetów, uzasadnia³ wszystkie skargi natury ekonomicznej powo³uj±c siê na Bibliê i w artykule dwunastym deklarowa³ nie wysuwanie ¿±dañ niezgodnych ze s³owem bo¿ym.

Zdarzali siê w³adcy, którzy byli nastawieni pokojowo, sk³onni do rokowañ, którzy d³ugo siê wzdragali naruszyæ to, co uzgodnili z ch³opami, jak na przyk³ad w³adca Palatynatu, ksi±¿ê-elektor Ludwik, którzy nawet uwa¿ali bunt za sprawiedliw± karê bo¿± i chcieli go „u¶mierzyæ po dobroci”, tak jak ksi±¿ê-elektor Fryderyk M±dry i jego brat, ksi±¿ê Jan. Ale biskupi oraz znów Marcin Luter — bo, jak mówi Paracelsus, „czy¿ jest kto¶ mniej mi³osierny dla biednych ni¿ duchowieñstwo?” — nie ustawali w perswadowaniu, zachêcali, powtórzmy za reformatorem, „do rych³ego chwycenia za miecz”, do atakowania z „czystym sumieniem” (które kler pozostawia mordercom zabijaj±cym podczas wszelkich wojen), do zas³u¿enia sobie „na niebo przelan± krwi±” (to te¿ jeden z ulubionych chrze¶cijañskich w±tków), zachêcali, ¿eby „d³awiæ, d¼gaæ, po kryjomu i otwarcie, co komu bêdzie zrêczniej zrobiæ, tak jak trzeba zabiæ w¶ciek³ego psa”. „D¼gaj, bij, du¶, kto mo¿e” — szczuje Luter kiedy indziej, prawie ¿e bardziej papieski w tym ni¿ papie¿ — „a je¶li wówczas zginiesz, to dobrze; lepszej ¶mierci nie dost±pi³by¶ nigdy, bo tak umar³by¶ pos³uszny s³owu bo¿emu”.

Tak oto chrze¶cijañska szlachta rozprawia³a siê z ch³opami, tysi±ce ich zabijaj±c ciosami skierowanymi w dó³ z wysoko¶ci koñskiego grzbietu, wci±¿ oszukiwa³a ich, pozwala³a, by siê dobrowolnie rozbrajali, po czym dokonywa³a na nich rzezi; tylko pod Zabern zginê³o osiemna¶cie tysiêcy ch³opów. Ch³opi byli o¶lepiani, wieszano ich, ¶cinano, wbijano na pal, byli æwiartowani, rozrywani przez konie, paleni ¿ywcem. Gdy siê zdarzy³o, ¿e mogli sobie posmarowaæ buty hrabiowskim t³uszczem, gdy masowo grabili, przetrzebiali zamki i klasztory — „Do¶æ d³ugo wnosili¶my, teraz mo¿emy chocia¿ raz wynie¶æ”. — to jednak la³a siê prawie wy³±cznie ich krew. Nawet Luter uzna³ w koñcu uciskanie ch³opów za „okropne” i „godne po¿a³owania”. „Ale co robiæ? Tak trzeba i Bóg te¿ tego pragnie”.

„Bóg tego chce!” — tak krzyczeli ju¿ papie¿e przy okazji krucjat. I nadal siê tak krzyczy. Jeszcze nawet hitlerowski atak na Rosjê by³ przedstawiany przez ca³y episkopat niemiecki jako „¶wiêta wola Boga”. A protestancki biskup Lilje wo³a³ jednocze¶nie: „Z Bogiem! Tê ofiarê mo¿na ponie¶æ tylko w imiê bo¿e”. Im wiêcej morduj±, tym g³o¶niej powo³uj± siê na Boga.

„Niechaj was to tak nie smuci”, pociesza reformator szlachtê i zachêca: „Osio³ chce byæ bity, a gmin rz±dzony przemoc±” — oto chrze¶cijañska recepta na rz±dzenie, stosowana od dwóch tysiêcy lat.

I wojna jest Lutrowi tak samo potrzebna, jak Tomaszowi czy Augustynowi, który szydzi z cyniczn± beztrosk± cz³owieka raczej nie zagro¿onego: „Có¿ powiedzieæ przeciw wojnie? Chyba tylko to, ¿e gin± na niej ludzie, którzy przecie¿ musz± kiedy¶ umrzeæ”. Od tych diab³ów przejmuje Luter teoriê „wojny sprawiedliwej”, dzi¶ mo¿liw± ju¿ tylko jako numer kabaretowy (albo teologia moralna) i poucza: „Na takiej wojnie chrze¶cijañsk± jest rzecz± i dzie³em mi³o¶ci, je¶li siê wrogów bez skrupu³ów dusi, ograbia, podpala, i je¶li czyni siê wszelkie szkody s³u¿±ce pokonaniu ich. A gdyby siê mia³o wydawaæ, ¿e duszenie i grabie¿ to nie dzie³o mi³o¶ci, i gdyby jaki¶ prostak [!] pomy¶la³, ¿e to nie po chrze¶cijañsku i chrze¶cijaninowi tak czyniæ siê nie godzi: zapewniam, ¿e to te¿ jest dzie³em mi³o¶ci”. Dlatego w³a¶nie Luter zaleca i nakazuje chrze¶cijanom wyruszaj±cym do boju, by nie zwlekali d³ugo, by odmówili Wierzê w Boga… i Ojcze nasz… i „tego niech wystarczy […], a potem dob±d¼ broni i bij w imiê bo¿e”.

Podobnie jak Ko¶ció³ papieski, Luter pozostawi³ biednych samym sobie, zdradzi³ sprawê ch³opów pañszczy¼nianych, uczyni³ z reformacji ruch znowu korzystny tylko dla w³adców, nowe narzêdzie despotyzmu, st±d te¿ ju¿ Thomas Münzer protestuje gor±co przeciw tej „cichej wodzie”, temu „¿yj±cemu w dostatku cielsku”, tej wittenberskiej „tucznej ¶wini”, i ma ca³kowit± racjê, kiedy pisze: „Prawdziwe z³odziejstwo uprawiaj± nasi ksi±¿êta i magnaci, którzy przyw³aszczaj± sobie wszelkie stworzenie, ryby w wodzie, ptaki w powietrzu, ro¶liny na ziemi, wszystko to musi nale¿eæ do nich. A biednym mówi±: «Bóg przykaza³, ¿eby¶ nie krad³». Oni sami pastwi± siê nad wszelkimi istotami ¿yj±cymi i zabieraj± je dla siebie; ale je¶li biedak ukradnie byle rzecz, to zostaje skazany. Temu fa³szywy doktor przyklaskuje i mówi «amen»”.

Po stronie papieskiej nie dopatrzy³ siê Luter tak naprawdê „niczego, co by s³u¿y³o chrze¶cijañstwu”, widzia³ „tylko sprawy pieniê¿ne i spory”. „Na to by³oby staæ byle rozbójnika”. A potem zaczê³a siê reformacja z grabieniem na wielk± skalê dóbr Ko¶cio³a katolickiego przez luterañskich ksi±¿±t, „niemieckie królewi±tka”, jak drwi±co nazywa ich Theodor Lessing, przez ksi±¿±t, którzy byli gotowi „przy³±czyæ siê do tego nowego ruchu a¿ do granic w³asnej korzy¶ci”. I przytoczmy jeszcze wyznania zawarte w broszurze zapowiadaj±cej zjazd ewangelików niemieckich w Stuttgarcie w roku 1952: „Nie jest zadaniem ewangelii w jakikolwiek sposób zmieniaæ istniej±c± sytuacjê”.

Klêska wojny ch³opskiej, nad któr± potem wci±¿ ubolewano — a czyni³ to jeszcze Alexander von Humboldt na zamku poczdamskim, tu¿ obok apartamentów króla, z którym codziennie rozmawia³ — nale¿y do tych przekleñstw niemieckiej historii, które okaza³y siê szczególnie brzemienne w skutki. Po³udniowoniemieccy ch³opi pozostali w pañszczy¼nie, a pó³nocnoniemieccy, wed³ug prawa uznani za wolnych, na powrót popadli w ni± i odt±d wszyscy s± nêkani jeszcze brutalniej — a¿ do pocz±tku XIX wieku.

Wojewoda sandomierski chce w 1586 roku, by terroryzowani przez szlachtê ch³opi inflanccy zostali zrównani „przynajmniej z polskimi ch³opami pañszczy¼nianymi”. A zgromadzenie stanów frankowskich zastanawia siê w roku 1583, gdy znowu trzeba zap³aciæ „podatek turecki”, czy „nie by³oby ³atwiej ¿yæ pod rz±dami Turków”. I faktycznie Turcy zaoferowali wêgierskim ch³opom wolno¶æ, w zamian za co ci ostatni chêtnie wyrzekli siê chrze¶cijañstwa.

Na ¦l±sku, w Saksonii, w Prusach dochodzi oko³o roku 1790 do rozruchów ch³opskich. Hrabia Mirabeau opowiada o niewolnej egzystencji pó³nocnoniemieckich robotników rolnych: dziewiêtnastogodzinny dzieñ pracy w lecie i w zimie. Baron vom Stein, który dobrze zna „tych ³ajdaków, niemieckich w³adców”, obserwuje w 1802 roku w Meklemburgii pewnego szlachcica, który traktuje swoich ch³opów jak byd³o. W roku 1812 Friedrich List patrzy nad Renem, Neckarem i Menem na ch³opów pracuj±cych zamiast koni i wo³ów, „ale bez po¿ywnej strawy tych zwierz±t poci±gowych”. Najbiedniejsi mieszkañcy Holsztynu koczuj± razem z chorymi i niemowlêtami pod go³ym niebem albo ¿yj± w oborach. Gdyby jednak nie op³acili podatków, to grozi³a im licytacja i pozbawienie dobytku. Jeszcze w Zgromadzeniu Narodowym 1848 roku w¶ród sze¶ciuset deputowanych znalaz³ siê tylko jeden ch³op.

W Anglii, gdzie a¿ do XVIII wieku miewa siê niewolników, gdzie a¿ po XI wiek rz±dzi kilkaset rodów feudalnych, gdzie do 1832 roku spo¶ród piêtnastu milionów mieszkañców prawo wyborcze posiada czterysta tysiêcy i gdzie jeszcze za czasów Schopenhauera „dwie trzecie narodu nie umiej± czytaæ”, kler i wielcy posiadacze ziemscy odnosz± siê do ch³opów gorzej ni¿ do wszelkiej trzody. Jeszcze w koñcu XIX wieku ch³op jada o po³owê mniej, a pracuje dwa razy wiêcej ni¿ wiê¼niowie w angielskich zak³adach karnych. „W rachunkach arendarza równa siê on zeru” — odnotowuje w roku 1865 pewien oficjalny raport. „Nie obawia siê o przysz³o¶æ, bo niczym nie dysponuje prócz tego, co jest bezwzglêdnie konieczne do ¿ycia. Cokolwiek by siê dzia³o, dla niego nie ma ani szczê¶cia, ani nieszczê¶cia”. Prasa liberalna szydzi bezlito¶nie ze szlachty i pañstwowego Ko¶cio³a anglikañskiego (High Church) w zwi±zku z wysy³aniem do dalekich krajów „misji dla poprawy obyczajno¶ci dzikich ludzi znad Po³udniowego Pacyfiku”. „Odwa¿ê siê teraz zapewniæ — koñczy swój artyku³ pewien korespondent «Morning Chronicle» — ¿e po³o¿enie tych ludzi, ich bieda, ich nienawi¶æ do Ko¶cio³a, ich zewnêtrzna uleg³o¶æ i wewnêtrzne roz¿alenie na dostojników ko¶cielnych, stanowi± regu³ê we wszystkich wiejskich gminach w Anglii, a odmienne okoliczno¶ci s± wyj±tkowe”. Pomaga³y tylko niektóre sekty chrze¶cijañskie. Ale Ko¶ció³ oficjalny — jak pisa³ Marks — wybaczy³by „raczej podwa¿enie trzydziestu o¶miu spo¶ród trzydziestu dziewiêciu artyku³ów wiary ni¿ zamach na jedn± trzydziest± dziewi±t± jego dochodów”.
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 01, 2010, 22:40:44 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #10 : Grudzieñ 01, 2010, 22:43:43 »

 

6. OB£UDA i POLITYKA


http://nwomedia.pl/artykul.php?id=2676


Europa obchodzi³a siê nie lepiej z robotnikami przemys³owymi, o czym ¶wiadczy przede wszystkim sytuacja w kraju pochodzenia wielkiego przemys³u.

Jeszcze w po³owie XIX wieku niejeden „wolny Anglik” stanowi tañsze zwierzê robocze ni¿ staro¿ytny niewolnik. Ci ludzie, pó³nadzy, mieszkaj± w nieprawdopodobnych wrêcz norach na zgni³ej s³omie i ¿ywi± siê zepsutym jedzeniem. Wszêdzie brud, nieczysto¶ci, wilgoæ, umieraj±ce dzieci, chorzy i kalecy, suchoty, tyfus, ¶lepota. Podczas gdy zyski fabrykantów urastaj± do gigantycznych sum, nêdza robotników jest coraz straszliwsza, a w 1834 roku ustawa o biedocie z roku 1601 zostaje zast±piona inn±, w której nie przewiduje siê ju¿ pomocy socjalnej.

Ju¿ William Blake, który uznaje za winnych Ko¶ció³ i pañstwo, s³yszy dobiegaj±cy od kominów i z ulic krzyk nêkanych istot. W 1866 roku mieszka tam dwie¶cie tysiêcy ludzi, „których nêdzne po³o¿enie — jak czytamy w obszernym raporcie Juliana Huntera o zdrowotno¶ci — przekracza wszystko co kiedykolwiek widziano w Anglii”. Torysowska gazeta „Standard” upomina w 1867 roku:

„Przypomnijmy sobie, jak cierpi ta ludno¶æ. Umiera ona z g³odu. I to jest fakt: oczywisty, straszny. Tych ludzi jest czterdzie¶ci tysiêcy […].Na naszych oczach w jednej dzielnicy tej cudownej metropolii tu¿ obok miejsc najwiêkszej w dziejach ¶wiata akumulacji bogactwa, tu¿ obok umiera bezradnie czterdzie¶ci tysiêcy ludzi”. Na nic zdaje siê poszukiwanie pracy i ¿ebranina, bo „miejscowe o¶rodki zobowi±zane do wspierania biednych same siê spauperyzowa³y na skutek ¿±dañ parafii”.

W 1840 roku ¶redni czas ¿ycia robotnika w Liverpoolu wynosi piêtna¶cie lat. W Manchesterze piêædziesi±t siedem procent dzieci robotniczych umiera przed pi±tym rokiem ¿ycia. Dziewiêcio-, dziesiêciolatki nierzadko haruj± bez przerwy po dwadzie¶cia cztery, po trzydzie¶ci sze¶æ godzin. Pêdzi siê ich noc± do fabryk i pejczami zmusza siê ich do zachowania przytomno¶ci umys³u. Jeszcze w 1860 roku zdarzaj± siê listy otwarte domagaj±ce siê ograniczenia czasu pracy do osiemnastu godzin. Dzieci w wieku trzech, czterech lat, zatrudnione przy wyrobie koronek, stoj± na krzes³ach. W zak³adach wikliniarskich miewaj± czêsto mniej miejsca ni¿ pies w swojej budzie. Marks nazywa to „przemian± dzieciêcej krwi w kapita³”. W kopalniach cztero- i piêcioletnie dzieci, razem z mê¿czyznami i kobietami, pó³nagie albo ca³kiem nagie, na ³añcuchach, czo³gaj± siê przez o wiele za w±skie chodniki. Kto siê skar¿y, ten zostaje zwolniony i jako „napiêtnowany” nie dostaje pracy nigdzie indziej. Zmar³ych wyrzuca siê do rowów przydro¿nych i grzebie w jamach, w bagnie. „Wykszta³cenie” tych ludzi jest prawie ¿adne; dostêpuj± jedynie nauki religii.

 

W Irlandii umiera w 1848 roku z g³odu ponad milion ludzi. Dwa miliony emigruj±.

Na ¦l±sku, gdzie katolicy i protestanci s± podjudzani przeciw sobie nawzajem, tkacze popadaj± w coraz gorsz± nêdzê, mimo bardzo ciê¿kiej pracy. Byliby szczê¶liwi — zapewnia w 1844 roku Wilhelm Wolff — gdyby mogli uszczkn±æ co¶ dla siebie z obfitej porcji ziemniaków, któr± dostaj± tuczniki ich chlebodawców. I mieszkaj± w lokalach, w porównaniu z którymi „obora w maj±tku ordynata musi uchodziæ za wytworny apartament”. Chrze¶cijañski rz±d nakazuje st³umienie buntu.

W Kolonii jedna trzecia ludno¶ci trudni siê oko³o roku 1800 ¿ebranin±. W Bawarii doliczono siê pod koniec lat trzydziestych stu czterdziestu piêciu tysiêcy dziewiêciuset dziewiêædziesiêciu trzech ¿ebraków, miêdzy innymi dwudziestu czterech tysiêcy dziewiêciuset sze¶ædziesiêciorga dzieci. Prusy zakazuj± wszystkim wyk³adowcom uniwersyteckim (zreszt± tradycyjnie prawomy¶lnym) prowadzenia dyskusji politycznych.

W latach czterdziestych emigruje z Niemiec rocznie sto tysiêcy, a po roku 1849 dwie¶cie piêædziesi±t tysiêcy ludzi.

We Francji w roku 1801 Napoleon I zawiera konkordat. Bo przecie¿ nie zna nikogo, kto by rozumia³ innych „tak dobrze, jak rozumiej± siê ksiê¿a i ¿o³nierze”. Jest te¿ ¶wiadomy tego, ¿e kiedy ma siê dobre stosunki z papie¿em, to „jeszcze dzi¶ posiada siê w³adzê nad sumieniami stu milionów ludzi”; zacytowa³ to potem Mussolini, gdy zawiera³ uk³ady laterañskie. W roku 1808 Napoleon czyni podstaw± ca³ego kszta³cenia, po pierwsze, nakazy religii katolickiej, po drugie za¶, wiernopoddañczy stosunek do cesarza — to zawsze by³y g³ówne przyczyny nieszczê¶æ narodów europejskich. Oko³o roku 1830 dwie trzecie Francuzów nie jadaj± miêsa. W fabrykach marniej± mê¿czy¼ni, kobiety, dzieci, haruj±c za psie pieni±dze od pi±tej rano do ósmej, dziewi±tej wieczór. ¦redni wiek robotników francuskich wynosi dwadzie¶cia jeden lat.

W roku 1848 tysi±ce z nich gin± w Pary¿u. W Berlinie dochodzi do zamieszek na ulicach. W Badenii, w Poznañskiem i w Pradze zostaj± st³umione powstania. W Rzymie panuje sytuacja zmuszaj±ca papie¿a do ucieczki, a jego minister hrabia Rossi pada ofiar± morderstwa. Po za¿artych walkach reakcjoni¶ci odzyskuj± dla siebie Wiedeñ. Gin± mê¿czy¼ni, kobiety, dzieci. Friedrich Hebbel, ¶wiadek naoczny, nie omieszka³ opowiedzieæ swoich wra¿eñ ksiêciu Schwarzenbergowi: „[…] w ustach zw³ok mê¿czyzn tkwi³y niczym cygara cz³onki tych ludzi; to ju¿ jest co¶, niew±tpiê, ¿e ten fakt zachowa siê w historii”.

Uci¶nieni wszêdzie siê buntuj± i wszêdzie strzela siê do nich, s± wtr±cani do wiêzieñ, zmuszani do emigracji. W ca³ej Europie oparcie dla religii stanowi policja i a¿ po XX wiek pozostaje ograniczona do mo¿liwego minimum liczba uprawnionych do udzia³u w wyborach.

Wiktor Hugo, niegdy¶ ultrarojalista i chrze¶cijanin, wo³a 8 kwietnia1850 roku w Zgromadzeniu Narodowym, gdzie przewagê maj± katolicy: „Powstañcie wreszcie, katolicy, ksiê¿a, biskupi, duchowni, wy, którzy siedzicie w tym Zgromadzeniu Narodowymi których widzê w¶ród nas! Powstañcie! Taka jest wasza rola! Có¿ robicie na tych ³awach?” Jedyna reakcja: ¶miech. W1851 roku zostaj± na rozkaz Napoleona III krwawo st³umione kolejne próby powstañcze. „Ma siê za sob± Ko¶ció³, armiê i banki!” — oto komentarz Wiktora Hugo, wymieniaj±cy wszystko, co i dzi¶ jeszcze rz±dzi ¶wiatem. W 1871 roku zostaje krwawo zlikwidowane nastêpne powstanie — Komuny Paryskiej. W odwecie za rozstrzelanie sze¶ædziesiêciu czterech zak³adników rz±d morduje sze¶æ tysiêcy komunardów.

Ju¿ w po³owie XIX wieku reakcjoni¶ci wszystkich zainteresowanych pañstw pragn± likwidacji europejskiego proletariatu w wielkiej wojnie. Zabiegaj± o to gor±czkowo na pocz±tku XX wieku. Niebawem pojawia siê Chrystus niemiecki, rosyjski, francuski — jeszcze przed 1914 rokiem niemiecki nieprzyjaciel ma po swojej stronie dwadzie¶cia siedem tysiêcy dzia³ Kruppa, natomiast wszystkie patenty I. G. Farben na gazy truj±ce zostaj± sprzedane francuskiemu koncernowi chemicznemu. Co wiêcej, gdy niemieccy ¿o³nierze umieraj± z hymnem na ustach, firma Thyssena, który pó¼niej finansowa³ Hitlera, dostarcza tarcze ochronne dla piechoty, prawie o po³owê taniej do Francji ni¿ na potrzeby armii niemieckiej. W ci±gu jednego tylko pó³rocza 1916 roku niemiecki trust stalowy przekazuje trzydzie¶ci siedem milionów cetnarów stali i ¿elaza do Francji. A Krupp otrzymuje zaraz po zakoñczeniu wojny sto dwadzie¶cia trzy miliony marek w z³ocie za sprzedany przed wojn± do Anglii — za wiedz± niemieckiego Ministerstwa Wojny i z udzia³ami w zysku od ka¿dego granatu! — patent KPz 96/04 na zapalniki do granatów, dziêki czemu firma kwitnie po dzi¶ dzieñ.

A kler spieszy z miejsca na miejsce na ty³ach wszystkich frontów po tysi±ckroæ pochwala masowe wybijanie siê jako „przejaw religijnego uduchowienia”, „odrodzenie religijne, moralne i spo³eczne”, „krucjatê”, „¶wiêt± wojnê”, „s³u¿bê Bogu”, „nakaz naszego Boga”, „wolê bo¿±” itd. Od „Tego chce Bóg!” z czasów wojen krzy¿owych oraz „Tego pragnie te¿ Bóg!” z okresu wojny ch³opskiej, poprzez „wolê bo¿±” podczas pierwszej wojny ¶wiatowej a¿ do „¶wiêtej woli Boga” w czasie drugiej wojny ¶wiatowej. Kto nie brzydzi siê tym chrze¶cijañstwem, ten sam jest takim chrze¶cijaninem. I podczas gdy nad og³upionymi, sprzedanymi g³owami wiernych zderzaj± siê ze sob± bezwstydne frazesy biskupie, jezuickie i protestanckie, zawarte w mnóstwie kazañ i obficie przenoszone na papier, za zabicie jednego tylko ¿o³nierza inkasuje siê ogromn± sumê stu tysiêcy marek, z czego przemys³ zbrojeniowy dostaje ka¿dorazowo sze¶ædziesi±t tysiêcy — czysty zysk. Dwana¶cie milionów poleg³ych.


A wiêc wybuch³a ta wojna. Wreszcie. „Wojnê przygotowywano solidnie i powa¿nie od lat. Przez ca³e lata armia pozostawa³a w nieustaj±cej gotowo¶ci do walki. Ale jednym z najwa¿niejszych kroków przygotowawczych by³ Kongres Eucharystyczny w Wiedniu”. To stwierdza w 1916 roku kto¶ na pewno dobrze poinformowany, austriacki biskup sufragan Waitz, który pó¼niej, w 1938 roku, ju¿ jako ksi±¿ê arcybiskup, razem z kardyna³em Innitzerem z Wiednia chwali wkroczenie Wehrmachtu do Austrii, widz±c w tym spe³nienie „tysi±cletniej têsknoty naszego narodu” [zobacz artyku³ w uStroniu, pt. Hitler a Papiestwo]. W tym samym roku odbywa siê Kongres Eucharystyczny w Budapeszcie, podobnie jak tamten w 1912 roku w Wiedniu, zapowiadaj±cy co¶. Adherent faszystów Eugenio Pacelli wskazuje przy tej okazji, jako legat papieski, na „niebezpieczeñstwo bolszewizmu”. W rok pó¼niej wybucha druga wojna ¶wiatowa, dwadzie¶cia piêæ tysiêcy poleg³ych ka¿dego dnia, dzienne obroty: dwa miliardy marek. W 1960 roku, w jednym z okresów nasilenia zimnej wojny, obraduje Kongres Eucharystyczny w Monachium. Ciesz±cy siê zaufaniem Pacellego (Piusa XII), kardyna³ Spellman, jeden z najaktywniejszych reakcjonistów ¶wiata, prorokuje nadej¶cie czasów, w których obecni w³adcy komunistyczni zostan± zmieceni, leci helikopterem nad ¿elazn± kurtyn± i odprawia dla wojska mszê pontyfikaln± „w¶ród huku dzia³”, nie zapominaj±c o nazwaniu ¿o³nierzy swoimi „drogimi przyjació³mi”. (Ksiê¿a i ¿o³nierze… — wiedzia³ to Napoleon, wiedzia³ to ju¿ nawet Konstantyn). A katolicki federalny minister obrony Strauß, który pragnie, by „okólniki papieskie sta³y siê podstaw± niemieckiego ustawodawstwa”, wyznaje otwarcie: „Jeste¶my po to ¿o³nierzami […] by w³adza przesz³a z r±k ateistów z powrotem w rêce chrze¶cijan”.

Ju¿ ¶redniowieczni krzy¿owcy ¶piewali o chêci ruszenia na Wschód (Nach Ostland woll'n wir reiten…). I papiestwo mia³o w ka¿dym kolejnym stuleciu nadziejê — powtórzmy to za katolikiem de Maistre'em — na przejêcie w spadku rozk³adaj±cego siê trupa Ko¶cio³a wschodniego. Ten tak upragniony cel wydaje siê znowu bliski podczas pierwszej wojny ¶wiatowej, gdy pañstwa centralne, popierane przez Watykan, chc± zdobyæ tereny dla osadnictwa na Wschodzie, na ziemiach polskich, na Ukrainie i nad Ba³tykiem. W czasie drugiej wojny ¶wiatowej wywo³uje entuzjazm kampania rosyjska antyklerykalnych hitlerowców. I te miliony Niemców, którym siê wydaje, ¿e gin± za ojczyznê, zdychaj± tylko za najwiêkszych zbrodniarzy w dziejach ludzko¶ci.

Krótko mówi±c: po tym systematycznym chrze¶cijañskim wychowaniu dla fizycznego i duchownego barbarzyñstwa, kontynuowanym przez pó³tora tysi±clecia, nie mog³o wcale nast±piæ nic innego ni¿ to, co nast±pi³o. Papie¿ Leon XIII nie zawaha³ siê co prawda stwierdziæ w swojej encyklice Immortale Dei z roku 1885: „Wszystko, co sprzyja osobistej godno¶ci cz³owieka, co podtrzymuje równouprawnienie obywateli, wszystko to powo³a³ do ¿ycia, otacza³ trosk± i zawsze chroni³ Ko¶ció³ katolicki”.

Prawdziwe jest jednak twierdzenie przeciwne. Prawda jest taka, ¿e wszystkie udogodnienia socjalne czasów nowo¿ytnych zosta³y stworzone nie przez Ko¶ció³, lecz przeciw niemu. ¯e ludzko¶æ zawdziêcza prawie wszystkie bardziej humanistyczne formy i regu³y wspó³¿ycia ¶wiadomym swojej odpowiedzialno¶ci czynnikom pozako¶cielnym. ¯e Ko¶ció³, jak pisze nie wróg chrze¶cijañstwa, lecz wybitny teolog protestancki, Martin Dibelius, zawsze stanowi³ „stra¿ przyboczn± despotyzmu i kapitalizmu”. „Dlatego te¿ wszyscy, którzy pragnêli poprawy warunków ¿ycia na tym ¶wiecie, musieli — jak wyznaje ten chrze¶cijañski uczony — walczyæ przeciw chrze¶cijañstwu”.

I tak dzieje siê jeszcze dzisiaj…


Opracowano na podstawie ksi±¿ki Karheinza Deschnera: „Opus diaboli” , str. 18-65

¿ród³o: http://www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/zbrodnie/dzieje_zbawienia-1.php

wiêcej artyku³ów w temacie : http://www.rumburak.friko.pl/
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #11 : Grudzieñ 03, 2010, 15:07:51 »

Niedlugo tzw. Boze Narodzenie. , czym jest w rzeczy samej ten czas , to okreslenie i ta data?

Niczym innym jak przesileniem zimowym , tzw. kolejnym narodzeniem sie slonca.
Zatem? Kult solarny? Narodziny Mitry? A moze jeszcze cos innego?

Malenkie spostrzezenie.

http://saurus.pardon.pl/dyskusja/1530343/najwieksze_klamstwo_kosciola
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #12 : Grudzieñ 04, 2010, 21:12:54 »

Ciekawe daty z historii kosciola katolickiego. Warto uwaznie przeczytac i troszke sie zamyslic....



http://wiadomosci.onet.pl/waszymzdaniem/45186,ciekawe_daty_w_historii_kosciola,1,artykul.html
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #13 : Styczeñ 24, 2011, 23:44:58 »

Czym jest i czym zajmowa³ siê i zajmuje Watykan?

Tekst pochodzi z ksi±¿ki "Testament Mesjasza" autorzy; Michael Baigent Richard Leigh Henry Lincoln.
str. 276/280
DZIA£ANIA CIA.


Cz³owiekiem , który chyba  najbardziej przyczyni³ siê do rozbudzenia zainteresowania Ameryki  ruchami na rzecz zjednoczenia Europy ( przysz³ej Unii Europejskiej) , by³ hrabia Richard Coudenhoeve-Kalergi , który w r.1922 za³o¿y³  organizacjê Pan-Europa , pocz±tkowo pod nazw± Pan European Union. Pan -Europa  w okresie miêdzywojennym  by³a organizacjom niezwykle presti¿ow±. Naleza³o do niej wielu  szanowanych polityków, takich jak Leon Blum,Aristide Briand we Francji , Edward Benes w Czechos³owacji  oraz Winston Churchill , Albert Einstein  i tacy luminarze literatury  jak Paul Valery , Miguel de Unamuno, George Bernard Shaw i Tomasz Mann.

Po Anschlussie w w Austrii w r. 1938 Coudenhove -Kalergi w 1940 r. uciek³ do Stanow Zjednoczonych . Tutaj niestrudzenie szuka³ poparcia paneuropejskiego idea³u , twierdz±c stanowczo , ¿e jedno¶æ winna byæ priorytetem  polityki po zakoñczeniu wojny. Zdo³al przekonaæ do swoich pomys³ów  kilku znacz±cych amerykañskich polityków , takich jak WilliamBullitt i senatorowie Fulbrigth i Wheeler. Kiedy Ameryka przyst±pi³a do wojny , niektóre zamierzenia  Coudenhove - Kalergiego pos³u¿y³y  za gotowy plan dzia³ania.By³ on wykorzystany przez OSS , prekursora CIA.

( OSS -pierwotna  struktura s³u¿b specjalnych z której zbudowano CIA)

OSS , czyli Office of Strategic  Serwices ( Biuro Wywiadu Strategicznego) , powsta³o za pomoc± brytyjskiej organizacji MI-6 i SOE
( MI-6 angielskie s³u¿by specjalne SOE brytyjski wywiad)
Jego pierwszym  dyrektorem by³  genera³ William Donovan ( Dziki Bill). Agenci Donovana  stali siê zal±¿kiem powojennej CIA.
Jeden z nich , Allen Dulles by³ dyrektorem CIA od r. 1953  do klêski w Zatoce ¦wiñ, która zmusi³a go do ust±pienia w 1963 r.
Podczas wojny Dulles dzia³a³ w Szwajcarii, utrzymywa³ tam kontakty  z Helmutem Jamesem  von Moltke i Krêgiem Kreisau.

Kiedy William Donovan zosta³  dyrektorem OSS ( pierwotnej CIA) szybko zda³ sobie sprawê ze znaczenia , jakie mo¿e miec Watykan dla operacji wywiadowczych.
W ca³ej Europie w ka¿dym kraju , w ka¿dym mie¶cie , w ka¿dej mie¶cinie i wiosce ( rola spowiedzi) by³y tysi±ce katolickich ksiê¿y.
Tysi±ce katolickich ksiê¿y by³o te¿ kapelanami  w si³ach zbrojnych ka¿dego walcz±cego kraju.
W³a¶ciwie byli oni ju¿ zaanga¿owani w dzia³alno¶æ wywiadowcz± , przekazywali bowiem informacje do wewnêtrznej komórki wywiadowczej w Watykanie.
Jeden z czterech szefów  Watykañskiego wywiadu  by³ monsignore Giovanni Montini -  pó¼niejszy  Papie¿ Pawe³ VI .
Z tego w³a¶nie powodu Donovan postanowi³ nawi±zaæ bliski kontakt z Watykanem.

Wkrótce po przyst±pieniu Ameryki do wojny  Donovan nawi±za³ kontakty z ksiêdzem Felixem Morlionem , za³o¿ycielem europejskiej katolickiej s³u¿by wywiadowczej  zwanej Pro Deo ( dla Boga)  ... ( tak jak by Bogu by³a potrzebna s³u¿ba wywiadowcza na ziemi...) , maj±cej sw± bazê w Lizbonie.
Pod opiek± Donovana Pro Deo przenios³o swoj± kwaterê g³ówn± do Nowego Jorku , a OSS ( pierwotne CIA) podjê³o siê finansowania jego operacji.
Kiedy Rzym zosta³ wyzwolony w 1944 r.Donovan i Morlion umie¶cili  Pro Deo w Watykanie.
Tutaj mia³o szczególnie dogodn± pozycjê do czerpania informacji  od katolickich ksiê¿y ( spowied¼ oraz duszpasterskie wizyty w domach) , którzy dawniej lub w owym czasie przebywali w Niemczech , albo w niemieckich silach zbrojnych.

Szczególnie cennym  ¼ród³em okazali siê jezuici, dziêki swojemu wyrafinowanemu wyszkoleniu , rygorystycznej dyscyplinie i sprawnej organizacji.

W okresie powojennym Stany Zjednoczone szybko zaczê³y czerpaæ korzy¶ci z aparatu zorganizowanego przez Donovana. W 1948 r. przed planowanymi wyborami we W³oszech  , ¶wie¿o sformowana CIA przeprowadzi³a skomplikowan± tajn± operacj± , której celem by³o odebranie komunistom szans na zwyciêstwo.
Pod patronatem Jamesa Angletona , by³ego szefa komórki  OSS ( matka CIA)  w Rzymie  i pó¼niejszego dyrektora  kontrwywiadu CIA , potajemnie przekazywano  chrze¶cijañskim demokratom  miliony dolarów  a ogromne fundusze do gazet i innych  o¶rodków propagandy .
Ten sposób postêpowania by³ stosowany z równie dobrym skutkiem we Francji.

Jak ju¿ stwierdzili¶my wizyta doktora  Józefa Retingera  w Stanach Zjednoczonych , jako przedstawiciela Ruchu Europejskiego
, doprowadzi³a do stworzenia  29 marca 1949 r.American Committee on a United Europe , czyli AC UE. Jego przewodnicz±cym zosta³ William  Donovan wiceprzewodnicz±cym za¶  by³y szef komórki OSS ( pó¼niejszej CIA) w Szwaicarii Allen Dulles. Sekretarzem by³ George S. Franklin , który pe³ni³ funkcjê   dyrektora tajnej Rady do Spraw Stosunków  Zagranicznych ( Council on Foreig Relations), a pó¼niej koordynatora Komisji Trójstronnej.
Dyrektorem naczelnym AC UE by³ agent CIA Thomas Braden, pó¼niejszy szef Departamentu Organizacji  Miêdzynarodowych tej¿e agencji.
ACUE kierowany przez tych¿e ludzi wzi±³  pod swoje skrzyd³a  Ruch Europejski Józefa Retingera.
Fundusze amerykañskiego Departamentu  Stanu  by³y dyskretnie przekazywane  do  centrali  Ruchu Europejskiego w Brukseli.
Zwi±zek Radziecki rozszerza³ swoje  wp³ywy w Europie Wschodniej , rozpoczê³a siê epoka zimnej wojny.
Ruch Europejski w pierwotnym zamy¶le wspieraj±cy jedno¶æ europejsk±  zosta³ wprzêgniêty  w budowê "bastionu  przeciwko komunizmowi".
W takiej w³a¶nie atmosferze zaczê³y rozkwitaæ  tajne organizacje.

Józef Retinger  i inni cz³onkowie Ruchu Europejskiego  , finansowani czê¶ciowo przez CIA  , nawi±zali kontakty z ksiêciem Bernhardem z Holandii , z premierem W³och  i z Colinem  Gubbinsem , by³ym dyrektorem  brytyjskiego SOE ( s³u¿by wywiadowcze). Razem z ówczesnym dyrektorem CIA genera³em Walterem Bedellem  Smithem utworzyli  grupê doradców  , która spotka³a siê po raz pierwszy w maju 1954 r. w Hotelu de Bilderberg w holenderskim miasteczku  Oosterbeec. Tak narodzi³y siê konfederacje  bilderbergskie.

CIA podejmowa³a  tak¿e w³asne inicjatywy dla poparcia akcji prowadz±cych do  umocnienia " bastionu przeciwko komunizmowi".
Przywódcy polityczni , partie polityczne , grupy nacisku , zwi±zki , gazety  i wydawcy o orientacji  dostatecznie prozachodniej  i antykomunistycznej otrzymywali poka¼ne subsydia .
Tylko w latach piêædziesi±tych  we W³oszech wydawano  oko³o   20-30 milionów rocznie   dla wsparcia dzia³alno¶ci kulturalnej , programów m³odzie¿owych , publikacji i rozmaitych grup katolickich.
Przedsiêwziêcia sponsorowane przez ko¶ció³ np. misje i sierociñce , by³y czêsto sponsorowane przez CIA .
Pieni±dze CIA trafia³y te¿ do wielu biskupów  i pra³atów  , w ¶ród których by³ przysz³y papie¿ Pawe³ VI.

Oczywi¶cie Partia Chrze¶cijañsko -Demokratyczna pozostawa³a w centrum uwagi, trzeba bowiem pamiêtaæ , ¿e ojciec przysz³ego papie¿a Giorgio Montini  w 1919 r.  by³ wsól za³o¿ycielem  , która pó¼niej przekszta³ci³a siê  w Partiê Chrze¶cijañsko - Demokratyczn± , a jego starszy brat by³ senatorem z jej ramienia.....

cd...
« Ostatnia zmiana: Styczeñ 24, 2011, 23:58:43 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: O KOSCIELE KATOLICKIM....
« Odpowiedz #14 : Styczeñ 24, 2011, 23:51:26 »

magia , polityka i KRK....

Tekst pochodzi z ksi±¿ki "Testament Mesjasza" autorzy; Michael Baigent Richard Leigh Henry Lincoln.
str. 276/280

cd.

Ruch europejski doktora  Józefa Retingera tak¿e aktywnie dzia³a³ we W³oszech  na rzecz konsolidacji  CIA i Watykanu .Retinger uzyska³ poparcie doktora Luigiego Geddy , swego przyjaciela , który by³ konsultantem medycznym  papie¿a  Piusa XII , a tak¿e szefa Azione Cattolica , czyli Akcji Katolickiej , popieraj±cej Partiê Chrze¶cijañsko - Demokratyczn±. Za po¶rednictwem Geddy Retinger  móg³ tak¿e  pozyskaæ przysz³ego papie¿a Paw³a VI, a Akcja Katolicka   zaczê³a otrzymywaæ fundusze CIA.
Kontakty miêdzy CIA a Watykanem  zacie¶ni³y siê  w 1963 r. , kiedy  po ¶mierci Jana XXIII papie¿em zosta³ Pawe³ VI.
Jak wspomnieli¶my , Giovanni Montini , arcybiskup Mediolanu  utrzymywa³ ³±czno¶æ z agencj± ju¿ wcze¶niej  i podczas wojny wspó³pracowa³  z amerykañskimi s³u¿bami wywiadowczymi przekazuj±c informacje z Watykanu  do OSS ( matki CIA)
Po wojnie przekaza³ CIA obszerne dossier  zawieraj±ce listê  ksiê¿y  aktywnie uczestnicz±cych  w ¿yciu politycznym kraju.
Owe dokumenty by³y wykorzystywane  w 1960 r.  i wp³ynê³y na wynik wyborów we Wloszech.

Zwi±zek miêdzy Watykanem i CIA trwa do dzisiaj
. Wedlug Gordona  Thomasa i Maxa  Gordona - Wittsa w listopadzie  1978 r.  dosz³o do  nieoficjalnego spotkania  papie¿a Jana Paw³a II i szefa  komórki CIA w Rzymie.   

Wynikiem tego spotkania by³a  ugoda , na mocy której  papie¿ regularnie otrzymywa³  cotygodniowy skrót  informacji  wywiadowczych z CIA.
Nie zosta³o powiedziane  , co CIA otrzyma³a w zamian  , ale czytelnik  mo¿e sam siê domy¶liæ.

Czyli nast±pi³a bardzo bliska wspó³praca Jana Paw³a II  z CIA!


Kolejnym niezwykle wp³ywowym  sojusznikiem  CIA  w Ko¶ciele by³ kardyna³  Francis  Spellman z nowego Jorku. W 1954 r.  pracowa³ bezpo¶rednio  dla CIA w Gwatemali , pomaga³ zorganizowaæ tam zamach stanu zaplanowany przez  przez agencjê.
Spellman  by³ tak¿e zamieszany w sprawy we W³oszech  odegra³ pierwszoplanow± rolê  w pozyskaniu od rz±du  amerykañskiego  wielkich sum pieniêdzy  na u¿ytek Ko¶cio³a rzymskokatolickiego.
£±czy³a go za¿y³a znajomo¶æ  z Bernardino  Nogar±  , mozgiem Banku Watykañskiego, i z hrabi±  Enrico Galeazzim , który wraz z Michele  Sindon±  sprawowa³  nadzór nad  watykañskimi inwestycjami  i bankowo¶ci±  we wczesnych latach sze¶ædziesi±tych . To wla¶nie kardyna³  Spellman  w 1963 r.  pierwszy zwróci³ uwagê papie¿a   na ksiêdza  Paula Marcinkusa  z Chicago. W  1971 r. Marcinkus , wówczas ju¿ arcybiskup , by³ dyrektorem Banku Watykañskiego , bliskim przyjacielem  Sindony  i Roberto Calviego z lo¿y masoñskiej  P2 i rzekomym cz³onkiem tej lo¿y.

Czas powstania masoñskiej lo¿y P 2  nie jest pewny , ale przypuszcza siê , ¿e zosta³a utworzona   na pocz±tku lat sze¶ædziesi±tych. Bez wzglêdu  na to , jakie by³y pierwotne za³o¿enia , jej ultraprawicowy  wielki mistrz  Licio  Gelli  szybko wprowadzi³ lo¿ê  do grona organizacji  stanowi±cych  "bastion  przeciw komunizmowi". Niektórzy jej cz³onkowie  otrzymali  hojne subsydia z CIA.  Poprzez ludzi takich jak  Calvi  i Sindona  lo¿a  masoñska P2  przekazywa³a  antykomunistycznym  instytucjom  w Europie  i Ameryce £aciñskiej  fundusze  z Watykanu  i CIA .
Calvi  twierdzi³ ¿e  osobi¶cie  zorganizowa³ transfer  dwudziestu milionów dolarów  z Watykanu dla "Solidarno¶ci" w Polsce , a niektórzy  s±dz±  , ¿e ca³kowita suma  przeznaczona  dla "Solidarno¶ci"  przekroczy³a  sto milionów  dolarów.
Zanim oskar¿ono go o morderstwo , Michele Sindona by³ nie tylko finansist±  masoñskiej lo¿y P2 , ale równie¿ doradc±  Watykanu  do spraw inwestycji.
Pomaga³ Ko¶cio³owi sprzedaæ jego w³oskie aktywa  i zainwestowaæ  w Stanach Zjednoczonych.
Przekazywa³ fundusze CIA " przyjacio³om"  w Jugos³awii oraz greckim pu³kownikom , zanim przejêli w³adze w 1967 r.
Przerzuca³ tak¿e miliony dolarów  na fundusz  chrze¶cijañskich demokratów we W³oszech.

Kiedy masoñska lo¿a P2 trafi³a na pierwsze strony ¶wiatowych gazet , skandal zwi±zany  z jej ogromnymi wp³ywami  w ¶ród  najwy¿szych dostojników  rz±du ,  policji  i finansjery  uderzy³ przede-wszystkim  we W³ochy.
 David Yallop  twierdzi³  jednak , ¿e "od³amy lo¿y masoñskiej  P2  istniej±  jeszcze dzi¶ w Argentynie ,  Wenezueli ,  Paragwaju , Boliwii , Francji  Hiszpanii , Portugalii i Nikaragui.
Aktywni cz³onkowie s± nawet  w  Szwajcarii i USA.
Lo¿a masoñska P2 jest powi±zana z mafi± we W³oszech , na Kubie  i USA oraz wieloma re¿imami  wojskowymi  w Ameryce £aciñskiej i ugrupowaniami neofaszystowskimi. . Lo¿a masoñska P2 jest bardzo ¶ci¶le zwi±zana z  z CIA.
Jej kontakty siêgaj± w g³±b Watykanu.
Wspólny mianownik tworz± najwyra¼niej  nienawi¶æ i strach przed komunizmem.

Obecnie uznaje siê powszechnie  , ¿e masoñska Lo¿a P2  chocia¿ potê¿na i wp³ywowa , by³a ( i prawdopodobnie nadal jest)   pod kontrol±  jakie¶ wy¿ej  , bardziej tajemniczej  w³adzy , która przekazuje instrukcje  za po¶rednictwem  wielkiego mistrza lo¿y.
Wed³ug w³oskiej komisji parlamentarnej  badaj±cej tê sprawê  organizacja dzia³aj±ca  za kulisami  masoñskiej lo¿y P2 znajduje siê  "poza  granicami W³och". Na  jej temat snuto  wiele  spekulacji  , zarówno wiarygodnych  jak i nieprawdopodobnych.

Jedni uto¿samiali j± z amerykañsk± mafi±, drudzy z KGB lub inn± agencj± wywiadowcz±  z europy Wschodniej .
Niektórzy sugerowali  nawet , ¿e kryje siê  za ni± Prieure de Sion.
W 1979 r. dziennikarz  Mino Pecorelli - by³y cz³onek masoñskiej lo¿y P2 , który  po k³ótni  z Gellim  wyst±pi³  z niej  - wskaza³ na CIA . Dwa miesi±ce pó¼niej zosta³ zamordowany.

W marcu  1981 roku policja w³oska  przeprowadzi³a rewizjê  w willi Licio  Gelliego. Odkry³a pe³ny spis cz³onków lo¿y  , oraz katalog  archiwum wielkiego mistrza, samego archiwum jednak nie znalaz³a. Najwidoczniej by³o wa¿niejsze od spisu cz³onków.
Niektóre pozycje katalogu zosta³y opublikowane we w³oskich gazetach.
W ¶ród nich by³o Opus Dei i Giulio Andreotti , pod ówczesny w³oski minister  spraw zagranicznych i rzekomy cz³onek Prieure  de Sion.
 W katalogu  figurowa³a tak¿e organizacja oficjalnie znana  jako Suwerenny  i Militarny Zakon ¦wi±tyni  w Jerozolimie , która , twierdzi , ¿e wywodzi siê w prostej linii od templariuszy.

Koniec rozdzia³u.
« Ostatnia zmiana: Styczeñ 24, 2011, 23:53:36 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
Strony: [1] 2 3
Skocz do:  

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

homofriends wrzeciono meute-de-loups pomorska sith