Strony: [1]

HISTOHIA MA£¯EÑSTWA.

  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
HISTOHIA MA£¯EÑSTWA.
« : Grudzieñ 31, 2010, 12:46:23 »

Historia malzenstwa.

To bardzo interesujacy temat , naprawde wart uwagi, postanowilam pozbierac troche materialow. Zaczne od tego.

http://shaumbra-creations.blogspot.com/search/label/Jezus
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 30, 2011, 17:37:44 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: HISTOHIA MALZENSTWA.
« Odpowiedz #1 : Czerwiec 30, 2011, 13:58:24 »

Dodaæ nale¿y i¿ w ro¿nych regionach by³y bardzo ró¿ne obyczaje zwi±zane z ma³¿eñstwem.
Warto je poznaæ by lepiej zrozumieæ przesz³o¶æ ale równie¿ wspó³czesno¶æ , która zosta³a na jej bazie stworzona.
warto skorzystaæ z tej wiedzy by zrozumieæ przekazy religijne.


http://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwa
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: HISTOHIA MA£¯EÑSTWA.
« Odpowiedz #2 : Marzec 29, 2015, 11:27:08 »

   
 Kultura » Etnologia

Ma³¿eñstwo w staro¿ytno¶ci [1]
Autor tekstu: Joanna ¯ak-Bucholc
   

Androgyn czyli po³owa i ca³o¶æ

Kiedy mówimy o swoim mê¿u lub ¿onie, wci±¿ jeszcze u¿ywamy romantycznego okre¶lenia „moja druga po³owa". Jak wiele okre¶leñ, którymi pos³ugujemy siê na co dzieñ nie my¶l±c przecie¿ o ich ¼ród³ach, tak i to ma sw± historiê. I to historiê zas³uguj±c± na uwagê — có¿ bowiem mo¿e byæ bardziej zwi±zane z kondycj± ludzk± ni¿ te obrazy i mitologemy, które mówi± nam o czym¶, co dotyczy wszystkich, jak Narodziny czy ¦mieræ? I Ma³¿eñstwo.

Powiedzmy na pocz±tku o obrazie androgyna [ 1 ]. Mity i ikonografia pochodz±ce z pradawnych czasów to nic innego, jak wyra¿anie pewnych intuicji za pomoc± okre¶lonych, czêsto biologicznych, znaków i symboli. Niektóre z nich mia³y nie¶æ w sobie g³êbok± my¶l ontologiczn± o bosko¶ci zawieraj±cej w sobie wszystko. Byt doskona³y, boski zawiera bowiem w sobie wszystko — zatem równie¿ to, co wydaje siê w formach przejawionych tak zró¿nicowane, jak kobieta i mê¿czyzna. Tak wyrazi¶cie wydawa³oby siê spolaryzowane bóstwa, jak Wielkie Boginie Matki z jednej strony i ich Boscy Ma³¿onkowie z drugiej, nieraz mieli cechy obojnacze. Prze¶wiadczenie o Jedno¶ci bóstwa prowadzi³o do ukazywania boskich ma³¿onków jako Jednej Osoby, jak np. w obrazie indyjskiej boskiej pary Kali i ¦iwy. Inny mit indyjski opowiada jak Prad¿apati zapragn±³ stworzenia i „sta³ siê wielki jak kobieta i mê¿czyzna z³±czeni w u¶cisku". Indyjska Bogini Matka Prithivi tak¿e ma cechy obojnacze. Ba, mia³a je na niektórych wizerunkach nawet arcy¿eñska zdawa³oby siê postaæ Wielkiej Bogini z Bliskiego Wchodu — Astarte. [ 2 ]

Wiele staro¿ytnych tekstów opowiada te¿ o pierwotnej ludzkiej androgyniczno¶ci, na wzór boskiej. W pewnych mitach pierwszym cz³owiekiem by³ Androgyn; albo te¿ Pierwsi Ludzie s± jakby „podwojeniem" siebie - istotami bli¼niaczymi. Ba, w niektórych tekstach rabiniackich twierdzi siê, ¿e Adam/ Ewa razem by³a to istota androgyniczna, któr± rozdzieli³ Bóg... Mit o naszej pierwotnej kondycji jako androgynicznych istot zachowa³ siê jeszcze w „Uczcie" Platona.

Jest pewna opowie¶æ grecka dotycz±ca Tejrezjasza, znanego mo¿e czytelnikom greckich mitów. By³ on niewidomym wieszczkiem, ale zanim nim siê sta³, spotka³a go przygoda, w której przebija prastara my¶l o dope³nianiu siê czy swoistej „przemienno¶ci" pierwiastka ¿eñskiego i mêskiego. Gdy Tejrezjasz szed³ kiedy¶ przez las, natkn±³ siê na dwa spó³kuj±ce ze sob± wê¿e, wetkn±³ pomiêdzy nie sw± laskê wêdrowca, a wtedy natychmiast zosta³ przemieniony w kobietê i w tej postaci ¿y³ wiele lat. Kiedy ponownie odwiedzi³ las, historia siê powtórzy³a, tyle ¿e teraz zosta³ na powrót obdarzony mêsk± postaci±. To tak, jakby Tejrezjasz, aby zostaæ wieszczem i znaæ „wszystkie sprawy" musia³ poznawaæ ¶wiat zarówno od strony mêskiej, jak i kobiecej — bo tylko wtedy mo¿na ogarn±æ ca³o¶æ. Ale jest jeszcze co¶. Orficy wierzyli, ¿e to sama Wielka Bogini przemieni³a siê w wê¿a, by po³±czyæ siê z prastarym, kosmicznym Wê¿em Ofionem, który otacza ¶wiat. Z ich zwi±zku powsta³o kosmiczne Jajo ¦wiata, które roz³upa³ bóg s³oñca Helios, powo³uj±c w ten sposób do ¿ycia wszystkie rzeczy. Obraz spó³kuj±cych wê¿y by³ wiêc ¶wiêty i by³ tabu. W Grecji przygl±danie siê im by³o zakazane, mê¿czyzna który z³ama³ zakaz ponosi³ karê — na siedem lat stawa³ siê kobiet±. Zupe³nie jak Tejrezjasz.

Co ma z tym wspólnego ma³¿eñstwo? Wszak jego zadanie to wej¶cie w kontakt z „drug± po³ow±", poznanie wzajemne, po to, by ka¿dy móg³ poznaæ drugi biegun — inno¶æ drugiej p³ci, a tak¿e by poznaæ j± w sobie samym. Czy¿ nie o tym mówi³ badacz ludzkiej psychiki i ludzkiej kultury C. G. Jung, tworz±c teorie animy i animusa?
Za¶lubiny jako misteria

O ile obraz androgynicznego bóstwa zawiera w sobie my¶l o ³±czeniu przeciwieñstw, o Jedno¶ci, o tyle obraz mitycznych za¶lubin, nios±c w sobie równie g³êbokie tre¶ci, akcentuje nieco inne aspekty. Boskie za¶lubiny stanowi³y prawzór dla za¶lubin ludzkich. W ¶wiecie greckim by³y nimi np. za¶lubiny Persefony z Hadesem. I nie wykluczone, ¿e tam, w staro¿ytnej Egei i Grecji, musimy szukaæ „prawzorca" tak¿e dla naszych zwyczajów — na przyk³ad noszenia przez Pannê M³od± welonu. Wszak ju¿ w staro¿ytno¶ci Pannê M³od± oddawano oblubieñcowi zawoalowan±. Ale dlaczego? Otó¿ ma to wymiar daleko g³êbszy ni¿ by¶my przypuszczali. W tym miejscu musimy wspomnieæ o… misteriach. Nawet i wspomniane przez nas za¶lubiny Persefony z Hadesem to nie jaki¶ jednorazowy akt, choæby i boski, lecz nieustannie ¿ywy symbol prze¿ywany w spo³eczno¶ci rokrocznie w zgodzie z rytmami Natury, i stanowi±cy tre¶æ ¶wi±t greckich zwanych Anakalypteria. Tak¿e w misteriach trackich Kabirów widaæ symbolikê zwi±zan± z kontekstem mitologicznych za¶lubin. Grecy uwa¿ali, ¿e po³±czenie siê w ma³¿eñstwie, które zwali telos gamos, jest wype³nieniem i punktem szczytowym inicjacji, i ¿e ¶wiêto misteriów i ¶wiêto za¶lubin to w³a¶ciwie ró¿ne formy tego samego tematu i tej samej Tajemnicy. Sk±d wiêc wziê³a siê zas³ona na twarzy Panny M³odej? Welon zwano kalyptra i bystry czytelnik zauwa¿y, ¿e rdzeñ tego wyrazu mie¶ci siê te¿ w nazwie ¶wi±t zwi±zanych z za¶lubinami Persefony. Rdzeñ kal- ³±czy siê ze s³owem „Piêkna", a to jeden z przydomków Wielkiej Bogini. Minojska wyspa, dzi¶ zwana Santoryn, kiedy¶ zwa³a siê Kallysti (Kallisti). No, a kto troszkê zna Homera skojarzy to z imieniem nimfy, która wiêzi³a Odyseusza na wyspie: Kalypso. Coraz bardziej prawdopodobne wydaje siê, ¿e Odyseusz bra³ udzia³ w jakiego¶ rodzaju misteriach, w którym donios³± rolê pe³ni³a kap³anka Wielkiej Bogini. To, ¿e Homer w swych dzie³ach zebra³ wiele przedgreckich elementów, w tym minojskich — to ju¿ dla badaczy od dawna oczywiste.

Na pewnym fresku z Santorynu widaæ kobietê w welonie, i niektórzy badacze uwa¿aj±, ¿e by³ on znamieniem dziewcz±t przed inicjacj± (N. Marinatos). I choæ wiemy, ¿e w kulturach „matriarchalnych" jak minojska, dziewczêta podlega³y rytua³om przej¶cia — inicjacji, to jednak mamy za ma³o danych, by mieæ pewno¶æ jak przebiega³y. Zawsze jednak mia³y zwi±zek z Wielk± Bogini±.

Zatem — Panna M³oda. Wszak ona dla zewnêtrznego ¶wiata pojawia siê jako „obraz" wielkiej tajemnicy — Tej, której prawdziwego oblicza nie znamy. Jest jakby form± „wcielenia" Wielkiej Bogini. Welon tê tajemniczo¶æ symbolizowa³. Ale jest jeszcze co¶. Panna by³a w fazie przej¶cia z jednego stanu do drugiego, a skoro tak, z wielokrotn± si³± „dzia³a³y" w niej si³y sacrum — dobrodziejskie, ale i niebezpieczne; welon zatem móg³ stanowiæ swoiste odgrodzenie od potencjalnej gro¼by, jaka mog³a stanowiæ Panna (zreszt± dotyczy to te¿ Pana M³odego). A „od drugiej strony" — zawoalowanej kobiecie zas³ona na twarzy mówi³a: oto spowija ciê ciemno¶æ, zagadka, kiedy z niej wyjdziesz, gdy kto¶ podniesie zas³onê, urodzisz siê na nowo, bêdziesz innym cz³owiekiem...

Dawniej ma³¿eñstwo nawet w warstwie akcesoriów wyra¼nie nawi±zywa³o do misteriów i inicjacji, tajemnicy, sacrum, poetyki mitycznej. Przenoszenie na wy¿sze piêtro „zwyk³ego", fizycznego zwi±zku dwojga ludzkich istot otwiera³o now± p³aszczyznê. Za¶lubiny to jeszcze jedna forma, która wprowadza³a ³ad w ¿ycie jednostki, na¶laduj±c ³ad ponadjednostkowy.

Ale trzeba jeszcze powiedzieæ o specyficznej formie za¶lubin — o doskonale znanej badaczom staro¿ytno¶ci instytucji „¶wiêtych za¶lubin", tzw. hieros gamos. Tu „¶wiêto¶æ" za¶lubin ma inne nieco znaczenie ni¿ „¶wiêto¶æ" ¶lubu, o którym powiedzieli¶my wy¿ej. Hieros gamos bowiem to nie by³ ¶lub ³±cz±cy odt±d ¿ycie dwojga ludzi. Hieros gamos by³ aktem seksualnym wpisanym w kontekst sacrum, by tak rzec - „globalnie", by³ w swej istocie aktem za³o¿ycielskim w tym sensie, ¿e odtwarza³ boskie z³±czenie siê Boga i Bogini, daj±c na nowo p³odno¶æ, urodzaj, rozkwit. W Atenach w czasie ¶wi±t zwanych Antesteriami, kiedy zbierano winogrona, zbo¿e dojrzewa³o na polach i rozkwita³y kwiaty — odbywa³y siê radosne ¶wiêta, w trakcie których Dionizos w osobie g³ównego archonta ³±czy³ siê ze sw± ma³¿onk±. Archont czyli kap³an by³ w Atenach - gdzie monarchii nie by³o ju¿ przecie¿ od dawna — t± osob±, która mimo up³ywu lat zachowa³a tytu³ „Króla", i w której przetrwa³ splendor w³adzy sakralnej pradawnych królów-kap³anów. Takich, jakimi byli np. w Sumerze. Gdy w Sumerze zbli¿a³ siê Nowy Rok i trzeba by³o „odnowiæ" czy inaczej na nowo ustanowiæ ¶wiat, w komnacie zikkuratu, ozdobionej zielon± ro¶linno¶ci± królowa, namiestniczka Wielkiej Bogini ³±czy³a siê w seksualnym akcie z królem, namiestnikiem Boskiego Ma³¿onka. Ale kto wie czy nie mo¿na by siêgn±æ jeszcze g³êbiej w przesz³o¶æ w poszukiwaniu genezy „¶wiêtych za¶lubin"? Có¿ bowiem widzimy na plakietce z najstarszego (prócz Jerycha) miasta ¶wiata Çatal Hüjük: oto po jednej stronie z³±czona w mi³osnym u¶cisku para, po drugiej — ta sam± postaæ kobieca z dzieckiem. Mówimy tu o… VII tys. p.n.e. Có¿, czy plakietka ta rzeczywi¶cie ukazuje „¶wiête ma³¿eñstwo" nie wiadomo, ale jest to bardzo prawdopodobne.

W innych nieco kontekstach, choæ maj±cych wiele wspólnego z sumeryjskimi „¶wiêtymi za¶lubinami" (choæby wiarê, nieco „magiczn±", i¿ dziêki ludzkim dzia³aniom pobudzi siê do dzia³ania Naturê) ujawnia siê sens niektórych zwyczajów ludowych. Nieoceniony Eliade pisze, ¿e w wielu krajach, gdy zbli¿a siê wiosna, urz±dza siê specyficzne uroczysto¶ci: zawody, które wy³aniaj±c najsilniejszego, najlepszego — zwyciêzcê, mia³y jednocze¶nie pobudziæ moc drzemi±c± w przyrodzie. U naszych s±siadów Sasów jeszcze w XIX w. 1 maja lub w Zielone ¦wi±tki przynoszono z lasu drzewka, którymi strojono domy (tzw. „maik"), najwiêksze za¶ pozbawiano ga³êzi i ustawiono w centrum wsi. Na górze zawieszano smako³yki, za¶ m³odzieñcy starali siê wdrapaæ po s³upie, by zdobyæ je, a co wa¿niejsze — chwa³ê zwyciêscy. Na ¦l±sku w dniu Zielonych ¦wi±tek urz±dzano wy¶cigi konne, a tego, który je wygra³ zwano "królem" Zielonych ¦wiatek, a jego wybrankê "królow±". Odbywa³a siê koronacja „króla", który na czele korowodu przemierza³ wie¶, potem za¶ rozpoczyna³ tañce. Wiêkszo¶æ tradycji europejskich zawiera takie i podobne uroczysto¶ci majowe maj±ce zwi±zek z symbolika ma³¿eñstwa. Nie bez g³êbszych wszak przyczyn zwyciêzców w rozmaitych zawodach zwano: Królem i Królow±, Panem i Pani±, Narzeczonym i Narzeczon±.… W rolniczych spo³eczno¶ciach jeszcze do niedawna zdarza³o siê, i¿ para m³oda ³±czy³a siê seksualnie w bru¼dzie na zaoranym polu, by pobudziæ si³y Natury i staæ siê ¿ywym obrazem pierwotnego kosmogonicznego zwi±zku Nieba („króla") z Ziemi± („królow±").

1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy czêsto wybieraj± te¿:
Poligamia, prawo naturalne i boskie zamys³y
Ma³¿eñstwo: od ¶wieckiego do konkordatowego

 Przypisy:
[ 1 ] Androgynia — religiozn. dwup³ciowo¶æ, atrybut archaicznych bóstw manifestuj±cy pe³niê, pojmowan± jako jedno¶æ przeciwieñstw; archetyp androgyna, zw³. jako boskiego protoplasty rodzaju ludzkiego, wystêpuje w wielu staro¿. mitologiach (np. egip., ind., Australii i Oceanii), a tak¿e w ¿yd. filozofii kabalistycznej jako Adam Kadmon; androgyniczn± postaci± jest te¿ ¦wiatowid przedstawiony w górnej czê¶ci s³upa przechowywanego w Muzeum Archeol. w Krakowie [MNEP PWN 2000]
[ 2 ] Asztarte (Aszera) — grecka Astarte, syryjska Atargatis (mitologia fenicka i kananejska), bogini mi³o¶ci i p³odno¶ci, czczona jako dziewica i jednocze¶nie bogini-matka (fenicki odpowiednik babiloñsko-asyryjskiej Isztar). Równie¿ patronka wojowników. Opiekunka fenickiego miasta Berytos (obecnie Bejrut), jej kult (wg Biblii) istnia³ tak¿e w Sydonie (obecnie Sajda). Z kultem Asztarte ³±czy³a siê prostytucja sakralna. Prostytucja sakralna: zwi±zana z kultem bóstw mi³o¶ci, p³odno¶ci i macierzyñstwa. W staro¿ytno¶ci uprawiana przede wszystkim u ludów Wschodu w sanktuarium bóstwa: w Babilonii — bogini Isztar. W Fenicji — Asztarte. W Persji — Anahita. W Azji Mniejszej (Frygia) — Wielka Macierz (Kybele) i Attis. W Grecji prostytucja sakralna wystêpowa³a w kulcie Afrodyty (m.in. Korynt, góra Eryks na Sycylii). Uprawia³y prostytucjê sakraln± hierodule (po grecku - "niewolnice ¶wi±tynne"). Prostytucja sakralna znana by³a równie¿ w Indiach, gdzie przy ¶wi±tyniach hinduistycznych praktykowa³y j± tzw. bajadery (dewadasi).

« Etnologia   (Publikacja: 29-07-2003 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)


http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2571

cd.....
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: HISTOHIA MA£¯EÑSTWA.
« Odpowiedz #3 : Marzec 29, 2015, 11:30:14 »


   
cd....
   
      
 Kultura » Etnologia

Ma³¿eñstwo w staro¿ytno¶ci [2]
Autor tekstu: Joanna ¯ak-Bucholc
   

Rodzaje, formy i prawa

Wy¿ej powiedzia³am o ideach, „poezji" mitycznej zwi±zanej z ma³¿eñstwem, teraz wiêcej uwagi nale¿a³oby po¶wiêciæ normom spo³ecznym, czyli — praktyce.

Wiele ³±czy nas z Indiami, wiêcej ni¿ by¶my siê spodziewali, za¶ wspólnota jêzykowa i obyczajowa siêga wspólnej praindoeuropejskiej przesz³o¶ci. Tak te¿ kultury Grecji i Indii maj± sporo wspólnych cech. Ot, na przyk³ad zwyczaj wi±zania r±k parze m³odej (oczywi¶cie to w ca³ym ¶wiecie do¶æ rozpowszechniony obyczaj) znany by³ tak¿e w dalekich Indiach, gdzie z³±czenie prawych d³oni m³odej pary by³o obrzêdem symbolizuj±cym zawarcie ma³¿eñstwa „w ogóle" i zwano go panigrahana. Obrzêd ten, za¶wiadczony ju¿ w Wedach, by³ znany wielu ludom indoeuropejskim i przechowa³ siê do czasów dzisiejszych — twierdzi badaczka kultury indyjskiej prof. H. Wa³kówska („Forma zawierania ma³¿eñstw w Indiach staro¿ytnych").

W indyjskich za¶lubinach istotna by³a tak¿e tzw. ceremonia „siedmiu kroków", w trakcie której m³odzi trzykrotne okr±¿ali ogieñ. Ale okazuje siê, ¿e nie jest to specyfika Indii — zwyczaj ten znany by³ te¿ w Rzymie.

A jednak to Indie wydaj± siê wymarzone dla badañ zwi±zanych z ma³¿eñstwem. To istna kopalnia — gdzie¿ indziej zachowa³y siê dok³adne opisy obrzêdowe dla.… a¿ o¶miu form zawierania ma³¿eñstw?! (W tym cztery bramiñskie ortodoksyjne, a cztery tolerowane, a wywodz±ce siê z czasów przedaryjskich; zatem i przedbramiñskich, kiedy Indie kultywowa³y religie Wielkiej Bogini).

Inaczej ni¿ w starszych kulturach Sumeru, Egiptu, Krety dziewczyna w spo³eczeñstwach Indii i Grecji z epoki, gdy plemiona Indoeuropejczyków dawno ju¿ okrzep³y w swych nowych ojczyznach, raczej nie mia³a ¿adnych praw. W³adza ojca w Indiach by³a tak daleko posuniêta, ¿e móg³ swe dzieci nawet sprzedaæ; tak te¿ by³o w prawie rzymskim. Kobieta ca³kowicie „nale¿a³a" do ojca, a potem do mê¿a. St±d jeszcze i w naszych czasach podczas ceremonii ¶lubnej ojciec prowadzi³ za rêkê sw± córkê — Pannê M³od±, a gest jakim pod o³tarzem uroczy¶cie wk³ada³ jej d³oñ w d³oñ mê¿a to w istocie gest przekazania mu jej pod opiekê. Przecie¿ kobieta ani na chwilê nie mog³a byæ samodzielna — przechodzi³a bezpo¶rednio spod w³adzy ojca i braci pod w³adzê mê¿a, a potem ewentualnie syna. Jej g³ówna rola zreszt± — to w³a¶nie urodziæ syna.

W niektórych zwyczajach czy zabytkach literackich pojawia siê ¶lad poliandri. W Grecji jeszcze d³ugo po nap³ywie Dorów zachowa³y siê ¶lady wielomêstwa np. w Sparcie. W Indiach natomiast najs³ynniejszym zwi±zkiem poliandrycznym by³ zwi±zek ksiê¿niczki Draupadi z piêcioma braæmi opisany w "Mahabharacie", ale przecie¿ sporo tropów mo¿na wy¶ledziæ w obyczajowo¶ci lokalnej, bajkach czy folklorze. ¦lady „matriarchatu" zachowa³y siê nawet w ksiêgach prawnych, wzmiankuj±cych np. o formie ma³¿eñstwa zwanej gandharva czy o zwyczaju svajamvara. By³y one ¿ywe na zachodzie Indii, czyli tam, gdzie Ariowie id±cy z pó³nocnego-wschodu dotarli najpó¼niej; tam, gdzie rozwin±³ siê nie maj±cy nic wspólnego z braminizmem buddyzm i d¿inizm; tam, gdzie przetrwa³y relikty z czasów cywilizacji Indusu.

¦lub gandharva polega³ na absolutnie dobrowolnej umowie, opartej wy³±cznie na mi³o¶ci miêdzy dwojgiem ludzi. Kobieta by³a tu równa mê¿czy¼nie. A wszêdzie tam, gdzie zachowa³y siê ¶lady równo¶ci kobiet dopuszczalna by³o monogamia (nigdy za¶ poligamia), dozwolony by³ rozwód, dzieci nie wchodzi³y automatycznie do rodu ojca, za¶ osobisty maj±tek kobiety nie dziedziczy³ po jej ¶mierci m±¿, lecz córka lub dalsza rodzina ¿ony.

Mo¿e jedn± z najbardziej interesuj±cych pozosta³o¶ci po czasach, w których kobiety mia³y wysoki status spo³eczny i samodzielno¶æ jest wspomniana wy¿ej svajamvara. Zwyczaj ten sprowadza³ siê do tego, ¿e to kobieta wybiera³a mê¿a, ba! szuka³a go nieraz obje¿d¿aj±c ca³y kraj. Co ciekawe, jeszcze wci±¿ np. u niektórych ludów indonezyjskich to kobieta ma prawo wybieraæ mê¿a; u indyjskich (ale nie zwi±zanych z religi± hindusk±) ¦antalów mo¿e wybrañca nawet nagabywaæ, udaæ siê do niego do domu z prezentami i o¶wiadczeniem, ¿e chce zostaæ jego ¿on±, i tkwiæ tam tak d³ugo, a¿ zgodzi siê j± po¶lubiæ. W mitach wyspiarzy Pacyfiku z kolei kobiety samodzielnie wyprawia³y siê ³odziami w poszukiwaniu odpowiednich mê¿ów.

W toku spo³ecznych przemian zwyczaj svajamvary ulega³ zmianom i potem to ojciec dziewczyny organizowa³ zjazdy zalotników. Na takich zjazdach odbywa³y siê przeró¿ne zawody. Na przyk³ad nale¿a³o napi±æ wielki, ciê¿ki ³uk i wypu¶ciæ strza³ê. Seksualne konotacje ³uku musimy niestety zostawiæ na boku, ale to naprawdê nie przypadek, ¿e taka forma zawodów by³a czêsta na przed¶lubnych spotkaniach. S³ynna para hinduizmu Rama i Sita pozna³a siê w³a¶nie w trakcie svajamvary, gdy ojciec Sity król D¿anaka og³osi³, ¿e odda córkê temu, kto zdo³a napi±æ ³uk samego boga ¦iwy. Mo¿na i¶æ o zak³ad, ¿e Homer w swej „Odysei" jako wydarzenie wieñcz±ce perypetie bohaterów opisa³ podobny zwyczaj istniej±cy u ludów przedgreckich — kiedy to Odyseusz napina swój potê¿ny ³uk i wypuszcza strza³y przez otwory w ustawionych w rzêdzie toporów, czego ¿aden z zalotników Penelopy nie by³ w stanie uczyniæ. Nawiasem mówi±c, Penelopa wchodzi do sali, gdzie czekaj± zalotnicy, w welonie, przez Homera (a raczej przez t³umacza) zwanym „namiotk±", co jak wiemy by³o oznak± Panny M³odej. Zreszt± ca³a ta scena nie wygl±da na powrót mê¿a po dwudziestu latach, Poeta musia³ tu chyba wple¶æ jaki¶ relikt zwyczaju svajamvary.

A jak by³o z prawnymi aspektami ma³¿eñstwa w ¶wiecie ¶ródziemnomorskim, kiedy jeszcze nikt nie s³ysza³ o Grekach? W Egipcie uwa¿ano ma³¿eñstwo za ¶wiête, bo u¶wiêcone przez bosk± parê Ozyrysa i Izydê. „Kobiety egipskie cieszy³y siê wolno¶ci± i niezale¿no¶ci±, których mog³y pozazdro¶ciæ im ich siostry z innych cywilizacji Bliskiego Wschodu, Grecji klasycznej, a nawet ¶redniowiecznej Europy" twierdzi autor ksi±¿ki „Lud faraona" H. Wilson. Mia³y prawo dziedziczenia maj±tku po rodzicach i 1/3 po ma³¿onku, by³y równe wobec prawa (co nie znaczy oczywi¶cie, ¿e kobieco¶æ i mêsko¶æ by³y widziane jako identyczne, przeciwnie: raczej jako komplementarne, uzupe³niaj±ce siê „po³owy"; domen± mê¿a by³o utrzymywanie rodziny, kobiety — dom, choæ Egipcjanki bywa³y kap³ankami, muzykantkami, tancerkami, szwaczkami itd.).

W Sumerze bywa³o, i¿ rodzice ustalali ju¿ w dzieciêctwie z kim o¿eni siê czy te¿ za kogo wyjdzie za m±¿ ich pociecha, ale nie nale¿a³o do rzadko¶ci, ¿e m³odzi brali ¶lub z mi³o¶ci i z w³asnej woli (por. M. Bielicki „Zaginiony ¶wiat Sumerów"). Ba, nawet same matki namawia³y do tego: „Po¶lub ¿onê, która wpadnie ci w oko" g³osi pewien tekst z tabliczki sprzed ponad 4 tys. lat. W mitach za¶ wyra¼ne s± ¶lady, jak du¿ym autorytetem cieszy³a siê matka, u której synowie nierzadko zasiêgali opinii o wybrance swego serca. Tak¿e i tu kobiety wobec prawa by³y równe z mê¿czyznami. A nawet zachowa³y siê ¶lady „matriarchalnych" reliktów - np. w formie ma³¿eñstw poliandrycznych (do ok. III tys. p.n.e.). Tak¿e tu kobieta, jak w Egipcie, dziedziczy³a to, co wnios³a do ma³¿eñstwa. Dzieci — córki i synowie, na ogó³ w obu krajach dziedziczy³y na równych prawach. Jak w Sumerze, tak w Egipcie idea³em by³a monogamia. ¯ona po ¶mierci mê¿a mog³a ponownie wyj¶æ za m±¿, jak i m±¿ móg³ zwi±zaæ siê z now± ¿on±. Nie by³o specjalnych restrykcji wobec wiaro³omnej ¿ony, kobieta zw³aszcza przed ¶lubem mog³a sobie na równych prawach z mê¿czyznami wybieraæ partnerów — zw³aszcza w epokach wcze¶niejszych, zanim w dolinach mezopotamskich nie zjawi³y siê plemiona semickie.

O krainach greckich mo¿emy wspomnieæ króciutko - prawid³owo¶æ jest taka: w ¶wiecie kultury kreteñskiej zauwa¿a siê du¿± rolê bogiñ i kap³anek, status kobiet by³ niew±tpliwie wysoki; potem po jej upadku zapanowali na jej obszarze indoeuropejscy Grecy, a rola kobiet spad³a, za¶ najwa¿niejszym potomkiem sta³ siê syn. Kobieta w Grecji nie mia³a ¿adnych praw obywatelskich, a nawet prywatnie by³a ca³kowicie zale¿na od mê¿a. W Grecji, jak w Indiach, mocno podkre¶lano obowi±zek wobec pañstwa wyra¿aj±cy siê za³o¿eniem rodziny i sp³odzeniem potomstwa. Syn by³ wa¿ny nawet po ¶mierci ojca — bo tylko on, jak w Indiach, móg³ dokonywaæ specjalnych ofiar. Ba, Grecy nie tolerowali zbytnio ludzi bez¿ennych, samotnych, upokarzali ich nawet za pomoc± prawa, takie osoby musia³y np. w Sparcie p³aciæ… karê za bez¿enno¶æ, zwan± graphe agamia. Nawet Platon chcia³ obarczaæ ludzi stanu wolnego grzywnami w wysoko¶ci stu drachm rocznie.

I oto jak przekszta³ceniu uleg³y prastare obyczaje: w Grecji oczywi¶cie to ojcowie wybierali mê¿ów dla swych córek, zatem komunikat o planowanym zam±¿pój¶ciu brzmia³ teraz mniej wiêcej tak: "kto chce zostaæ ziêciem (!) tego a tego niech przybêdzie...." Zje¿d¿ali siê kandydaci, odbywa³y siê rozmowy, biesiady, zawody, zalotnicy ze sob± konkurowali w muzycznych czy retorycznych popisach — a gospodarz patrzy³ uwa¿nie. Trwa³o to nawet rok. Wreszcie og³aszano ucztê i decyzjê. Czyj±? Oczywi¶cie, ojca dziewczyny. Gdyby nie to, ¿e to on by³ tym, który wybiera, a nie Panna, bardzo by ten zwyczaj przypomina³ svajamvarê.

Przyjrzyjmy siê jeszcze jak wygl±da³y w staro¿ytnej Grecji niektóre elementy obyczaju ¶lubnego, bo doprawdy wiele tu analogii do naszej obyczajowo¶ci. Jak ju¿ wiemy, Panna nosi³a welon zwany kalyptra, przeprowadzano j± uroczy¶ci z domu ojca do domu mê¿a, jak to i u nas czyniono, g³ównie na wsiach (Greczynka tak dalece by³a odt±d „skazana" na rodzinê mê¿a, ¿e ojciec zwalnia³ j± nawet z obowi±zku sk³adania ofiar swym przodkom, mia³a odt±d czyniæ to w odniesieniu do przodków mê¿a). Pan m³ody przenosi³ j± przez próg. Ca³kiem jak u nas. Obsypywano M³od± Parê daktylami, figami, monetami. By³y to proste symbole p³odno¶ci — jak i nasz ry¿, sypany na M³odych po wyj¶ciu z ceremonii. M³odzi wspólnie rozniecali ogieñ i spo¿ywali razem posi³ek — chleb i owoce. Po nocy po¶lubnej dostawali prezenty.
Zwyczajne czy sakralne?

Nasz wywód przywiód³ nas do punktu, w którym mo¿na ju¿ wysnuæ parê wniosków.

Okazuje siê, ¿e poszczególne elementy obrz±dku ¶lubnego siêgaj± czasów bardzo dawnych: np. sypanie ry¿em czy innym ziarnem to element magii p³odno¶ci, wi±zanie r±k — symbol zwi±zania, welon - element misteryjny.

Te zwyczaje s± dowodem, ¿e ludzie je tworz±cy wiedzieli i wierzyli, ¿e wszystko co odbieramy naszymi zmys³ami ma swój wymiar g³êbszy i szerszy — ¿e ¶wiat przenikniêty sacrum nie jest tylko zbiorowiskiem jednostek i przedmiotów. W ich spojrzeniu na rzeczywisto¶æ nieustannie przejawia siê d±¿enie do transgresji — przekraczania granic. Dany cz³owiek nie jest tylko sob±, ale te¿ czê¶ci± wiêkszej ca³o¶ci: grupy, wsi, miasta, wreszcie - kosmosu; dana osoba w tym „pozazmys³owym" wymiarze (mitycznym, symbolicznym, rytualnym) jest te¿ ¿yj±cym wcieleniem si³ odeñ wiêkszych: Kobieta i Mê¿czyzna s± jakby obrazem ukazuj±cym mo¿liwo¶æ jednoczenia przeciwieñstw, które najpe³niej przekroczone zostaj± w Trzecim z nich zrodzonym — dziecku.

Dzi¶ jakby ta symbolika przygasa, zreszt± — kto¶ stwierdzi³: teraz m³odzi chc± romansu, a nie ma³¿eñstwa…

Bibliografia
Bielicki M., Zaginiony ¶wiat Sumerów, Warszawa 1996.
Eliade M., Traktat o historii religii, £ód¼ 1993.
Wa³kówska H., Forma zawierania ma³¿eñstw w Indiach staro¿ytnych, Prace Wroc³awskiego Towarzystwa Naukowego, Wroc³aw 1967.
Wilson H., Lud faraona, Warszawa 1999.
Winniczuk L., Ludzie, zwyczaje i obyczaje staro¿ytnej Grecji i Rzymu, Warszawa 1983.

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2571/k,2
« Ostatnia zmiana: Marzec 29, 2015, 11:32:40 wys³ane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomo¶ci: 2458
  • Zobacz profil
Odp: HISTOHIA MA£¯EÑSTWA.
« Odpowiedz #4 : Marzec 29, 2015, 11:39:43 »


Jul
2
Ma³¿eñstwo w staro¿ytnym Egipcie

Ka¿da kobieta chce zostaæ ¿on± i marzy o ma³¿eñstwie, tak jednak nie musia³o byæ w staro¿ytnym Egipcie. ¯adne prawo nie zmusza³o kobiety do zam±¿pój¶cia, kobieta stanu wolnego mia³a ca³kowit± wolno¶æ wyboru, co na tamte czasy by³o ewenementem. Kobieta mog³a posiadaæ w³asny maj±tek którym autonomicznie zarz±dza³a i nikt nie móg³ wtr±caæ siê w podejmowane przez ni± decyzje. Niezale¿no¶æ prawna kobiety egipskiej niezmiernie szokowa³a np. Greków którzy uznawali j± wrêcz za niemoraln±. Prawo staro¿ytnego Egiptu za pe³noletni± kobietê uwa¿a³o ju¿ piêtnastolatki i wraz z nastaniem tego wieku przys³ugiwa³a im zdolno¶æ maj±tkowa i prawna. W tym te¿ wieku kobieta mog³a wyj¶æ za ma¿ i je¶li podjê³a taki zamiar nikt nie móg³ jej w tym przeszkodziæ. Sprawê rzecz jasna nale¿a³o omówiæ z rodzicami , ale nawet ojciec nie móg³ wybieraæ córce kandydata na mê¿a. Ojciec córki mia³ prawo jedynie wypowiedzieæ zdanie na temat zalet i wad potencjalnego kandydata do rêki swej córki nie móg³ te¿ oceniaæ jego osoby przez pryzmat jego stanu posiadania. W odró¿nieniu od wielu spo³eczeñstw staro¿ytnych i nowo¿ytnych uwa¿aj±cych, ¿e dziewiczy stan przed ¶lubem jest spraw± honoru dla kobiety u Egipcjan by³o inaczej. W tamtym spo³eczeñstwie moralno¶æ nie wzbrania³a dziewczynie prawa do „przygody”  przed zawarciem formalnego zwi±zku. Jeszcze bardziej zadziwiaj±cym elementem egipskiego prawa i obyczaju by³o tzw.  ma³¿eñstwo zawierane na „próbê”, czy te¿ ma³¿eñstw  „tymczasowych”. Zwi±zek taki by³ zawierany na okre¶lony czas po to, aby sprawdziæ wzajemne uczucia i stan po¿ycia. Formalnie wygl±da³o to tak , ¿e mê¿czyzna bra³ sobie ¿onê np. na okres dziewiêciu miesiêcy, zabezpieczeniem dla kobiety by³y dobra jakie deponowa³ „m±¿” w ¶wi±tyni. Rodzaj takie daru móg³ byæ bardzo ró¿ny i zale¿a³ od sytuacji materialnej pana m³odego. Celem takiej transakcji by³o silniejsze zwi±zanie kawalera przy wybrance swego serca. Je¶li bowiem mê¿czyzna opu¶ci³ dom wówczas dobra zgromadzone w ¶wi±tyni przepada³y na rzecz niedosz³ej ¿ony, je¶li za¶ to kobieta stwierdzi³a, ¿e lepiej bêdzie jej samej wówczas móg³ zatrzymaæ dary ze ¶wi±tyni dla siebie.  Wed³ug staro¿ytnych Egipcjan o¿eniæ siê w dos³ownym rozumieniu znaczy³o ¿yæ razem pod wspólnym dachem. Wielcy my¶liciele w czasach istnienia pañstwa faraonów doskonale rozumieli, ¿e w³asny dom dla m³odej pary jest najlepszym mo¿liwym rozwi±zaniem, a fakt ten wyra¿ali przez nastêpuj±c± maksymê:
„ Zbuduj dla siebie dom, a zobaczysz, ¿e oddali to od ciebie wszelkie k³opoty i nieporz±dki. Nawet o tym nie my¶l, ¿e mo¿esz nadal mieszkaæ w domu twoich rodziców”
Tego typu rady dotyczy³y oczywi¶cie mê¿czyzn, dla Egipcjan ma³¿eñstwo zawierano w³a¶nie poprzez wspólne zamieszkanie , nie by³a to wiec uroczysto¶æ o charakterze religijnym, ale mia³a raczej wymiar czysto formalny i prawny przede wszystkim. Gdy wiec m³odzi ludzie zamieszkiwali razem i wszyscy s±siedzi widz±c to uznawali tak± parê za po¶lubion± sobie. W jêzyku Egipcjan istnia³o s³owo które bardziej poetycko oddawa³o naturê ma³¿eñstwa jak stanu bytowania. „Meni” to s³owo zaczerpniête z terminologii ¿eglarskiej oznacza³o w dos³ownym t³umaczeniu cumowanie. ¯ycie w stanie kawalerskim i panieñskim by³o pewnego rodzaju podró¿± i dopiero znalezienie przyjaznego i bezpiecznego portu czyli swojej drugiej po³owy pozwala³o na zacumowanie i u³o¿enie sobie ¿ycia.  Kiedy dosz³o ju¿ do wspólnego zamieszkania musiano jeszcze zabezpieczyæ interesy obu stron. W staro¿ytnym Egipcie chodzi³o przede wszystkim o zapewnienie praw kobiety na wypadek nastania nieszczê¶liwych okoliczno¶ci takich jak wdowieñstwo czy rozwód. Od mê¿a obyczaj egipski wymaga³ wyra¼nego zabezpieczenia interesów materialnych swej wybranki ,a tak¿e po ustaniu po¿ycia , gdy dochodzi³o do rozwodu lub separacji. Gdy m±¿ opuszcza³ sw± ¿onê przekazywa³ jej dobra i ¶rodki nale¿ycie opisane w umowie ma³¿eñskiej, oraz trzeci± czê¶æ tego co im czasie trwania ma³¿eñstwa przyby³o. Wszystko za¶ co do zwi±zku wnosi³a kobieta musia³o byæ jej zwrócone w ca³o¶ci. W staro¿ytno¶ci podobnie jak dzi¶ ludzie odchodzili od siebie z podobnych jak dzi¶ przyczyn: niezgodno¶æ charakterów, cudzo³óstwo, chêæ ¿ycia z innym partnerem, konflikt interesów , bezp³odno¶æ. Wszelkie spory i za¿alenia w sprawach rozwodowych wnoszono przed specjalny trybuna³, gdzie ma³¿onkowie mogli wyg³aszaæ swoje racje  i wyt³umaczyæ postêpowanie. Kobiety w staro¿ytnym Egipcie mog³y nawet same ustaliæ tre¶æ umowy spisywanej przed formalnym zawarciem ma³¿eñstwa czyli jak wspomniano przed wspólnym zamieszkaniem. Po zawarciu umowy i sformalizowaniu zwi±zku Egipcjanki w przeciwieñstwie do dzisiejszych Europejek nie zrzeka³y siê swojego rodowego nazwiska , w istocie by³o wrêcz odwrotnie. Wed³ug pojêæ egipskich wyrzeczenie siê w³asnego nazwiska by³oby zaprzeczeniem samego istnienia danej osoby. Egipcjanka wychodz±c za m±¿ nie wyzbywa³a siê swojej przesz³o¶ci i pochodzenia, ale raczej stara³a siê kultywowaæ zwi±zki z rodzicami równie¿ przez zachowanie ci±g³o¶ci imienia i w³asnego nazwiska.
Imiê pozwala³o na identyfikacjê w za¶wiatach nie mog³o byæ wiêc mowy o wymazaniu tego widomego znaku równie¿ i za ¿ycia.  M±¿ musia³ to oczywi¶cie akceptowaæ , ale wyra¿anie szacunku do kobiety przez mê¿czyznê wyra¿ano te¿ i na inne sposoby. Wed³ug rad s³ynnego my¶liciela Ptahhotepa aby ma³¿eñstwo by³o trwa³e nale¿y przestrzegaæ pewnych zasad a jedna z nich przyjmowa³a brzmienie nastêpuj±ce: „ Zbuduj dom, kochaj gor±co sw± ma³¿onkê , nape³niaj jej brzuch i odziewaj grzbiet, oliwa za¶ jest remedium dla jej cia³a. Uczyñ j± szczê¶liw± bo ona jest urodzajn± ziemi±, po¿yteczn± dla swego pana.” Takie zasady postêpowania wobec kobiet wyklucza³y oczywi¶cie stosowanie przemocy, a je¶li siê takowe sytuacje zdarza³y to z ca³± surowo¶ci± je potêpiano i karano. W wzajemnych stosunkach dominuje szczero¶æ i rado¶æ ¿ycia. Ptahhotep za prawdziwie szczê¶cie uwa¿a po¶lubienie kobiety o weso³ym usposobieniu. Tak oto w tej sprawie wypowiada siê ten staro¿ytny my¶liciel: „ Je¶li bierzesz ¿onê , nich bêdzie radosna w swym sercu, kobieta o radosnym sercu wnosi do ¿ycia równowagê”. Z tego kontekstu wynika szacunek do kobiety , wierno¶æ i wzajemne zaufanie. Dobry m±¿ nie musi przed sw± wybrank± niczego ukrywaæ, ani sprawiaæ jej zmartwienia, ubli¿aæ jej. W staro¿ytnych tekstach egipskich czêsto mówi siê o ¿onie jako o towarzyszce ¿ycia , siostrze drogiej jego sercu i tej która bogata jest ¿yciem i przynosi szczê¶cie. Kobieta u boku swego ma³¿onka w taki w³a¶nie sposób przez proste gesty mo¿e do¶wiadczyæ prawdziwego szczê¶cia i rado¶ci w ka¿dym dniu wspólnego ¿ycia.   
Opublikowano 2nd July 2012, autor: Daniel Wójcik



http://wojcikdaniel.blogspot.com/2012/07/mazenstwo-w-starozytnym-egipcie.html
Zapisane
Strony: [1]
Skocz do:  

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

wrzeciono skyworldsv darzlubie pomorska voters