Strony: [1]

POCHODZENIE CZLOWIEKA.

  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
POCHODZENIE CZLOWIEKA.
« : Marzec 26, 2009, 16:20:50 »

Wielosc linni pochodzeniowych?

Moim zdaniem nie ma zadnych dwoch ras, jest tylko JEDNA podzielona na dwie opcje. Jak plus i minus na jednej prostej. Maja inne cele inne zapatrywania na przyszlosc, ale sa DZIECMI TEGO SAMEGO STWORCY.Jedni sa agresywni i wladczy drudzy pokojowi wspoldzialajacy. Roznia sie poziomem rozwoju DUCHOWEGO. Bo WIEDZE TEORETYCZNA W KAZDEJ DZIEDZINIE POSIADAJA IDETYCZNA.
Jedni wykorzystuja ja dla wladzy i wladania, drudzy dla rozwoju i zycia w pokoju.

Przekazywanie takich pokreconych informacji sluzy budowaniu strachu i niezgody, konkurecjonalnosci.Tworzeniu wielu opcji , ktorymi mozna rozgrywac swoje gierki. Do czasu, musi nastapic konfrontacja. W trakcie ktorej odslonia sie INTECJE , czyste , lub pokretne korzystania z wiedzy.

Kiara U¶miech U¶miech
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: POCHODZENIE CZLOWIEKA.
« Odpowiedz #1 : Marzec 26, 2009, 16:39:03 »

Czy opowiesci o naszym pochodzeniu sa prawdziwe?

age

age

Radoslaw a skad masz pewnosc ze ten wykres przedstawia prawde? Zazwyczaj wiekszosc  informacji opiera swoje twierdzenia na przekazanych przez kogos odbieranych. Ale naprawde nie wiesz iz sa one  w 100% prawdziwe, za miesiac, pol roku, czy rok okazac sie moze iz wykres taki zrobil ktos inspirowany podszeptami "jakiegos opiekuna" , w okreslonym celu.
Raczej analizuj tresc przekazywanych informacji. Wiesz jaki jest dobry sposob? Ja to robie od tylu, szukam celu przekazu, co on zrobi ? jaki jest koncowy efekt? Jezeli taki efekt koncowy jest taki  sam dla kilku grup ( nie istotne sa poczatkowe informacje, ktorymi "mydla oczy" , bo one sluza tylko realizacji tego koncowego celu) , to dla mnie pod tymi niby sprzecznymi ideologiami JEST JEDNA I TA SAMA GRUPA.
To jest niezle zabezpieczenie, bo widzisz zdekonspirowana jedna powie; no my was uprzedzalismy ze tamci sa zli a my dobrzy, i tak po kolei. Az ktoras z najwieksza iloscia "punktow" dotrze zwyciesko do celu.
W sumie to nie ma znaczenia ze tamte "odpadly" , wcale nie odpadly, byly srodkiem ochraniajacym ta jedna, ktora jest kwitesecja wszystkich. To taka taktyka niby ofiary. Cel uswieca srodki Mrugniêcie
Wiesz ja jestem przygotowana do odkrywania takich matactw, mnie nie zwioda piekne slowa, ani oczernianie innych grup.Tego nie robia ci ktorym zalezy na dobrze nas wszystkich. Oni operuja systemem wartosci w ktorym nie ma takich matactw, jest jasno podany cel, DOBRO WSZYSTKICH LUDZI, nie wybranych naznaczonych grup..
Samo rozwoj z WOLNA WOLA oparty na wysokim systemie wartosci.Naprawde to nam  wystarczy.
Kiara
« Ostatnia zmiana: Marzec 26, 2009, 16:43:06 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: POCHODZENIE CZLOWIEKA.
« Odpowiedz #2 : Marzec 26, 2009, 16:45:12 »

Pochodzenie informacji.

Mysle ze ta ukladanka jeszcze cie zadziwi Radoslawie, moim zdaniem nie tak to wyglada. Informacja jest kodowanym nosnikiem w pamieci , lub wkladana do niej w trakcie chanelingow. Ja tez znam osobiscie kogos kto byl i jest zrodlem niesamowitych autentycznych przekazow.Naprawde potwierdzajacych sie w naszej rzeczywistosci. Ale ja nie mam zaufania mimo wszystko do ich 100% autentycznosci, wiesz ze nasza rzeczywistosc jest caly czas modyfikowana w zaleznie od naszej swiadomosci? Codziennie, tak wiec nie wiesz czy cala wiedza dzisiejsza, byla naprawde wiedza znana nam wczoraj. To niesamowite, ale zmiana oprogramowania jest bardzo szybka.To co jest wykasowane z pamieci po prostu juz nie istnieje, jest wiedza na dzisiaj.
Badz uwazny, sa dwa czasy w ktorych pewne grupy maja dostep do naszych mozgow, a to tylko biologiczny komputer....

Kiara Cool Co¶ Mrugniêcie
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: POCHODZENIE CZLOWIEKA.
« Odpowiedz #3 : Marzec 02, 2010, 12:05:02 »

PRZEBUDZENIE SIE SWIADOMOSCI INDYWIDUALNEJ.

Swiadomosc osobowosciowa

Czym jest swiadomosc osobowosciowa? Czy jest nikim , obserwatorem jedynie , ktory w milczeniu obsrwuje slowo ust i czyn rak? Czy jest bezmyslnym robotem , ktory urzycza swojego systemu zycia materji?

Nie ona istniala od zawsze i stniala bedzie wiecznie. Przebudzona z dlugiego snu wlasnej nieswiadomosci , odkryla ze jest , jest na planie dziejacych sie obok zdarzen. Usmiechala sie soba cala do spiacych jeszcze braci i siostr , a w usmiechu poczula radosc , cieplo innych usmiechow , ktore jeszcze drzemaly.
Wowczas to oprucz odczowania obudzila sie mysl , a co jest obok mnie? Otworzyla szeroko oczy swojego istnienia i zobaczyla braci i siostry skupione  w snie  otulone  pierwotnym plasem  milosci , w cieple usmiechu , w trwaniu dobra.
Ocean milosci utulal wszystkie swiadomosci ,byl bezkresna jednia otulania.
Wowczas to malenka swiadomosc nowo narodzona na drodze odkrywania siebie poszybowala wirem mysli dalej , gdzies dalej od przytulenia sistry. I stalo sie , razem ze swoja swiadoma juz osobowoscia przeniosla sie mysla ,  koncentrujac swoja energie w inny piekny zakatek milosci. Odkryla ze chociaz jest tak samo to ciutke inaczej , inne swiadomosci mialy inna barwe , inny zapach , inny dzwiek i inna swiatlosc.A nawet ich teperatura byla inna , emanowaly inne cieplo niz jej.

Nasza cudownie przebudzona swiadomosc odkryla iz posiada mysli i ze jej mysli sa uczuciami , ktorymi radosnie tula i dotyka napotkane po drodze siostry i braci.
Dla jednych byl to subtelny powiew w milosnym uniesieniu , dla innych wichura uczuc, to bylo wprost niesamowite. Pojawily sie pierwsze mysli i doznania w kntakcie z innymi swiadomosciami ,  odczucia ich uczuc.
Oszolomiona swoimi odkryciami unosila sie w tancu milosci chcac czynic dobro , chcac radowac soba innych  i radowac sie innymi swiadomosciami. Jej dotyk czesto wybudzal je ze snu nieswiadomosci indywidualnej , one tez zaczely odkrywac siebie , jak nasza prekursorka.
W oceanie milosci zaczelo budzic sie zycie z uspienia , kazdy chcial kazdemu podarowac przytulenie i cieplo , chcial powitac siostry i braci. Energia , ktora zaczely tworzyc wirujace swiadomosci stawala sie coraz wieksza i wieksza..

Nasza iskierka  swiadomosci rozrastala sie osiagala coraz wieksza moc i piekniejsza barwe , odkryla iz mysl tak naprawde potrafi wszystko , odkryla iz jej mysl to ONA , iz inne swiadomosci to inne mysli  inny swiat mysli i uczuc.

Fruwala jak kolorowy motyl siadajac obok innych swiadomosci , obudzil sie w niej instynkt poznawania , zeby go zrealizowac potrzebna byla tylko mysl chcenia.
Myslala i myslala tworzac swoje bogactwo mysli , kochala wszystkich , nauczyla sie juz bycia inna w stosunku do roznych swiadomosci  by nie zaburzac ich osobistego swiata , tak innego jak jej.

Pierwszy akt w Zaswiatowym zyciu rozbrzmiewal symfonia uczuc i barw , wszystko stawalo sie mozliwe , tworzyla to  wszechobecna milosc.

Swiadomosc odkryla iz jest ENERGIA posiadajaca moc , ktora daje jej mnustwo mozliwosci ,zyje w przepieknym swiecie uczuc ciepla i swiatla , ze nie jest sama i ze inne swiadomosci ( chociaz podobne do niej) sa inne.Inaczej odczowaja , inaczej mysla i posiadaja inna wibracje osobista.A nawet inaczej pacha , maja inny osobisty dzwiek, ba i zupelnie inaczej dotykaja.

Byly to bardzo wazne odkrycia , uswiadomila sobie wowczas , ze istnieje OSOBOWOSC , ktora jest domena kazdej wybudzonej swiadomosci.

Piesn o zyciu grala w jej rozswietlonej duszy osobista melodie , spiewala osobista poezje checi doswiadczania siebie z innymi swiadomosciami.

Tak zaczelo sie zycie na poziomie czysto duchowym z uswiadomieniem sobie indywidualnosci osobowosciowej , ktora posiadamy do dzisiaj , i posiadac bedziemy wiecznie.


Kiara
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: POCHODZENIE CZLOWIEKA.
« Odpowiedz #4 : Maj 13, 2010, 09:56:17 »

ROD I IRYD Pierwiastki o indywidualnosci zenskiej i meskiej.

http://gwiazdy.com.pl/component/content/article/5363-biay-proszek-zota-panaceum-i-generator-owiecenia


Tu jest chyba caly artykul na temat rodu i irydu.

http://www.wykop.pl/ramka/64254/atomy-duszy/
« Ostatnia zmiana: Maj 13, 2010, 10:16:54 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: POCHODZENIE CZLOWIEKA.
« Odpowiedz #5 : Maj 13, 2010, 10:19:54 »

Wyk³ad Davida Hudsona - jego przygoda z proszkiem.

http://wolnemedia.net/nauka/bialy-proszek-zlota-cz-4/

TAJEMNICZY BIA£Y PROSZEK

David Hudson

Wyk³ad wyg³oszony 28 lipca 1995 roku w Portland w stanie Oregon. Niniejszy tekst pochodzi z australijskiego dwumiesiêcznika Nexus, vol. 3, nr 5, (sierpieñ-wrzesieñ 1996). Tytu³ oryginalny “White Powder Gold: a Miracle of Modern Alchemy".

Nazywam siê David Hudson. Jestem od trzech pokoleñ mieszkañcem Phoenix1 wywodz±cym siê ze starej osiad³ej w jego okolicach rodziny. Jeste¶my rodzin± o bardzo konserwatywnych pogl±dach i nigdy nie przysz³o mi do s³owy, ¿e kiedykolwiek bêdê robi³, to co teraz robiê. W latach 1975-1976 bardzo rozczarowa³em siê amerykañskim systemem bankowo¶ci. By³em w³a¶cicielem maj±cej 70000 akrów (28 350 hektarów) powierzchni farmy po³o¿onej w dolinie Yuma w pobli¿u Phoenix. By³em facetem du¿ego formatu. Do uprawy tej ziemi zatrudnia³em oko³o 40 robotników. Mia³em w banku otwart± liniê kredytow± do wysoko¶ci 4 milionów dolarów. Je¼dzi³em Mercedesem i mia³em dom o powierzchni 15 000 stóp kwadratowych (l 394 metry kwadratowe). By³em Kim¶ przez du¿e “K".

W roku 1975 zaj±³em siê analiz± naturalnych produktów pochodz±cych z terenów, na których po³o¿ona by³a moja farma. Musicie pañstwo wiedzieæ, ¿e w Arizonie mamy problem ze zbyt du¿± zawarto¶ci± sodu w glebie. Gleba ta, przypominaj±ca kolorem czekoladowe lody, wygl±da z wierzchu jak chrzêszcz±cy pod nogami czarnoziem. Nie wch³ania wody i sód nie jest z niej wyp³ukiwany. Nazywamy j± tu czarn± ziemi± alkaliczn±.

Radzili¶my sobie z tym problemem w ten sposób, ¿e w arizoñskich kopalniach miedzi kupowali¶my dziewiêædziesiêciotrzyprocentowy kwas siarkowy. Dla ciekawo¶ci podajê, ¿e stê¿enie kwasu w akumulatorach samochodowych wynosi od 40 do 60 procent. Stê¿enie u¿ywanego przez nas kwasu wynosi³o 93 procent, czyli by³o bardzo wysokie. Przywozili¶my ten kwas na farmê cysternami i zakwaszali¶my nim ziemiê w ilo¶ci 30 ton na jeden akr. Nastêpnie rozk³adali¶my na gruncie sze¶ciocalowe (15 cm) paski, które zag³êbia³)' siê weñ na g³êboko¶æ od 3 do 4 cali (7,5-10,0 cm). Po nawodnieniu – w Arizonie nic nie wyro¶nie bez nawodnienia – grunt ulega³ w wyniku dzia³ania kwasu spienieniu – musowa³. Prowadzi³o to do przekszta³cenia czarnych gruntów alkalicznych w grunty alkaliczne bia³e, rozpuszczalne w wodzie. W ten sposób mo¿na by³o w ci±gu pó³tora lub dwóch lat doprowadziæ ziemiê do stanu umo¿liwiaj±cego uprawê.

W czasie przekszta³cania tego gruntu w ziemiê uprawn± wa¿ne by³o utrzymanie wysokiej zawarto¶ci wapnia w postaci wêglanu wapnia. Wêglan wapnia buforuje dzia³anie kwasu siarkowego. Je¶li nie ma wystarczaj±cej ilo¶ci wêglanu wapnia kwasowo¶æ gleby spada, pH obni¿a siê do 4-4,5, co powoduje zwi±zanie wszystkich ¶ladowych mikroelementów i je¶li uprawia siê na przyk³ad bawe³nê, to wyrasta ona do pewnej wysoko¶ci, a nastêpnie przestaje rosn±æ. W czasie aplikowania tych ¶rodków do ziemi bardzo wa¿ne jest pamiêtanie o wszystkich elementach, które siê w niej znajduj± – ile jest w niej ¿elaza, wapnia etc.

W czasie badania sk³adu gruntu natknêli¶my siê na pewien materia³, którego nikt nie potrafi³ zidentyfikowaæ. Zaczêli¶my badaæ jego pochodzenie i stwierdzili¶my, ¿e bierze siê on z pewnych tworów geologicznych. Doszli¶my do wniosku, ¿e, czymkolwiek on jest, najlepiej bêdzie badaæ go w miejscu, gdzie jest go najwiêcej.

Zabrali¶my go do laboratorium chemicznego, rozpu¶cili¶my i otrzymali¶my krwistoczerwony roztwór. Kiedy jednak doprowadzili¶my go do str±cenia za pomoc± sproszkowanego cynku, otrzymali¶my czarny osad, którego nale¿a³o siê spodziewaæ w przypadku pierwiastka szlachetnego, który po chemicznym wyizolowaniu go z kwasu nie podlega powtórnemu w nim rozpuszczeniu.

Wyizolowawszy tê substancjê z czarnej ziemi alkalicznej, wysuszyli¶my j±. U¿yli¶my do tego celu du¿ego porcelanowego lejka Buchnera wys³anego papierowym filtrem. Substancja osiad³a na filtrze tworz±c warstwê grubo¶ci oko³o 1/4 cala (0,635 cm). Nie mia³em wtedy do dyspozycji pieca suszarniczego, wiêc skorzysta³em z ciep³a dostarczanego przez arizoñskie s³oñce, które podgrza³o j± do temperatury oko³o 115 stopni, dziêki czemu przy wilgotno¶ci powietrza wynosz±cej 5 procent wysch³a bardzo szybko.

Po wyschniêciu substancja ta nagle wybuch³a. Eksplozja ta nie przypomina³a ¿adnej z tych, jakie widzia³em w swoim ¿yciu, a mia³em ju¿ do czynieni z ró¿nymi materia³ami wybuchowymi. Nie by³o ani eksplozji ani implozji. Wygl±da³o to tak jakby kto¶ jednocze¶nie odpali³ oko³o 50000 ¿arówek b³yskowych – puff!... i po wszystkim. Cala substancja zniknê³a, podobnie jak i filtr, za¶ lejek pêk³.

Wzi±³em wiêc nowiutki o³ówek, który jeszcze nie by³ temperowany, postawi³em go pionowo obok lejka i zacz±³em suszyæ kolejn± próbkê tej substancji. Kiedy ponownie nast±pi³ wybuch, okaza³o siê, ¿e o³ówek zosta³ spalony w oko³o 30 procentach, ale nie przewróci³ siê. Ca³a próbka znowu zniknê³a. Nie by³a to wiêc ani eksplozja, ani implozja. By³o to co¶ w rodzaju potê¿nego b³ysku ¶wiat³a. Wygl±da³o tak, jakby kto¶ postawi³ ten o³ówek obok kominka i po 20 minutach stwierdzi³, ¿e z jednej strony on dymi i jednocze¶nie pali siê z obu stron. Tak w³a¶nie wygl±da³ on tu¿ po b³ysku. Najbardziej zastanawia³o mnie to nieoczekiwane zachowanie tej substancji. Odkryli¶my, ze je¶li wysuszy siê j± bez dostêpu ¶wiat³a s³onecznego, nie wybucha, a je¶li na s³oñcu – wybucha,

Nastêpnie wziêli¶my trochê tej substancji, wysuszonej bez dostêpu ¶wiat³a s³onecznego, i poddali¶my procesowi redukcji w tyglu. Reakcjê tê przeprowadzili¶my w porcelanowym tyglu w kszta³cie fili¿anki, do którego w³o¿yli¶my nasz proszek zmieszany z o³owiem i innymi topnikami i podgrzewali¶my, dopóki o³ów nie uleg³ stopieniu. Dziêki temu zabiegowi metale ciê¿sze od o³owiu pozostaj± w nim, a l¿ejsze wyp³ywaj± na wierzch. Na tej zasadzie opiera siê znana od setek lat metoda ogniowego oznaczania metali szlachetnych. W jej wyniku z³oto i srebro pozostaj± w o³owiu, za¶ wszystkie pozosta³e lekkie pierwiastki wyp³ywaj± z niego. Jest to wypróbowana metoda analizy metali.

Nasza substancja przemie¶ci³a siê na dno roztopionego o³owiu, jakby by³a z³otem lub srebrem. Zdawa³a siê mieæ wiêksz± od niego gêsto¶æ. Nastêpnie zlali¶my szlakê, która nie mog³a zawieraæ ¿adnych pierwiastków szlachetnych, po czym odlali¶my o³ów. Okaza³o siê wówczas, ¿e nasza substancja uformowa³a na dnie roztopionego o³owiu wyra¼nie oddzielaj±c± siê od niego zwart± grudkê. Kiedy nastêpnie umie¶ci siê o³ów w kupelce z popio³em kostnym, o³ów wsi±ka w popió³, pozostawiaj±c na wierzchu grudkê z³ota i srebra. Wykonali¶my identyczn± operacjê i równie¿ uzyskali¶my grudkê, która powinna by³a sk³adaæ siê z mieszaniny z³ota i srebra.

Przekazali¶my j± do zbadania wszelkim mo¿liwym prywatnym laboratoriom chemicznym i wszêdzie uzyskali¶my jednobrzmi±c± odpowied¼: “To jest wy³±cznie z³oto ze srebrem". Wszystko w porz±dku, tylko ¿e kiedy umie¶ci³o siê próbkê tej substancji na stole i uderzy³o w ni± m³otkiem, rozpryskiwa³a siê, jakby by³a ze szk³a, a przecie¿ jak dot±d nie s± znane ¿adne stopy z³ota i srebra, które nie by³yby kowalne. Z³oto i srebro rozpuszczaj± siê w sobie i tworz± trwa³e stopy. Oba metale s± miêkkie i ich stop równie¿. Je¶li to, co otrzymali¶my, by³o mieszanin± z³ota i srebra, to powinno byæ miêkkie i kowalne. Stop z³ota i srebra mo¿na rozwa³kowaæ, zrobiæ z niego nale¶nik. Nasza próbka natomiast rozpryskiwa³a siê jak szk³o. Powiedzia³em wiêc:

— Dzieje siê tu co¶, czego nie rozumiemy. Co¶ bardzo niezwyk³ego. Có¿ wiêc zrobili¶my. Ano oddzielili¶my chemicznie z³oto i srebro i jako pozosta³o¶æ otrzymali¶my spor± ilo¶æ jakiej¶ czarnej substancji. Kiedy da³em j± do analizy laboratoryjnej, powiedziano mi, ¿e to mieszanina ¿elaza, krzemionki i aluminium.

— To niemo¿liwe — stwierdzi³em — to nie mo¿e byæ ¿elazo, krzemionka i aluminium. Po pierwsze, kiedy ju¿ zostanie wysuszona, nie da siê jej rozpu¶ciæ w ¿adnym kwasie lub zasadzie. Nie rozpuszcza siê w dymi±cym kwasie siarkowym, siarkowo-azotowym czy solno-azotowym. Kwasy te rozpuszczaj± nawet z³oto, ale nie potrafi± rozpu¶ciæ naszej czarnej substancji.

Uwa¿a³em, ¿e zachowuje siê ona bardzo dziwnie i ¿e musi istnieæ wyt³umaczenie tego zachowania. Jednak nikt nie potrafi³ mi jego podaæ.

Uda³em siê przeto na Uniwersytet Cornella i powiedzia³em:

— Panowie, mamy zamiar wydaæ trochê forsy na rozwi±zanie tej zagadki. Wynaj±³em w koñcu pewnego doktora z tej uczelni, który uwa¿a³ siê za specjalistê od pierwiastków szlachetnych, bowiem s±dzi³em, ¿e mamy tu do czynienia z którym¶ z nich.

Powiedzia³em mu krótko:

— Chcê siê dowiedzieæ co to takiego.

Zap³aci³em mu i wróci³em da Arizony, on za¶ przyjrza³ siê naszym dotychczasowym ustaleniom i stwierdzi³:

— Mamy w Cornell urz±dzenie zdolne do wykrywania stê¿eñ rzêdu jednej miliardowej. Proszê mi daæ próbkê tego materia³u do zbadania w Cornell, a powiem panu, z czego siê ona sk³ada, pod warunkiem ¿e nie jest to chlor, brom lub który¶ z l¿ejszych pierwiastków, bowiem w takim przypadku nie jestem w stanie wykonaæ odpowiedniej analizy. Je¶li jednak jest to pierwiastek ciê¿szy od ¿elaza, to znajdziemy go.

Niestety, kiedy przyjecha³em po wyniki, o¶wiadcz)'! mi, ¿e to wy³±cznie ¿elazo, krzemionka i aluminium. Zapyta³em go wówczas:

— Doktorze, czy zna pan jakie¶ laboratorium chemiczne, które mogliby¶my wynaj±æ?

— Tak — odrzek³ doktor.

— Zatem chod¼my tam.

Pracowali¶my w laboratorium przez resztê dnia i uda³o nam siê oddzieliæ ca³± krzemionkê, ca³e ¿elazo i aluminium. To, co pozosta³o, stanowi³o 98 procent ca³ej próbki – i to mia³o byæ to nic.

O¶wiadczy³em wówczas:

— Niech pan spojrzy, mogê to wzi±æ do rêki, mogê to zwa¿yæ, mogê przeprowadziæ reakcje chemiczne. To jest co¶. Wiem, ¿e to jest co¶. To nie jest nic. A on na to:

— Widma absorpcyjne i emisyjne nie zgadzaj± siê z tym, co zosta³o zaprogramowane w naszych przyrz±dach.

Odpowiedzia³em mu, ¿e to jest jednak co¶ i ¿e zamierzam dowiedzieæ siê, co to takiego.

— Panie Hudson — odrzek³ doktor — gdyby przydzieli³by pan nam stypendium w wysoko¶ci 350 000 dolarów, mogliby¶my zleciæ naszym dyplomantom dok³adne zbadanie tej próbki.

Zap³aci³em temu facetowi 22000 dolarów, poniewa¿ twierdzi³, ¿e potrafi zbadaæ wszystko, ale jak siê okaza³o, nie potrafi³. Nawet nie zaproponowa³ zwrotu choæby czê¶ci tej sumy, w zwi±zku z czym powiedzia³em mu:

— Proszê pana, nie wiem, ile pan tu p³aci ludziom. Je¶li o mnie chodzi, p³acê robotnikom na farmie minimalne pobory i za 350000 dolarów mogê uzyskaæ znacznie wiêcej ni¿ pan. Dlatego wracam do siebie i postaram siê wykonaæ to zadanie sam.

Wróci³em do Phoenix ca³kowicie rozczarowany nauk± uniwersyteck±. Nie wywar³y na mnie wra¿enia doktoraty tamtych ludzi. By³em zdegustowany lud¼mi, którym p³aci³em pieni±dze. Odkry³em, ¿e to potê¿ny system, który generuje dyplomantów produkuj±cych du¿± ilo¶æ zapisanego papieru, z którego nic nie wynika. Mimo to rz±d p³aci im za ka¿dy papierek, jaki zapisz±, dziêki czemu dostaj± pieni±dze proporcjonalnie do ilo¶ci zapisanego papieru. Wszyscy twierdz± to samo, ¿e otrzymuj± nagrodê za to, co napisali, i zabieraj± siê do zapisywania kolejnego papieru. Kiedy siê cz³owiek dowiaduje, co siê teraz robi na uniwersytetach, doznaje g³êbokiego rozczarowania.

Prowadz±c poszukiwania na w³asn± rêkê, dowiedzia³em siê, ¿e w okolicy Phoenix mieszka cz³owiek, który jest specjalist± od spektroskopii i przez wiele lat pracowa³ w zachodnioniemieckim Instytucie Spektroskopii. Przez jaki¶ czas pracowa³ jako g³ówny specjalista do spraw spektroskopii w spó³ce Lab Test w Los Angeles, która zajmuje siê budow± sprzêtu spektroskopowego. By³ tym, który projektowa³, a nastêpnie sprawdza³ w dzia³aniu te urz±dzenia. Powiedzia³em sobie: “Oto w³a¶ciwy cz³owiek. Jest nie tylko technikiem, ale wie równie¿ jak dzia³aj± te urz±dzenia".

Uda³em siê do niego z rosyjsk± ksi±¿k±, któr± podarowa³ mi cz³owiek od analizy p³omieniowej. Nosi³a ona tytu³ Chemiczna analiza pierwiastków z grupy platynowców i by³a napisana przez Ginzburga i jego wspó³pracowników. Wydana zosta³a przez Akademiê Nauk ZSRR. Pisa³o w niej, ¿e w celu wykrycia tych pierwiastków nale¿y poddaæ je wy¿arzaniu przez 300 sekund.

Bior±c pod uwagê, ¿e niektórzy z pañstwa nigdy nie mieli do czynienia z spektroskopi±, pragnê wyja¶niæ, ¿e proces ten polega na tym, ¿e bierze siê wêglow± elektrodê z wg³êbieniem na jednym koñcu, do którego wk³ada siê badany materia³, po czym zbli¿a siê do niej drug± elektrodê i inicjuje ³uk elektryczny. W powsta³ej w ten sposób wysokiej temperaturze w ci±gu 15 sekund wypala siê wêgiel i elektroda znika wraz z próbk±. Tak wiêc wszystkie laboratoria w naszym kraju wykonuj± piêtnastosekundowe wy¿arzanie i podaj± jego wynik jako miarodajny. Zdaniem uczonych z Akademii Nauk ZSRR temperatura wrzenia wody ma siê tak do temperatury wrzenia ¿elaza, jak ta ostatnia do temperatury wrzenia tych pierwiastków.

Jak wszystkim wiadomo, silnik samochodowy nagrzewaj±c siê nie przekroczy temperatury wrzenia wody dopóty, dopóki w ch³odnicy znajduje siê woda. Je¶li kto¶ podgrzewa³ wodê w garnku na p³ytce, wie doskonale, ¿e garnek nie osi±ga temperatury wiêkszej od temperatury wrz±cej w nim wody. Ale kiedy woda wygotujê siê, jego temperatura zaczyna bardzo szybko rosn±æ.

Analogicznie jest z t± próbk±. Dopóki jest w niej ¿elazo, dopóty nie przekroczy ona temperatury wrzenia ¿elaza. Dopiero kiedy ono wyparuje, mo¿na podnosiæ temperaturê dalej. Dosyæ trudno jest poj±æ, ¿e co¶ topi±cego siê i wrz±cego w tak wysokiej temperaturze, jak ma to miejsce w przypadku ¿elaza, mo¿e spe³niaæ w stosunku do innych pierwiastków rolê wody, ale tak w³a¶nie jest. Aby zrealizowaæ nasz cel, musieli¶my zbudowaæ komorê wy¿arzania, w której elektroda w os³onie argonowej zapobiegaj±cej jej kontaktowi z tlenem lub powietrzem pozwoli³aby na wy¿arzanie próbki nie przez 15 sekund, ale przez 300 sekund, który to czas by³ zdaniem Akademii Nauk ZSRR konieczny do oznaczenia sk³adników naszej próbki.

Byli¶my dobrze przygotowani – mieli¶my wska¼niki pK, okre¶lili¶my standardy, zmodyfikowali¶my urz±dzenie, wykonali¶my wszystkie analizy niezbêdne do uzyskania wyniku i oznaczyli¶my wszystkie linie spektralne na mierz±cym trzy i pó³ metra instrumencie. Te wymiary pokazuj±, jak du¿y musia³ byæ nasz pryzmat, który s³u¿y do tworzenia linii spektralnych. Dla porównania podam, ¿e wiêkszo¶æ uniwersytetów pos³uguje siê przyrz±dami wielko¶ci 1,5 metra. Nasz mia³ 3,5 metra. By³a to ogromna maszyna, która zajmowa³a prawie ca³y gara¿. Mia³a oko³o 30 stóp (9 m) d³ugo¶ci i prawie 9 stóp (2,7 m) wysoko¶ci.

Przejd¼my jednak do konkretów. Kiedy rozpoczêli¶my do¶wiadczenie, w ci±gu pierwszych 15 sekund uzyskali¶my potwierdzenie istnienia ¿elaza, krzemionki i aluminium, ¶ladowych ilo¶ci wapnia, sodu i tytanu. Potem, pod koniec pierwszych 15 sekund, odczyty urwa³y siê. Nic nie pojawi³o po kolejnych 20, 25, 30 i 40 sekundach. Minê³o 45, 50, 55, 60, 65 sekund i wci±¿ nic siê nie pokazywa³o. Patrz±c na elektrodê przez kolorowe szk³o, widaæ by³o jednak, ¿e wci±¿ znajduje siê na niej ma³a kuleczka jakiej¶ bia³ej substancji, lecz mimo to nie pojawia³y siê ¿adne odczyty.

Po 70 sekundach, dok³adnie jak to opisywa³ podrêcznik Akademii Nauk ZSRR, ukaza³ siê odczyt palladu a potem platyny. Po platynie wyst±pi³ rod, po rodzie ruten, potem iryd, a na koñcu osm.

Nie wiem, czy w przypadku innych ludzi jest tak samo, jak by³o w moim przypadku, ale je¶li mam byæ szczery, nie mia³em pojêcia co to za pierwiastki. Wiedzia³em, ¿e w grupie platynowców w okresowym uk³adzie pierwiastków znajduje siê sze¶æ pierwiastków – nie tylko platyna. Nie odkryto ich jednocze¶nie, lecz by³y stopniowo dodawane. S± to odrêbne pierwiastki, tak jak odrêbne s± ¿elazo, kobalt i nikiel. Ruten, rod i pallad to tak zwane lekkie platynowce, za¶ osm, iryd i platyna to ciê¿kie platynowce.

Dowiedzieli¶my siê, ¿e cena rodu wynosi oko³o 3 000 dolarów za uncjê2, z³ota – 400 dolarów, irydu – 800 dolarów, a rutenu – 150 d
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 21, 2010, 23:42:13 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: POCHODZENIE CZLOWIEKA.
« Odpowiedz #6 : Maj 13, 2010, 11:12:49 »

Co jest wazne?



"Czy wiecie pañstwo, ¿e ponad piêæ procent ciê¿aru suchej masy tkanki mózgowej stanowi± rod i iryd i to w stanie wysokospinowym? ¯e komórki komunikuj± siê miêdzy sob± za pomoc± nadprzewodnictwa? ¯e instytucja o nazwie U.S. Naval Research Facility (Instytut Badañ Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych) wie, ¿e drogi porozumiewania siê miêdzy komórkami wiod± przez nadprzewodnictwo? ¯e zmierzyli oni to zjawisko stosuj±c SQUID-y? Nadprzewodnikowe Kwantowe Urz±dzenia Interferencyjne (Superconducting Quantum Interference Device) wyposa¿one w nadprzewodnikowy pier¶cieñ otaczaj±cy cia³o. Dziêki tym urz±dzeniom stwierdzili, ¿e to w³a¶nie ¶wiat³o przep³ywa miêdzy komórkami, z komórki do komórki i tak dalej. Czy wiecie pañstwo, ¿e wasze impulsy nerwowe nie s± elektryczno¶ci±, ¿e przemieszczaj± siê z prêdko¶ci± bli¿sz± prêdko¶ci d¼wiêku ni¿ ¶wiat³a? Czy wiecie pañstwo, z jak± prêdko¶ci± przemieszcza siê fala nadprzewodnictwa? W³a¶nie z prêdko¶ci± d¼wiêku. To jest w³a¶nie to, co znajduje siê w naszych cia³ach, co nazywamy ¶wiadomo¶ci± i co ró¿ni nas od komputera."

http://www.wykop.pl/ramka/64254/atomy-duszy/
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: POCHODZENIE CZLOWIEKA.
« Odpowiedz #7 : Maj 13, 2010, 14:38:38 »

east napisal na innym forum.

"Z tego , co ja wiem na ten temat ( badania Stuarta Hameroffa ,  University of Arizona http://www.quantumconsciousness.org/deepakchoprainterview.htm  ) wynika, ¿e istniej± ju¿ dwie ( a teraz wg info Kiary nawet trzy ) fizyczne sieci , które dotycz± postrzegania.
Na pewno mamy sieæ neuronow± przewodz±c± ³adunki elektryczne, i na pewno jeste¶my te¿ wyposa¿eni w sieæ , nazwijmy  j± -" ¶wiat³owodow±"  która daje nam mo¿liwo¶æ przesy³u danych z ogromnymi prêdko¶ciami znacznie wiêkszymi ni¿ te, które s± mo¿liwe poprzez klasyczn± sieæ neuronow±. Co wiêcej, w tej sieci "¶wiat³owodowej" zachodz± zjawiska kwantowe. Rzeczy , które postrzegamy definiujemy za pomoc± jednej z tych dwóch sieci. Teraz dochodz± do tego wspomniane powy¿ej badania dowodz±ce, ¿e istnieje równie¿ sieæ wibracji d¼wiêkowych.

Sam Stuart Hameroff tak siê odnosi do tego problemu  :
"
Charakter qualia ( qualia = charakterystyki ) zale¿y od wyboru sposobu podej¶cia do problemu. Konwencjonalne materialistyczne podej¶cie jest takie, ¿e qualia powstaj± w mózgu jako wynik statycznych  obliczeñ miêdzy neuronami. Nie wierzê, ¿e to prawda. My¶lê, ¿e w¶ród obliczeñ dokonywanych przez sieæ nauronow± zachodzi równie¿ nie¶wiadome, zdefiniowane przetwarzanie , ale qualia i ¶wiadomo¶æ s± czym¶ innym - s± uzupe³nieniem  obliczeñ neuronowych, ale nie ca³kiem tym  samym.Dodatkow± cech± jest po³±czenie kwantowej geometrii czasoprzestrzeni. Mo¿e powinni¶my do tego nawi±zaæ, gdy¿  jest to idea Rogera Penrose'a. Zastanówmy siê :  wszech¶wiat sk³ada siê z cz±stek mniejszych od atomów, a miêdzy atomami - z pustki, nico¶ci. Je¶li rozrysuje siê to w skali, o wiele wiele mniejszej ni¿ atomy, poni¿ej poziomu atomowego, a¿ dwadzie¶cia piêæ rzêdów wielko¶ci ni¿ej od atomów to dojdziesz do samego dna na poziom o nazwie skali Plancka, gdzie znajduje siê pl±tanina wzorów, szorstko¶æ, geometrii, informacji.
Nie wiemy jeszcze jak  nazwaæ t± pl±taninê na tym najbardziej podstawowym poziomie kwantowej grawitacji. Ale w jaki¶ sposób  geometria w skali Plancka powoduje powstawanie cech fizycznych, takich jak masa, spin i ³adunek - w tym równie¿ qualia ( charakterystyki ) , uwa¿amy . Prekursor  ¶wiadomo¶ci, lub samej ¶wiadomo¶ci, mo¿e byæ faktycznie osadzony w geometrii skali Plancka - tak jak spin, masa, i które s± przyczyn± istnienia  ¶wiata materialnego. Innymi s³owy, istotne cechy s± wbudowane w ¶wiadomo¶æ wszech¶wiata w jego najbardziej podstawowym poziomie i powtarzaj± siê potem w skali , jak w hologramie , wiêc qualia staj± siê dostêpne dla biologii kwantowej w mózgu.

Penrose mówi, ¿e ¶wiadomo¶æ jest colapsem, szczególnym rodzajem samo-zakrzywienia pró¿ni. Ale zacz±³ z superpozycji, " Jak co¶ mo¿e byæ w dwóch miejscach i stanach w tym samym czasie? " Je¶li powróciæ do idei wielu ¶wiatów, to oznacza, ¿e wszech¶wiat siê rozwija wg geometrii czasoprzestrzeni, i oddziela by formowaæ dwa wszech¶wiaty. Penrose bierze pod uwagê superpozycjê w separacji czasoprzestrzeni, ale twierdzi,  ¿e zamiast odga³êzienia i tworzenia nowych ¶wiatów, podzia³y s± niestabilne, co zawê¿a samo-zakrzywienie do poszczególnych stanów w danym czasie ze wzglêdu na obiektywne granice. Z drugiej strony ,  zwi±zanej z twierdzeniami Goedelsa , Penrose uwa¿a, ¿e na dokonywanie wyborów  wp³ywa osadzanie siê bry³ platoñskich w geometrii skali Plancka  i to jest ten moment, kiedy pojawia siê ¶wiadomo¶æ .

Ostatecznie w naszym modelu stwierdzili¶my zale¿no¶æ synchroniczn± gamma za pomoc±  EEG , który jest najlepszym urz±dzeniem na t± chwilê do pomiaru ¶wiadomo¶ci . Zwykle ludzie operuj± na czêstotliwo¶ci  fal gamma odpowiadaj±cych 40 tu cyklom, ale nie zawsze. Robili¶my testy na tybetañskim mnichu oddelegowanym do wspó³pracy przez Dalaj Lamê w Wisconsin , Davidson`s Lab podczas studiów nad medytacj± . W laboratorium odkryto ,¿e podczas medytacji czêstotliwo¶ci pomiaru fal gamma by³y miêdzy 80, a 100 na sekundê . Wiêc mnisi do¶wiadczaj± wiêcej ¶wiadomych momentów ni¿ reszta z nas w stanie zwyk³ym. To dowodzi, ¿e medytacja w³a¶ciwie przemienia mózg. Mo¿na wiêc powiedzieæ, ¿e stany ¶wiadomo¶ci s± jak fotony w elektromagnetycznym spektrum w którym otrzymujesz wysokoenergetyczne, szybkie, o wysokiej czêstotliwo¶ci fotony w skali ultrafioletu, lub wolniejsze , i d³u¿sze d³ugo¶ci fali jak w podczerwieni. Jest to zakres na którym pracuje ¶wiadomo¶æ . Kiedy medytujemy lub znajdujemy siê w w tzw wy¿szych stanach, podnosimy siê do wy¿szych czêstotliwo¶ci, które daj± równie¿ bardziej intensywne, wy¿sze do¶wiadczenia. To jak przej¶cie z czerwieni do ultrafioletu. Kiedy to siê staje, ¶wiat zewnêtrzny zwalnia z naszej perspektywy. Wiêc ludzie z wypadków samochodowych na przyk³ad informuj±, ¿e kiedy auto siê rozbija to do¶wiadczaj± tego jakby w zwolnionym tempie, przechodz± wówczas z percepcji 40 na 80 ¶wiadomych momentów na sekundê. Wielcy zawodnicy, tacy , jak Michel Jordan twierdz±, ¿e kiedy gra im siê wyj±tkowo dobrze to postrzegaj± ruchy innych zawodników jakby w zwolnionym tempie.

Zatem przej¶cie na inne, wy¿sze platformy postrzegania jest mo¿liwe ju¿ teraz, w chwilach szczególnego skupienia, nastawienia.

Kiedy mogliby¶my mówiæ o tym, ¿e na ten wy¿szy poziom przejdzie ca³a ludzko¶æ ?
Musia³yby zmieniæ siê warunki w skali globalnej, aby to mog³o siê staæ, musia³yby zaj¶æ zmiany na ca³ej planecie. Byæ mo¿e to w³a¶nie siê dzieje, a zwi±zane jest to ze zwiêkszon± aktywno¶ci± naszej Planety - wybuchy wulkanów, trzêsienia ziemi ? Proces siê zacz±³ i jest nieodwracalny." east.
Zapisane
Strony: [1]
Skocz do:  

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

meute-de-loups rozmowcy wrzeciono pomorska voters