Tytu³: POLE MORFOGENETYCZNE..... Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Wrzesieñ 17, 2016, 10:15:42 POLE MORFOGENETYCZNE.... https://zenforest.wordpress.com/2010/01/03/pole-morfogenetyczne-rupert-sheldrake/https://zenforest.wordpress.com/2010/01/03/pole-morfogenetyczne-rupert-sheldrake/ Tytu³: Odp: POLE MORFOGENETYCZNE..... Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Wrzesieñ 17, 2016, 15:23:23 POLE MORFOGENETYCZNE......
Oryginalny tekst artyku³u WIEDZA PROSTO Z POLA Na jakich zasadach pozbawione wzroku termity wiedz± jak zgodnie, ca³± spo³eczno¶ci± budowaæ kunsztowne i ¶wietnie wyposa¿one gniazda? Jak olbrzymie stada ptaków lub ³awice ryb mog± równocze¶nie zmieniaæ kierunek, przy czym pojedyncze osobniki nie obijaj± siê o siebie? Jak to siê dzieje, ¿e kolejne pokolenia laboratoryjnych szczurów potrafi± szybciej ni¿ poprzednicy wydostawaæ siê z pu³apek? Te i wiele innych niesamowitych zagadek wyja¶nia hipoteza rezonansu morficznego. Cz³owiek w³a¶nie próbuje wykorzystaæ j± w psychoterapii. Pacjent le¿y na czym¶, co mo¿na by uznaæ za kozetkê XXI wieku, ale zamiast psychoanalityka siedz±cego za wezg³owiem, widzimy cz³owieka w bia³ym fartuchu wpatruj±cego siê intensywnie w ekran komputera po³±czonego z potê¿nym tomografem. We wnêtrzu maszyny znajduje siê g³owa pacjenta. W³a¶nie odbywa siê mapowanie aktywno¶ci mózgu w czasie rzeczywistym przy pomocy fMRI – funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. To pierwszy krok w terapii – terapii przysz³o¶ci. Ma on na celu postawienie diagnozy dotycz±cej zaburzeñ pola morfogenetycznego. Dziêki temu mo¿liwe bêdzie okre¶lenie jakich ¶rodków terapeutycznych u¿yæ aby wywo³aæ po¿±dany rezonans morficzny. Do wyboru terapeuta bêdzie mia³ na przyk³ad muzykê - mo¿e zaleciæ pacjentowi ile, jakiej i w jakich proporcjach ma jej s³uchaæ. Mo¿e te¿ zaleciæ podopiecznemu przebywanie w zagêszczonych, ale precyzyjnie okre¶lonych ¶rodowiskach spo³ecznych, np. w¶ród publiczno¶ci teatralnej lub w¶ród kibiców na stadionie pi³karskim. Na zakoñczenie terapii, procedura pomiaru zostanie powtórzona. Je¶li terapeuta uzna, ¿e nieprawid³owo¶ci pola zosta³y ustabilizowane, uzna j± za zakoñczon±. Je¶li, mimo wszystko, w polu pacjenta brakuje stabilno¶ci, mo¿e wspomóc siê dodatkowymi metodami diagnozy, np. pozytronow± emisyjn± tomografi± komputerow±. I na jej podstawie ukierunkowaæ dalsze leczenie. Terapia oparta na za³o¿eniu istnienia pola morfogenetycznego i na najnowocze¶niejszych osi±gniêciach techniki w skanowaniu mózgu oznacza koniec z rozwlek³± analiz± problemów z dzieciñstwa, z ¿enuj±cym wyci±ganiem problemów seksualnych, oporem psychodynamicznym i wszystkimi innymi przeszkodami staj±cymi na drodze pacjenta do równowagi psychicznej. Eksperyment ze Starsbourga Powy¿szych scen absolutnie nie nale¿y traktowaæ jak fragmentów filmu science fiction. To opis rzeczywistych zdarzeñ, które sk³adaj± siê na eksperymentalny na razie program badawczy, którym kieruje profesor Daniel Gounote z Laboratoire de Neuroimagerie in Vivo maj±cego siedzibê na Akademii Medycznej w Strasbourgu we Francji. Program oparty jest w znacznej mierze na genialnej koncepcji pola morfogenetycznego og³oszonej w 1981 roku w czasopi¶mie Science przez biologa Ruperta Sheldrake’a, a której inspiracj± by³y przemy¶lenia francuskiego filozofa Henri Bergsona. Gdyby zreszt± chcieæ powiedzieæ o wszystkich ¼ród³ach inspiracji, to nale¿a³oby oddaæ jeszcze ho³d Carlowi Jungowi, który wskaza³ na istnienie pamiêci zbiorowej i podkre¶la³ istnienie zjawisk nazywanych przez niego synchronizmem acausalnym. Bardzo du¿y wk³ad dla zaistnienia koncepcji w psychoterapii mia³ równie¿ wybitny francuski psychoanalityk – Jacques Lacan. To on, jako pierwszy, odkry³ mo¿liwo¶æ zastosowania topologii matematycznej w analizie struktur chorób umys³owych. Mo¿na ¶mia³o za³o¿yæ, ¿e nie maj±c pojêcia o znanych nam dzisiaj metodach obrazowania pracy mózgu, stworzy³ matematyczne podstawy dla analizy chorób umys³owych opartych o te metody. Zgodnie z koncepcj± Sheldrake’a pole morfogenetyczne jest to wype³niaj±ce przestrzeñ pole o bli¿ej nie sprecyzowanej naturze fizycznej, które obok czynnika genetycznego, DNA, nadaje okre¶lon± formê organizmom ¿ywym. Ma ono tez te¿ silny wp³yw na zachowanie organizmów ¿ywych i ich interakcje z innymi organizmami. Z polem morfogenetycznym wi±¿e siê te¿ pojêcie "formatywnej przyczynowo¶ci". Jest to, wg Sheldrake'a zdolno¶æ ka¿dego organizmu do przekazywania pamiêci o czêsto powtarzaj±cych siê zdarzeniach poprzez zapisywanie ich w polu morfogenetycznym, a nastêpnie przekazywanie tej informacji potomkom i innym organizmom ¿ywym poprzez aktywny kontakt z ich polami tego rodzaju. Przekazywanie to odbywa siê w oparciu o zjawisko rezonansu morficznego. Zjawisko to, polega na tym, ¿e je¶li jaka¶ krytyczna liczba osobników okre¶lonego gatunku nauczy siê jakiego¶ zachowania lub uzyska okre¶lone cechy organizmu, to automatycznie – dziêki rezonansowi morficznemu - s± one du¿o szybciej nabywane przez pozosta³ych osobników tego¿ gatunku. Szybko¶æ przyswajania w takich przypadkach trudno wyja¶niæ naturalnymi procesami uczenia siê. Co ciekawe, badania potwierdzaj±, ¿e im wiêksze zagêszczenie osobników danego gatunku, a co za tym idzie pól morfogenetycznych, tym intensywniejszy rezonans morficzny. Przyk³adami rezonansu morficznego zajmuj± siê m. in. biolodzy, którzy badaj± dziwne obyczaje zwierz±t polegaj±ce np. na tym, ¿e gromadz± siê one czasami w niewyobra¿alnej wrêcz liczbie bez specjalnego, znanego nam uzasadnienia. Do takich zgromadzeñ nale¿± np. tzw. „kocie sejmiki” polegaj±ce na tym, ¿e koty ¿yj±ce w mie¶cie gromadz± siê w jednym miejscu i w du¿ej liczbie. Podobne „sejmiki” urz±dzaj± ptaki i to nie tylko w celach migracyjnych. Zgromadzone w jednym miejscu zwierzêta nie ha³asuj±, nie walcz± ze sob±. Spêdzaj± po prostu razem jaki¶ czas, a potem rozchodz± siê. Szczególnie szokuj±ce s± olbrzymie zgromadzenia wê¿y, które raz do roku spe³zaj± w jedno miejsce. Zdaniem niektórych etologów, celem takich zgromadzeñ jest celowe wywo³ywanie rezonansu morficznego. Zreszt±, gdy przyjrzymy siê zachowaniom ludzi to w¶ród nich szybko dostrze¿emy sk³onno¶æ do tworzenia du¿ych skupisk. Ta niezmienna sk³onno¶æ, dla wyja¶nienia której u¿ywamy pretekstów typu „wystêpy gwiazdy”, „zawody sportowe”, jest do¶æ zastanawiaj±ca i zagadkowa. Bo jak t³umaczyæ pêd do tworzenia takich zbiorowisk, je¶li taniej i wygodniej mo¿emy uczestniczyæ w nich wirtualnie? Pamiêæ gatunku Idea rezonansu morficznego oznacza w praktyce, ¿e wszystkie istoty ¿ywe zawdziêczaj± swoj± budowê i zachowanie odziedziczonej pamiêci. Dziêki utrwalonym od dawna wzorcom morfogeneza i zachowania o charakterze instynktownym wesz³y ju¿ w nawyk i ulegaj± tylko nieznacznym zmianom. Powstawanie nowych nawyków mo¿na zaobserwowaæ tylko w wypadku nowych wzorców rozwoju i zachowañ. Dla przyk³adu, sikorki modre w Anglii nauczy³y siê przed drug± wojn± otwieraæ butelki mleka dziobem i podkradaæ ¶mietankê sprzed domów. Po wojnie na wiele lat przestano roznosiæ w ten sposób mleko. Kiedy jednak ponownie, w 1952 roku pojawi³y siê przed domami butelki z mlekiem, ptaki nauczy³y siê tej umiejêtno¶ci b³yskawicznie, mimo ¿e minê³o wiele ich pokoleñ od wojny. Ma³o tego, dwa lata pó¼niej, bo ju¿ w 1955 roku wszystkie gatunki sikorek w Europie potrafi³y podkradaæ ¶mietankê z butelek. Zdaniem etologów niemo¿liwe jest aby taka umiejêtno¶æ w tak krótkim czasie rozprzestrzeni³a siê poprzez na¶ladownictwo na tak wielkim obszarze geograficznym. Wed³ug Sheldrake'a oznacza to, ¿e pamiêæ o sposobie otwierania butelki przetrwa³a w polu morfogenetycznym tego gatunku i rozprzestrzeni³a siê dziêki niemu. Ciekawe spostrze¿enia poczynili hodowcy byd³a ze Stanów Zjednoczonych. Tradycyjnie stawiali oni elektryczne p³otki zabezpieczaj±ce przed wej¶ciem byd³a w szkodê. Hodowcy z zachodnich stanów odkryli, ¿e mog± zaoszczêdziæ du¿o pieniêdzy, tworz±c zamiast prawdziwych p³otków ich atrapy - czyli maluj±c pasy w poprzek drogi. Fa³szywe p³otki dzia³a³y jak prawdziwe, bo byd³o stawa³o na ich widok jak wryte… Czy¿by m³odsze cielêta nauczy³y siê od starszych, ¿e lepiej nie próbowaæ konfrontacji z urz±dzeniem, które mo¿e zadaæ dotkliwy ból? Chyba nie, bo nawet stada, które nigdy przedtem nie mia³y do czynienia z prawdziwymi p³otkami, unika³y tych namalowanych jak ognia. Ted Friend z Uniwersytetu Stanu Teksas sprawdzi³ to do¶wiadczalnie na kilkuset sztukach byd³a i stwierdzi³, ¿e malowanych atrap unika³ taki sam procent zwierz±t, które nigdy czego¶ takiego nie widzia³y, jak i tych, które kiedy¶ mia³y sposobno¶æ natkn±æ siê na prawdziwe, stalowe ogrodzenia. Podobnie reagowa³y owce i konie. To wskazuje na istnienie rezonansu morficznego, który przeszed³ od poprzednich pokoleñ, na w³asnej skórze ucz±cych siê unikania p³otków. Podobne przyk³ady mo¿na mno¿yæ. Tak¿e laboratoryjne do¶wiadczenia na szczurach dowodz±, ¿e takie zjawisko jest faktem. Najbardziej znanym przyk³adem jest wyhodowanie kilku pokoleñ szczurów, które opanowa³y sztukê wydostawania siê z wodnego labiryntu. W miarê up³ywu czasu szczury w laboratoriach na ca³ym ¶wiecie, bez do¶wiadczeñ i æwiczeñ robi³y to coraz szybciej. Zamiast genu gramatyki Za pomoc± zjawiska rezonansu morficznego mo¿na ³atwiej zrozumieæ z³o¿ono¶æ mechanizmu uczenia siê, zw³aszcza jêzyków. Dziêki zjawisku pamiêci zbiorowej, z której jednostki równocze¶nie korzystaj± i do której siê dok³adaj±, prostsza staje siê nauka tego, czego nauczyli siê ju¿ nasi poprzednicy. Wniosek ten pokrywa siê z obserwacjami jêzykoznawców, takich jak Noam Chomsky. Zauwa¿y³ on, ¿e ma³e dzieci ucz±ce siê jêzyków obcych czyni± b³yskawiczne postêpy, czego nie da siê przypisaæ prostemu na¶ladownictwu. Sprawia to wra¿enie, jakby konstrukcje jêzykowe wysysa³y z mlekiem matki. S³ynny ewolucjonista Steven Pinker w swojej ksi±¿ce The Language Instinct (Instynkt jêzykowy) opisuje wiele podobnych przyk³adów. Zjawisko to szczególnie rzuca siê w oczy przy tworzeniu nowych jêzyków czy gwar lokalnych, co nieraz nastêpuje bardzo szybko. Kiedy ludzie ró¿nych narodowo¶ci, nie znaj±cy ¿adnego wspólnego jêzyka, musz± siê porozumieæ - samorzutnie tworz± improwizowany ¿argon z³o¿ony z pojedynczych s³ów i niegramatycznych zbitek s³ownych z ró¿nych jêzyków. Takie gwary czêsto powstawa³y w koloniach i w¶ród niewolników, ale wielokrotnie b³yskawicznie przeradza³y siê w pe³noprawne jêzyki. Wystarczy³o, aby z ¿argonem mia³y styczno¶æ dzieci w okresie, kiedy zwykle przyswaja siê jêzyk matki. Najwidoczniej nie wystarcza³o im ju¿ powtarzanie ci±gów nieuporz±dkowanych s³ów, dlatego same usystematyzowa³y je w prawid³a gramatyczne, jakich nikt nigdy przedtem nie u¿ywa³. Jeszcze bardziej wymowna by³a ewolucja jêzyków migowych. Na przyk³ad w Nikaragui do niedawna wcale ich nie u¿ywano, gdy¿ panowa³ tam zwyczaj izolacji osób g³uchych. Pierwsze szko³y dla nies³ysz±cych utworzyli dopiero sandini¶ci, kiedy w 1979 r. doszli do w³adzy. Jednak, wed³ug Pinkera, w szko³ach tych uczono dzieci przede wszystkim czytania z warg i zwyk³ej mowy, co nie dawa³o zadowalaj±cych wyników. Najwa¿niejsze jednak, ¿e na boiskach i w autobusach szkolnych te dzieci styka³y siê ze sob± i porozumiewa³y znakami, jakie wynios³y z domów, gdzie u¿ywa³y ich w kontaktach z rodzinami. Ze znaków tych utworzy³y w³asny system, który po nied³ugim czasie zyska³ status oficjalnego jêzyka migowego i obecnie znany jest pod nazw± LSN, czyli Lenguaje de Signos Nicaraguense (Nikaraguañski Jêzyk Gestów). Jeszcze dzi¶ u¿ywaj± go ci nies³ysz±cy, którzy rozpoczêli naukê w wieku dziesiêciu lat i pó¼niej. Natomiast g³uche dzieci objête nauczaniem od czwartego roku ¿ycia rozwinê³y ju¿ udoskonalon± wersjê tego jêzyka, z bogatszym s³ownictwem i bardziej usystematyzowan± gramatyk±. Ten nowy wariant, który dla odró¿nienia otrzyma³ ju¿ zmienion± nazwê Idioma de Signos Nicaraguenses (ISN), powsta³, wed³ug Pinkera, "dos³ownie na naszych oczach". Zarówno Chomsky, jak Pinker zak³adaj±, ¿e zdolno¶ci jêzykowe s± przekazywane dziedzicznie pod postaci± informacji zapisanej w genach i dotycz±cej wszystkich jêzyków. To ma wyja¶niaæ dlaczego ma³e dzieci pochodz±ce z dowolnej grupy etnicznej potrafi± nauczyæ siê ka¿dego jêzyka. Ale teoria rezonansu morficznego dostarcza jeszcze prostszej interpretacji tego zjawiska. Zgodnie z ni± ma³e dziecko dostosowuje swoj± mowê zarówno do otaczaj±cych je osób, jak do milionów u¿ytkowników tego jêzyka w przesz³o¶ci, a rezonans morficzny u³atwia mu nauczenie siê go, tak samo jak nauczenie siê czegokolwiek. Tak samo g³uchy uczy siê jêzyka migowego, wykorzystuj±c odziedziczon± pamiêæ innych g³uchych z przesz³o¶ci. Nie istniej± natomiast geny determinuj±ce zdolno¶æ do uczenia siê okre¶lonych jêzyków, zarówno mówionych jak migowych. Oczywi¶cie interpretacja nauki jêzyków w kategoriach przyczynowo¶ci formacyjnej jest dyskusyjna, tak samo jak teoria genetycznego uwarunkowania uniwersalnej informacji dotycz±cej wszystkich jêzyków. W koñcu, wed³ug s³ów Pinkera, "nikt jeszcze nie zlokalizowa³ genu gramatyki. CD..... http://www.tomaszwitkowski.pl/page2.php Tytu³: Odp: POLE MORFOGENETYCZNE..... Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Wrzesieñ 17, 2016, 15:27:55 CD... POLE MORFOGENETYCZNE...... Dostrajanie mózgów Zanim koncepcja Sheldrake’a, mocno pocz±tkowo krytykowana, trafi³a na podatny grunt minê³y lata. Zielone ¶wiat³o da³y jej m.in. odkrycia dokonane w badaniach nad terapi± dokonane przez profesora Louisa Cozolino z Pepperdine University w Malibu. W sposób jasny i przystêpny wykaza³ on zwi±zki miedzy terapi± i struktur± mózgu, udowodni³, ¿e wszelkie formy psychoterapii, od psychoanalizy do interwencji behawioralnych s± skuteczne w takim stopniu, w jakim wspomagaj± zmiany w istotnych obwodach nerwowych. Jednak prawdziwym prze³omem w badaniach nad rezonansem morficznym by³o odkrycie mo¿liwo¶ci pomiaru pól morfogenetycznych przy pomocy nowoczesnych metod obrazowania pracy mózgu. Jak tego dokonano? Jak to czêsto bywa w przypadku wielkich odkryæ, pomóg³ przypadek. Wspomniany wcze¶niej profesor Daniel Gounote prowadz±c wraz ze swoim zespo³em badania nad obrazowaniem pracy mózgu powzi±³ podejrzenie, ¿e pewien niekorzystny wp³yw na wariancjê uzyskiwanych wyników ma obecno¶æ osoby prowadz±cej badania. Zacz±³ swoje podejrzenia sprawdzaæ w sposób eksperymentalny. Wkrótce okaza³o siê, ¿e znaczenie ma choæby taki prosty parametr, jak odleg³o¶æ w jakiej znajdowa³ siê prowadz±cy badania od osoby badanej. Umieszczenie badanego w wyizolowanym pomieszczeniu dawa³o zawsze wyniki o du¿o ni¿szej wariancji. Sugerowa³o to wprost, ¿e istnieje jaki¶ sposób oddzia³ywania jednego mózgu na drugi. Spostrze¿enie to nie by³o czym¶ ca³kiem nowym, bowiem od dawna znane s± badania nad synchronizacj± pracy mózgów dwóch rozmawiaj±cych ze sob± osób. Synchronizacjê tê badano przy pomocy EEG, ale poza stwierdzeniem faktu jej istnienia synchronizacji, nie wykorzystywano jej w ¿aden sposób. Ponadto w przypadku tej synchronizacji mia³ miejsce proces porozumiewania siê. W tym przypadku sama obecno¶æ innych osób wywo³ywa³a zmiany w mózgach osób badanych, dlatego Gonoute poszed³ kilka kroków dalej. Zacz±³ badaæ dwie i wiêcej osób jednocze¶nie. Obserwowa³ uk³ady (mapy) aktywno¶ci mózgu, które wp³ywa³y na drug± osobê badan±. W ten sposób powsta³ swoisty katalog takich specyficznych uk³adów aktywno¶ci, które powodowa³y „dostrajanie” innego mózgu. Poszukiwanie mechanizmu wyja¶niaj±cego te zjawiska doprowadzi³y do koncepcji pól morfogenetycznych i rezonansu morficznego, który idealnie wyja¶nia³ zbadane prawid³owo¶ci. Stan mózgu, który mo¿e dostrajaæ siê do innych, a zapisany w postaci mapy aktywno¶ci, jest wska¼nikiem dzia³ania pola morfogenetycznego. Tak oto, z mglistego i mocno krytykowanego pojêcia filozoficznego, rezonans morficzny sta³ siê nagle tward± rzeczywisto¶ci±, widoczn± na ekranie komputera i ze wszech miar u¿yteczn±. Wagnerem w fobiê Jakie zastosowanie ma obecnie takie podej¶cie do psychoterapii? Przede wszystkim, diagnostyczna analiza pól morfogenetycznych nakierowana na interwencjê terapeutyczn± zak³ada, ¿e niektóre z nich, szczególnie te wymagaj±ce terapii powstawa³y w izolacji od oddzia³ywania pól do¶wiadczeñ osobników, którzy lepiej przystosowali siê do otaczaj±cej rzeczywisto¶ci. We¼my bardzo prosty przyk³ad. Wiele osób zg³aszaj±cych siê do terapeuty podnosi problem nieradzenia sobie w otoczeniu rywalizacyjnym, problemy z asertywno¶ci±, nie¶mia³o¶æ w nawi±zywaniu relacji itp. Pozostaj±c w pardygmacie morficznym, mo¿na postawiæ hipotezê, ¿e osoby te w swojej historii ¿yciowej nie mia³y szansy do¶wiadczyæ rezonansu morficznego z jednostkami, dla których takie umiejêtno¶ci i do¶wiadczenia stanowi± codzienno¶æ. St±d ich problemy w nabywaniu kompetencji w tym obszarze. Diagnoza pola polegaj±ca na tym, ¿e porównujemy mapê aktywno¶ci osoby o silnie utrwalonych wzorcach takich zachowañ, a jednocze¶nie nosz±c± znamiona pozwalaj±ce wnioskowaæ, ¿e wywo³a ono rezonans, z osob± maj±c± problemy w tym wzglêdzie. Analiza ró¿nic prowadzona na podstawie badañ zespo³u ze Strasbourga informuje nas o wielu aspektach zachowania, które mo¿na poddaæ terapii przy pomocy rezonansu. Zamiast przed³u¿aj±cych siê wizyt u psychoanalityków, czêsto nic nie wnosz±cych treningów asertywno¶ci, podej¶cie morficzne proponuje przebywanie w ¶rodowisku zapewniaj±cym gêste pole morfogenetyczne osób, które takie w³asno¶ci posiadaj±, ¿eby nawi±zaæ chocia¿by do owego stadionu pe³nego kibiców, choæ mo¿e jest to nieco uproszczony przyk³ad. Je¶li do³o¿ymy do tego sesje muzykoterapii, w której zasadnicz± rolê bêd± pe³niæ dzie³a np. Wagnera, po kilku seansach szanse na to, ¿e nasze pole morfogenetyczne ulegnie zmianie jest du¿e. Pozostaje wykonanie twardego koñcowego pomiaru, aby siê o tym przekonaæ. Oczywi¶cie, na tym etapie badañ jeste¶my dopiero w stanie diagnozowaæ i radziæ sobie z prostymi niedostosowaniami i fobiami. Zreszt±, by³oby nieetycznym stosowanie rezonansu morficznego w stosunku do pacjentów z psychozami czy innymi powa¿nymi schorzeniami w sytuacji, kiedy nie znamy jeszcze w pe³ni mo¿liwo¶ci metody i konsekwencji wywo³ywania rezonansu. Równie¿ diagnoza dotyczy wycinka pól. Na obraz ca³o¶ci z³o¿± siê dopiero dziesi±tki, a byæ mo¿e i setki specyficznych uk³adów aktywno¶ci mózgowych. Do ich pe³nej analizy potrzebne bêd± pewnie z³o¿one programy komputerowe szybko przeszukuj±ce te setki obrazów w poszukiwaniu subtelnych ró¿nic. Nie jeste¶my dzisiaj jeszcze w stanie precyzyjnie zdefiniowaæ ca³ego obszaru pola morfogenetycznego, gdy¿ jego charakterystyka nosi wszelkie znamiona pola kwantowego i podobnie jak ono wymyka siê próbom precyzyjnego zbadania i opisania. Tym niemniej z tym co ju¿ wiemy metoda rezonansu stwarza ogromne perspektywy dla psychoterapii. Renata Aulagnier jest psychologiem i psychoterapeut±. Pasjonuje siê zastosowaniami neuronauki w terapii, a w szczególno¶ci neurologicznym pod³o¿em empatii w procesie terapii. Studia ukoñczy³a na Uniwersytecie Wroc³awskim. W latach 2002-2003 stypendystka Uniwersytetu im. Ludwika Pasteura w Strasbourgu. Mieszka na sta³e we Francji, tam te¿ uczy³a siê psychoterapii. RAMKA Jak p³yn± informacje? Najprostszym sposobem na bezpo¶rednie udowodnienie istnienia pól morficznych jest praca ze zbiorowiskami organizmów. Pojedyncze osobniki mog± zostaæ rozdzielone tak, aby nie mia³y ze sob± kontaktu za po¶rednictwem znanych nam zmys³ów. Je¶li mimo to nast±pi przep³yw informacji miêdzy nimi, stanowi to przes³ankê istnienia zwi±zków o charakterze pól morficznych. Np. wiadomo, ¿e ¶lepe termity zaczynaj± budowê kopca z ró¿nych stron, a jednak spotykaj± siê w ¶rodku z nieprawdopodobn± dok³adno¶ci±. Udaje im siê to tak¿e wtedy, gdy w ¶rodku wstawia siê szybê nie przepuszczaj±c± zapachów. Równie tajemnicze jest zjawisko migracji. Jeden z entomologów tropikalnych pisze: ani g³odem, ani pragnieniem, ani najazdem naturalnych wrogów nie da siê wyt³umaczyæ, dlaczego chmury szarañczy nagle wzbijaj± siê w niebo i przenosz± na inne miejsce. Jak pisze prof. Remy Chauvin na temat nag³ych wêdrówek wielkich stad: „Migracje s± wyra¼nie sprzeczne z instynktem zachowania gatunku i czêsto prowadz± do masowej zag³ady zwierz±t. Powstaje wra¿enie, ¿e zwierzêta ogarnia atak szaleñstwa, przy czym jest to szaleñstwo zara¼liwe, poniewa¿ migruj±ce zwierzêta czêsto poci±gaj± za sob± przedstawicieli innych gatunków.” Uczeni obserwuj±cy tego rodzaju zjawiska z regu³y nie potrafi± znale¼æ ich wyja¶nienia. Dlaczego stada gazeli afrykañskich potrafi± nagle bez najmniejszych powodów opu¶ciæ wspania³e pastwiska i wyruszyæ na pustyniê, a¿eby tam zgin±æ z g³odu? Czy takie „telepatyczne” zachowania s± odpowiedzialne tak¿e za fenomen „zbiorowego umys³u” niektórych owadów? RAMKA Pola Sheldrake’a a fizyka Kwantowa Krytycy Sheldrake.a pytaj± o no¶niki jego pola. Ale to pytanie jest ryzykowne, bowiem podwa¿yæ mo¿e istnienie wielu innych, akceptowanych dzisiaj bez zastrze¿eñ pojêæ fizycznych. We¼my pod lupê chocia¿by pole grawitacyjne. Nikt nie znalaz³ grawitonów, które by³yby no¶nikami pola, a jednak nie poddajemy w w±tpliwo¶æ istnienia pola grawitacji. Pola grawitacyjne czy elektromagnetyczne, s± wykrywalne jedynie poprzez efekty ich oddzia³ywania i w celu wyja¶nienia efektów stworzono pojêcia pól. O wiele wiêcej problemów jest z polem kwantowym. Pole kwantowe otaczaj±ce cz±stkê oddzia³uje na ni± w taki sposób, ¿e zachowania na poziomie kwantowym maj± niewiele wspólnego z mechanik± i s± bardzo subtelne. Fala dzia³a tutaj jako informacja. Zamiast dowolnej kombinacji sk³adowych, spiny dwóch ró¿nych, nie powi±zanych ze sob± cz±stek zawsze, jak wiemy, ustawiaj± siê w kierunkach do siebie przeciwnych. Mówi±c bardziej obrazowo: poniewa¿ ka¿da cz±stka musi mieæ w³a¶ciwo¶æ przeciwn± do drugiej, to je¶li ujrzymy, ¿e jedna jest „czarna”, druga musi byæ „bia³a”. Nastêpuje to w tej samej chwili, bez wymiany jakichkolwiek sygna³ów. Pomiar polaryzacji jednej z nich natychmiast da nam informacjê o polaryzacji drugiej, bli¼niaczej. Bêdzie ona identyczna z wyj±tkiem przeciwnego znaku. Nazwano to przedziwne i niewyt³umaczalne zjawisko „uwik³aniem kwantowym”, a Einstein okre¶li³ je nawet jako „dzia³aniem duchów na odleg³o¶æ”. Jak twierdzi de Broglie’a, to, co nazywamy atomem, jest organizowane przez wy¿sze lub kwantowe pole informacji. To pole nadaje atomowi jego znaczenie. Pole kwantowe zawiera informacje na temat ca³ego otoczenia i ca³ej przesz³o¶ci i ta informacja reguluje obecn± aktywno¶æ elektronu. Pole organizuj±ce jest wszêdzie. W mechanice kwantowej mamy pola informacji w funkcji falowej i byæ mo¿e pola super-kwantowe rz±dz±ce samym polem kwantów. Analogicznie dzia³a pole morfogenetyczne, które organizuje zachowanie jednostek biologicznych. Z jednej strony s± one wyposa¿one w genetyczne programy dzia³ania, ale na kszta³t organizmów, szybko¶æ uczenia siê nawyków i umiejêtno¶ci, komunikowanie siê maj± wp³yw informacje przekazywane przez to pole. http://www.tomaszwitkowski.pl/page2.php Tytu³: Odp: POLE MORFOGENETYCZNE..... Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Czerwiec 02, 2017, 11:36:51 PRZEBUDZIÆ SWOJ¡ MOC..... raczej PRZEBUDZIÆ SIEBIE.. BY ¯YÆ LEPIEJ I PIÊKNIEJ.... wówczas moc wyjdzie z u¶pienia.
M. (https://scontent-cdg2-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/18767617_10209948591371419_2102260618772569482_n.jpg?oh=7076771236fdc5b6d0e287abada073d2&oe=59B0A9BD) MOC CZ£OWIEKA..... KIEDY RODZI SIÊ NOWE..... BUDZI SIÊ MOC CZ£OWIEKA..... Boska MOC.. jest w nas .. MY ni± jeste¶my, MY jeste¶my ¼ród³em i depozytariuszami niezwyklej mocy…. MY … Energie samo¶wiadome .. nikt nie musi nam niczego dawaæ zewnêtrznie.. bo MY mamy wszystko w sobie. Na ile jeste¶my ¶wiadomi swojej MOCY i wiedzy… na tyle mo¿emy z niej korzystaæ. Jasna sprawa ,¿e jako LUDZIE bardziej materialni ni¿ energetyczni ( tu mam na my¶li budowê naszych fizycznych cia³ jako przewodników energii o okre¶lonym potencjale mocy) po pierwsze MUSIMY przemieniæ swoj± materiê na taka, w której bez szkody dla nas pop³ynie wiêksza moc zdeponowanej w nas energii. Ona bêdzie siê mog³a przez nas przejawiæ i wykreowaæ na podstawie naszych my¶li NASZ inny ¶wiat nie czyni±c nam krzywdy…. O samospaleniach wiemy… to spontanicznie wyzwolona energia w nas, i nie przygotowane cia³o materialne do jej przej¶cia.. zwarcie w uk³adzie fizycznym i spalenie materii. Dlatego transcendencja jest konieczno¶ci± ewolucji duchowej.. to jest wej¶cie w wy¿szy wymiar.. dlatego KA¯DY musi dokonaæ jej sam. Bo nie mo¿e byæ nikt przez kogo¶ przeniesiony do przestrzeni o wy¿szej wibracji w której spali³ by MOC¡ przep³ywu energii swoje materialne cia³o. ¦wiat fizyczny w ka¿dej przestrzeni ma swoje prawa.. tz. okre¶lony potencja³ mocy w którym on ¿yje… powiedzmy jak ka¿da klasa w szkole. Gdy osi±gamy wiedzê i moc po zakoñczeniu nauki w danej klasie , idziemy do nastêpnej.. to nie ona idzie z nami , nie ona jest przenoszona.. tylko MY jako dojrzali do kolejnego poziomu wiedzy idziemy , bo mamy ju¿ dojrza³o¶æ i moc w sobie ,¿eby zrozumieæ i do¶wiadczaæ nowego. Zewnêtrznie konfrontujemy siê z programem nauki ( dla LUDZI na ziemi s± to wzorce w polu morfogenetycznym, które ka¿dy pobiera prze swój kod DNA, który jest osobist± weryfikacj± dostêpu do wiedzy w polu), to pole nie jest gdzie¶ .. tam…. ono nas otacza,ono jest we wdychanym przez nas powietrzu zapisane w ka¿dej najmniejszej cz±stce wody w nim… to s± NASZE MATRYCE INFORMACYJNE. Tak naprawdê pobieramy ca³± wiedzê razem z oddechem… nie jest dla nas najistotniejsza ¿adna niby szko³a rozwoju duchowego… to s± raczej „kluby podobnych zainteresowañ”…. 🙂 Kiedy podnosimy swoj± wibracjê…. mo¿liwo¶æ zrozumienia wy¿szego poziomu wiedzy… ( to, co wdychamy jako elementarny jej przekaz .. matrycê informacyjn±) , otwiera siê dla nas w nas samoistnie. Wiêkszo¶æ ludzi nie zna tych zasad i nie wierzy w tak± prostotê przekazu wiedzy…. mo¿na nie wierzyæ ,ale tak jest. Nie bêdê teraz opisywa³a ca³ego procesu jak to siê dzieje.. bo to d³ugi temat. Powtórzê… jedynym sposobem zwiêkszenia OSOBISTEJ MOCY .. OTWIERANIEM SOBIE DOSTÊPU DO WIEDZY , JEST ETYCZNE PRAWE ¯YCIE … ZWIÊKSZANIE OSOBISTEJ WRA¯LIWO¦CI UCZUCIOWEJ, KIEROWANIE SIÊ W ¯YCIU M¡DRO¦CI¡ SERCA…. tyle wystarczy. Gdy zwiêkszy siê poziom mocy w nas .. inaczej otworzymy w sobie mo¿liwo¶æ korzystania ze SWOJEJ MOCY …. co równa siê wy¿szemu poziomowi wibracji czyli ¶wiadomo¶ci.. dopiero wówczas otwiera siê mo¿liwo¶æ korzystania duchowego i FIZYCZNEGO ze SWOJEGO POTENCJA£U MOCY. Naprawdê wszystko jest w nas… m±dro¶æ naszego nie wcielonego DUCHA z którym jeste¶my ca³y czas po³±czeni nie widzialn± nici± ¿ycia , przejawia siê w blikowaniu nam mocy gdy nie jeste¶my gotowi na ni± i otwierania dostêpu do niej gdy u¿yciem jej nie skrzywdzimy ju¿ siebie ni innych. Jeszcze jedno….. DUCH ZA¦WIATOWY Z KTÓRYM PO£¡CZONA JEST ZAWSZE WCIELONA DUSZA…. TO MY.. MY Z WY¯SZEGO WYMIARU ¦WIADOMO¦CI. CZ£OWIEK na ziemi .. DUSZA w materialnym ubraniu .. to ON.. DUCH ZA¦WIATOWY… poznaj±cy sam siebie , swoje zachowania , reakcje i uczucia w konfrontacji z materi±… ON/MY rodzimy siê TU w materii by uzyskaæ wiedzê o sobie i zabraæ st±d energiê, moc kreacji niezbêdna nam w czasie bytowania ju¿ tylko energetycznego do eksploracji kosmosu. Dlaczego tak…. i czy mo¿na inaczej… tak wybrali¶my poznawanie siebie i tworzenie przez udzia³ materii, mo¿na inaczej , nie wszyscy tak wybrali, sa równie¿ takie Energie Duchowe , które nigdy siê nie wcielaj±. Kiara. |